wtorek, 18 kwietnia 2017

W dniu premiery! Ian McGuire: Na wodach Północy

Autor: Ian McGuire
Tytuł: Na wodach Północy
Stron: 336
Wydawca: Prószyński i S-ka








Powieść Na wodach Północy skusiła mnie okładką i obietnicą treści. Co prawda tematyka wydaje się bardziej dla mężczyzn, ale przyznaję, że lubię ciężką prozę, w której człowiek, w warunkach ekstremalnych, zmuszony jest walczyć o przetrwanie, a największym zagrożeniem jest dla niego drugi człowiek. 

Rok 1859, Anglia.
Młody lekarz Patrick Sumner dołącza do załogi statku wielorybniczego Ochotnik. Posada lekarza na statku jest nudna i kiepsko płatna, jednak po tym jak dyscyplinarnie wyrzucono go z armii, Sumner nie może wybrzydzać. Celem wyprawy jest pozyskanie jak największej liczby foczego i wielorybiego tłuszczu, choć nieoficjalnie mówi się, że wyprawy te przestają być rentowne, gdyż olej wielorybi przegrywa z naftą i olejem węglowym. Jest to więc zapewne jedna z ostatnich takich wypraw.

Początkowo wszystko wydaje się iść zgodnie z planem. Kiedy jednak zupełnie niespodziewanie załoga znajduje ciało uduszonego chłopca okrętowego na załogę pada blady strach. Wśród nich jest morderca i to wyjątkowo okrutny, skoro zamordował dziecko. 
Chcąc nie chcąc Sumner przyjmie na siebie rolę, detektywa to może za dużo powiedziane, ale kogoś, kto będzie musiał odkryć prawdę i dochodzić sprawiedliwości. Wolałby co prawda utonąć w przyjemnej mgle laudanum, ale niestety nie będzie mu to dane. 

Początkowo trochę dziwne wydawało mi się, że autor już od razu zdradza czytelnikowi tożsamość zabójcy. Swoją drogą bohater ten budzi dreszcz zgrozy; pogodny, bez jakichkolwiek skrupułów, czy wyrzutów sumienia, zabija, bo ma taką potrzebę i to wszystko. Przypomina węża, który od razu wiadomo, będzie kąsał, a jeśli chwilowo tego nie robi, to dlatego, że nie musi.  Z biegiem fabuły okazuje się, że samo zabójstwo to jedynie wierzchołek góry lodowej, albo nazwijmy to inaczej, wypadek przy pracy, a chodzi tu zupełnie o coś innego.
Długo jednak tego nie widać i dopiero pod koniec, gdy czujność czytelnika nieco opadnie, wszystko staje się jasne, a poszczególne elementy układanki nabierają sensu.

Powieść Na wodach Północy to twarda, męska proza. Rzeczywistość opisana konkretnym, często brutalnym językiem, przedstawiona tak jaką się ją widzi, bez zbędnego słodzenia i wygładzania. Opisy polowań na foki i wieloryby są bardzo naturalistyczne, a zachowanie i czyny bohaterów to bezpardonowa i ostra walka o przetrwanie. Powieść czyta się tak, jak prawdziwą relację z podróży, zaś wątek kryminalny tylko dodaje całości smaczku. To dlatego książka z pewnością spodoba się fanom XIX-wiecznej marynistyki i wypraw połowowych w rejony Oceanu Arktycznego. Czytelniczkom o słabszych nerwach i wrażliwości na wulgarny i sprośny język raczej nie polecam. Mogą one książkę kupić swoim mężczyznom. Tym polecam jak najbardziej.


Dziękuję!

1 komentarz:

  1. Zainteresowałam się tą książkę po Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.