wtorek, 23 maja 2017

Ptasi Top Gun czyli Zambezia

Tytuł: Zambezia
Reżyseria: Wayne Thornley
Scenariusz: Andrew Cook, Rafaella Delle Donne, Wayne Thornley, Anthony Silverston
Wytwórnia: Triggerfish Animation
Czas trwania: 83 min.







Zambezia wyszła z rąk twórców Kumby i tego samego studia.  Jakoś ostatnio bardzo przypadły mi do gustu afrykańskie klimaty i dlatego akurat taki wybór filmu.

Afryka, gdzieś tam na krańcu, można by rzec tam, gdzie marabut mówi dobranoc. To tutaj mieszka młody sokół Kai. Młodzieniec rwie się do czynu i do brawurowego latania, próbując jednocześnie wyrwać się spod opiekuńczych skrzydeł ojca Tendaia. Zachowawczy i zgorzkniały ojciec najchętniej trzymałby syna w gnieździe i kazał mu tylko naprawiać ogrodzenie, zaś pełen życia i ciekawy świata Kai chciałby robić wszystko, tylko nie naprawiać ogrodzenie.

Stara prawda mówi, że kiedyś pisklęta muszą opuścić gniazdo. Kai także podejmuje taką decyzję i wspólnie z nowo poznanymi ptakami, decyduje się polecieć do legendarnej Zambezii, stolicy ptasiego świata. Po dotarciu na miejsce jest oczarowany; wszystkie ptaki żyją tu niczym w raju, bezpiecznie wysiadując jaja i pielęgnując pisklęta. Całą społeczność chronią Dziobasy, elitarna brygada szybko latających ptaków, do której Kai ma zresztą nadzieję wstąpić.

Tymczasem Tendai zaniepokojony zniknięciem syna, zaczyna go szukać i wpada w szpony marzącego o kradzieży wszystkich ptasich jaj ogromnego legwana Budzo. Ten ostatni zagabnie manipulując niezbyt inteligentnymi marabutami, opracowuje plan zagrażający całej Zambezii. Kai z przyjaciółmi będzie musiał nie tylko uratować swojego tatę, ale też zawalczyć o przyszłość całej Zambezii.

Animacja jest wdzięczna i miła w odbiorze. Barwna i kolorowa, rozśpiewana, jak cała ptasia społeczność. Okazuje się, że zamebezyjczycy trochę się rozleniwili i za dużo złożyli na barki Dziobasów. A kto zapomniał, że w jedności siła i wszyscy mogą zawalczyć o swój dom i jaja? Ano mogą i właśnie przyszedł na to czas.
O ile pierwsza połowa filmu toczy się dość spokojnie i beztrosko, o tyle końcówka i sceny walki ptaków z legwanami były super i w dużej mierze zważyły na ocenie filmu.

Zambezia to lekka, pogodna historia w sam raz do obejrzenia całą rodziną. Wielce ambitną bym jej nie nazwała, ale tak na jeden raz całkiem przyzwoita i pozostawia bardzo miłe wspomnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.