wtorek, 19 stycznia 2016

Lois Lowry: Syn

Autor: Lois Lowry
Tytuł: Syn
Cykl: Tetralogia Dawcy
Stron: 400
Wydawca: Galeria Książki




Premiera powieści Syn autorstwa Lois Lowry była jedną z najbardziej przeze mnie oczekiwanych. 
Tetralogię Dawcy, pisaną na przestrzeni niemal 20 lat zamyka powieść Syn, która świetnie podsumowuje wszystkie poznane przez nas w poprzednich częściach wątki.
Wykreowany przez Lois Lowry świat, w którym ludzie wyrzekli się ciemniejszych i bardziej newralgicznych stron życia, bo woleli życie w ściśle usystematyzowanej społeczności, która nie toleruje inności, tego co słabe, chore i odbiegające od ustalonych schematów, urzekł mnie już od pierwszych stron części pierwszej zatytułowanej Dawca.
Z zapartym tchem kibicowałam dorastającemu Jonaszowi, który poznając kolory życia i wagę ludzkich wspomnień, stopniowo dojrzewał do podjęcia samodzielnego życia i ucieczki z klaustrofobicznej i nieczułej społeczności (Dawca). Uratowanie życia Gabiemu było nie tylko przejawem bohaterstwa, ale też nadzieją, że coś się zmieni i drgnie. 
Z niepokojem, ale i ciekawością śledziłam losy Kiry, razem z nią odkrywając losy społeczności zapisane barwnymi  nićmi na materiale. (Skrawki błękitu) Płakałam nad cierpieniem Matty'ego, który poświęcił tak wiele, by odsunąć mrok od osady, w której mieszkali jego bliscy (Posłaniec).
Powieścią Syn, Lois Lowry jeszcze raz wraca do świata, w którym nie istnieją więzy rodzinne czy małżeńskie, gdzie pożądana jest precyzja językowa, a regularnie zażywane tabletki pozbawiają człowieka emocji i pragnień. Nie ma rodzin, są komórki rodzinne. Nie ma matek i dzieci, są rodzicielki i produkty. 
Eliminacja wszelkich czułostek, marzeń i pragnień oraz uniformizacja, spowodowała, że społeczność działa, jak dobrze naoliwiona maszyneria. 
Tym razem rzeczywistość obserwujemy oczami Klary, która jako 14-latka zostaje przeznaczona na rodzicielkę. Klara, czego nietrudno się domyślić, jest matką Gabiego, który od początku jest maluchem sprawiającym problemy. Chłopczyk źle sypia, co źle rokuje na przyszłość. 
Fatalnym zbiegiem okoliczności, na skutek komplikacji przy porodzie, Klara zostaje wykluczona z grona rodzicielek, stając się niejako błędem w systemie. Przyporządkowana do pracy w hodowli ryb, ma okazję obserwować działanie społeczności, a pozbawiona swojej porcji tabletek, odkrywa w sobie coraz większe pokłady instynktu macierzyńskiego i całą gamę uczuć do syna i otoczenia. To jej oczami jeszcze raz mamy okazję się przyjrzeć przeznaczeniu Jonasza i jego decyzji, która wywróciła losy osady do góry nogami. 

Klara nie chce być tylko biernym świadkiem i postanawia odzyskać syna, które jej zabrano. Czy wystarczy jej sił i samozaparcia? Co będzie musiała poświęcić i ile przetrwać, by dotrzeć, tam, dokąd udali się Jonasz i Gabi? Czy bohaterom uda się w końcu pokonać ziejącego nienawiścią Handlomistrza? Jaką rolę w tym wszystkim odegra dorastający Gabi? 
Czwartą część Kwartetu Dawcy czytałam jednym tchem. Nie jest to ten typ powieści, gdy przewracamy kolejne strony, niecierpliwie oczekując nowych przygód i wydarzeń. Tutaj wszystko dzieje się stopniowo i powoli, a mimo to akcja nie nuży, ani nie męczy. Cała magia tych historii, tkwi w tym, jak są opowiedziane. Prostym i przemyślanym językiem, autorka pisze o rzeczach ważnych, choć wielu mogą się one wydawać błahe. A jednak często te właśnie błahostki składają się na większą całość, tworząc fundamenty wartości, które trzeba chronić za wszelką cenę. Rodzina i chwile z nią spędzone. Czas spędzany z sąsiadami i przyjaciółmi. Wychowanie dzieci w kochającej się i pełnej rodzinie. Proste przyjemności, z dala od blichtru i blasku wielkiego świata. Uczciwa praca, która daje satysfakcję i pozwala godnie żyć. Świadomość tego, kim się jest i chce być. Panowanie nad własnym życiem, podejmowanie decyzji i ponoszenie ich konsekwencji.
Syn, opisujący losy Wodnej Klary i jej bliskich, jeszcze raz zabiera nas do tego świata, pozwalając nam poznać zakończenie tej fascynującej historii. 
Jestem pod wielkim wrażeniem całego cyklu i polecam go każdemu, kto lubi mądre i wzruszające książki pięknie mówiące o tym, po co istniejemy i co powinno być dla nas, jako ludzi, ważne. 
Czytelniczy strzał w dziesiątkę!

Dziękuję!

Tetralogia Dawcy:
Dawca | Skrawki błękitu | Posłaniec | Syn 

niedziela, 17 stycznia 2016

Rick Riordan: Greccy herosi według Percy'ego Jacksona

Autor: Rick Riordan
Tytuł: Greccy herosi według Percy'ego Jacksona
Stron: 400
Wydawca: Galeria Książki



Życie w świecie mitów, pełnym potworów i boskich ingerencji  w decyzje śmiertelników nie jest  łatwe ani przyjemne. Percy Jackson dobrze o tym wie. Na każdym roku czyha na człowieka jak nie klątwa, to pokusa, której oprzeć się nie sposób. Najgorsze jest to, że na co by się człowiek nie zdecydował i tak wybierze źle, bo takie założenie przyjęli przecież greccy tragicy. Bogowie nie dają człowiekowi żyć w spokoju i harmonii, a jeśli ten człowiek jest w dodatku herosem czyli dzieckiem śmiertelniczki i boga z Olimpu, wtedy ma już przekichane. Jak bardzo? Bardzo, bardzo.
Rick Riordan to specjalista w nadawaniu starożytnej mitologii nowych znaczeń i kontekstów. Najpierw zdobył sobie serca czytelników serią o Percym Jacksonie, a potem stworzył serię o Olimpijskich herosach. Fabuła obu serii tematycznie dotyczyła mitologii greckiej i rzymskiej. Następnie do rąk czytelników trafił cykl zatytułowany Kroniki rodu Kane związany z mitologią egipską, natomiast tej jesieni na rynku książkowym pojawił się pierwszy tom nowej serii bazującej na mitologii skandynawskiej. Naprawdę pomysłowości mógłby pozazdrościć Riordanowi niejeden pisarz.

Książka zatytułowana Greccy herosi według Percy'ego Jacksona  stanowi specyficzny dodatek dla fanów młodego herosa. We wstępie młody bohater wyjaśnia czytelnikowi, że skuszony przez dożywotnimi dostawami pizzy i żelków , zdecydował się na napisanie książki o najsławniejszych herosach z mitologii. Ich barwne życiorysy, pełne przygód i niespodziewanych zakrętów losu, stanowią wspaniały materiał do snucia gawęd dla spragnionych nowych historii czytelników.
W 12 opowieściach Percy przedstawia nam swoje wersje przygód herosów. Trzymając się wersji znanej nam z mitów, heros opowiada o postaciach, z którymi, jako syn Posejdona, miał możliwość spotkać się osobiście. W snutych historiach nie chodzi o to, by dowiedzieć się czegoś nowego, bo przecież dzięki mitologii wiemy, jak potoczyły się losy Herkluesa czy Tezeusza. Percy jednak opowiada o nich na swój specyficzny sposób. Nieustanne pakowanie się w tarapaty przypisuje na przykład ADHD, które według niego ma każdy heros. Swoich bohaterów ubiera na modę współczesną, a komunikować im każe się za pomocą sms-ów i smartfonów. Dzięki temu znane już historie przybierają zupełnie inny wydźwięk.  Percy - narrator nie pomija wstydliwych czy brutalnych faktów z życia herosów, stara się opowiadać bardzo rzetelnie, nikogo też ostatecznie nie gloryfikuje ani nie potępia.

Wydanie zawiera ilustracje autorstwa Johna Rocco, stałego współpracownika Ricka Riordana, dzięki którym snuta historia jest przyjemniejsza i łatwiejsza w odbiorze.
Dzięki niniejszej antologii dowiemy się, jak dzielnym i opiekuńczym synem był Perseusz. Poznamy boginię Afrodytę w nowej roli, a mianowicie wrednej teściowej w historii o Erosie i Psyche. Wspólnie z Herkulesem wykonamy 12 głupich prac, przy których trzeba się nie lada napocić. Dowiemy się, jakie są konsekwencje prowadzenia ognistego rydwanu bez prawa jazdy i znajomości trasy. Zobaczymy też na własne oczy, że bogowie nie są zbyt wychowawczy i pedagogiczni jako rodzice dorastających nastolatków. Wspólnie z Jazonem i Argonautami udamy się w pełną niebezpieczeństw podróż po złote runo z superowcy. Żeby nie było, że herosami mogli być tylko mężczyźni, Percy przytoczy nam kilka historii o dzielnych kobietach, które, jak na tamte czasy były prawdziwymi feministkami.  Kyrene, Atalanta i Otrera są najlepszym na to dowodem.

Zbiór ten to prawdziwa perełka nie tylko dla miłośników mitologii. Napisany prostym, przystępnym językiem, przyjaznym dla współczesnego czytelnika, spodoba się i starszym i młodszym odbiorcom. Percy ze znaną sobie swadą przybliża nam te historie, a humor i kpina, z jaką je opowiada, sprawiają, że nie tylko przyjemnie się je czyta, ale też z pewnością na długo zapamięta.
Wstyd się przyznać, ale książka ta jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Riordana. Jej lektura stała się dla mnie motywatorem, by zacząć przygodę z Percym Jacksonem, ale przede wszystkim sięgnąć po pierwszą antologię tego autora traktującą o greckich bóstwach.
Polecam lekturę greckich herosów. Jest zabawna, wzruszająca i dowcipna. Naprawdę warto.

Dziękuję!

środa, 13 stycznia 2016

E.T.A. Hoffmann: Złoty garnek i inne opowiadania

Autor: E.T.A. Hoffmann
Tytuł: Złoty garnek i inne opowiadania
Stron: 120
Wydawca: Media Rodzina



Kiedy dowiedziałam się o istnieniu nowego wydania niniejszej książki, w mojej głowie, na widok nazwiska autora, otworzyła się szufladka. I to z trzaskiem.

Ernst Theodor Amadeus Hoffmann żył w epoce romantyzmu, ale z powodzeniem można by go określić człowiekiem renesansu. Z wykształcenia prawnik, zajmował się także komponowaniem, rysowaniem, malowaniem, tworzeniem karykatur, był także muzycznym krytykiem. Określa się go mianem prekursora fantastyki grozy, który miał wpływ na takich twórców jak Edgar Allan Poe, Howard Phillips Lovecraft, Gustav Meyrink czy Stefan Grabiński. Ożeniony z Polką, miał z Polakami dobre stosunki i był zadeklarowanym przeciwnikiem rozbiorów. 
Dużo podróżował, a to co widział w trakcie tych podróży, co go zachwyciło, bądź zauroczyło, znajduje potem odbicie w jego twórczości.
Opowiadania Hoffmanna czytałam na studiach i było to jedno z moich pierwszych spotkań z fantastyką grozy. Historie te, po części piękne, po części straszne, na długo zapadły mi w pamięć. Dlatego na sam widok nazwiska autora,  wróciły wspomnienia.


Niniejszy zbiór zawiera trzy utwory, dwa dłuższe i jeden krótszy. 
Gdyby się im bliżej przyjrzeć, można dostrzec wiele cech wspólnych, a także charakterystycznych dla samego autora. Bohaterowie tych historii kochają literaturę, muzykę i malarstwo. Czasami przewinie się tutaj jakiś kocur, a widok opisywanego Drezna jest dokładnie taki sam, jak widok, który autor miał ze swojego okna.
Historia zatytułowana Złoty garnek opowiada o perypetiach młodego studenta Anzelma, który przewracając ulicznej handlarce kosze z owocami, wpada w wir wydarzeń, które zmienią całe jego życie. Przyjmując posadę u tajemniczego archiwariusza Lindhorsta, nie tylko poznaje magiczną historię Atlantydy, ale też zakochuje się w jego najmłodszej córce. Aby jednak zdobyć ukochaną i być z nią na zawsze, młodzieniec będzie musiał pokonać podstępną wiedźmę i oprzeć się zakusom innej zakochanej w nim kobiety.



Opowiadanie Piaskun nawiązuje do legendarnego stwora, który sypał dzieciom w oczy piasek, by szybciej zasypiały. Dla głównego bohatera, na skutek tragicznej śmierci w rodzinie, postać z bajki zlewa się z tajemniczym współpracownikiem ojca, by na całe dorosłe życie bohatera stać się czymś w rodzaju jego Nemezis, straszliwej obsesji, która uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie i bycie z ukochaną Klarą. 
Ostatnie opowiadanie to właściwie refleksja autora na temat jednej z ulubionych oper pt. Don Juan oraz wpływu muzyki na życie człowieka.
Historie te mają ogromny urok, który widać z szczegółowości i naiwności opisów, barwności postaci oraz ich baśniowym pochodzeniu. Nie wszystko tutaj kończy się happy endem, są straty, których nie sposób odrobić i rzeczy, których odzyskać się nie da. Magia tych historii, mimo że tak stare, jest niepodważalna, a jedyną wadą wydania jest to, że opowiadań jest tylko trzy.

Zachwyca także samo wydanie książki, czyniąc ją jednocześnie idealnym prezentem dla każdego bibliofila czy miłośnika fantastyki. Oprawa jest twarda,  szyta, nie klejona, a papier jest śliski i błyszczący. Opowiadania są ilustrowane rysunkami, które zachwycają. Ilustracje te pozwalają nie tylko lepiej wczuć się w klimat czytanej historii, ale też (zwłaszcza starszego czytelnika) skłaniają do chwili refleksji nad pięknem tego, o czym czytamy. Sama niejednokrotnie przerywałam lekturę, by dokładniej przyjrzeć się ilustracjom. Dodatkowo na marginesach umieszczono przypisy i tłumaczenia pojawiających się w tekście zwrotów, co znacznie ułatwia lekturę. 

Złoty garnek i inne opowiadania były dla mnie podróżą sentymentalną do lektur z czasów studenckich; miło jest bowiem przypomnieć sobie teksty, które kiedyś zrobiły na mnie tak duże wrażenie. Komu mogłabym je polecić? Zdecydowanie wielbicielom klasyki z epoki burzy i naporu, jak zwano romantyzm. Warto sięgnąć do korzeni fantastyki i zobaczyć, od czego wszystko się zaczęło. Poznawanie początków i sięganie do źródeł zawsze jest fascynujące. Myślę jednak, że każdy, kto lubi historie z baśniowym klimatem, magicznym artefaktami i szczyptą alchemii, także powinien się z nimi zapoznać. 
Polecam!
 Dziękuję!

piątek, 8 stycznia 2016

F.Michaels, C.Lamb, M. Carter, T. DuLong: Magia Bożego Narodzenia

Autorzy:  F.Michaels, C.Lamb,
M. Carter, T. DuLong 
Tytuł: Magia Bożego Narodzenia
Stron: 509
Wydawca: Bellona






Człowiek jest istotą emocjonalną i nic tak tych emocji w nim nie rozgrzewa, jak atmosfera zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Można tutaj mówić o swoistej magii, bo rzeczywiście, blask światełek, dźwięki kolęd, dekoracje i zapach dań świątecznych, wprawią w dobry nastrój nawet największego ponuraka. A kiedy już nacieszymy się towarzystwem bliskich, wypowiemy życzenia oraz zasiądziemy w fotelu  z przyjemnym poczuciem sytości, nie pozostaje nam nic innego, jak poczytać historie o takiej samej tematyce.

Dla wszystkich romantyczek i szukających lekkiej przyjemnej lektury na świąteczne popołudnie Magia Bożego Narodzenia będzie propozycją idealną. 
Książka zawiera 4 dłuższe opowiadania, w których dominuje motyw Świąt, przygotowań do nich, bądź związanych z nimi dobrych uczynków. 
Tytułowe opowiadanie Magia Bożego Narodzenia przybliża nam przygotowania do Świąt w górach. Samotna młoda matka Stephanie, pracownica sklepu z akcesoriami dla narciarzy niedawno wyszła w swoim życiu na prostą. Marzy, by zapewnić swoim córkom bezpieczny dom, którego do tej pory nie miały. Czy świąteczna premia oraz trudny w obyciu szef utrudnią jej to czy ułatwią? Zobaczymy. 
Drugie opowiadanie zatytułowane Najpiękniejsze święta opowiada o niezwykle dzielnej i hardej kowbojce Meredith, która ma na głowie nie tylko prowadzenie własnej knajpki, opiekę nad dwójką siostrzeńców, przygotowanie świątecznego przedstawienia i zaloty przystojnego kowboja. Czy to aby nie za dużo, jak na jedną osobę? Od czego ma się jednak wierne przyjaciółki i chętnych do pomocy sąsiadów. 
Opowiadanie Święta w stylu Maui zabiera czytelnika w tropikalne rejony, gdzie pewna młoda dama usiłuje spędzić święta bez swojej zwariowanej rodziny a zwłaszcza kierującej nią uciążliwej siostry.  Czy się jej to uda? Wiadomo, że z planami bywa różnie. 
Czwarte opowiadanie Święta w Cedar Key zwraca szczególną uwagę na pomoc innym, którzy pozornie mogą tej pomocy nie potrzebować. Josie jest bardzo dumna ze swojej córki, którą wychowuje sama. Dopiero w okresie świątecznym przekona się jednak, że udało się jej wychować naprawdę dojrzałą i wrażliwą osóbkę. 

Wszystkie opowiadania łączy jeden motyw. Bohaterowie na własnej skórze przekonują się, że najważniejsze i to nie tylko w święta jest to, aby rodzina była razem, przy czym rodzinę niekoniecznie muszą tworzyć ludzie połączeni więzami krwi. Ważne jest, by dać innym coś od siebie, bezinteresownie, a całe dobro, jakie daliśmy innym wróci, gdy będziemy się tego najmniej spodziewać.  
Najbardziej do gustu przypadło mi drugie opowiadanie, w którym autorka pokazuje, jak w małej mieścinie wszyscy angażują się w przygotowanie świątecznego przedstawienia. Wychodzą na jaw ukryte talenty mieszkańców, rodzą się nowe związki, umacniają stare więzi, a powstała w ten sposób atmosfera jest niesamowita i bezcenna, bo pokazuje, że liczy się to, co człowiek ma w środku, a nie to, jak piękny jest na zewnątrz. 
Antologia opowiadań Magia Bożego Narodzenia to naprawdę przyjemna lektura na okres świąteczny. Jest zabawna, wzruszająca i pozostawia czytelnika z miłym przekonaniem, że tak niewiele trzeba, by sprawić sobie innym radość w święta.  

Dziękuję!

środa, 6 stycznia 2016

Teodor Parnicki: Trzy minuty po trzeciej

Autor: Teodor Parnicki
Tytuł: Trzy minuty po trzeciej
Stron: 359
Wydawca: Oficyna Literacka Noir Sur Blanc




W ostatnich czasach na rynku książkowym można zaobserwować powrót ku klasyce, słowem pojawiają się nowe wydania utworów dobrze znanych, ale wydanych dość dawno temu, przez co nieco trochę zapomnianych. Uważam, że to świetny pomysł, bo raz, że dobrze jest sięgać do korzeni, a dwa, warto wiedzieć, skąd i od czego wzięły się dziś tak popularne motywy grozy, sensacji czy tajemnicy. 

Trzy minuty po trzeciej, powieściowy debiut Teodora Parnickiego z ekranu komputera kusi niezwykłym zdjęciem okładkowym. Od razu mówię, że na żywo książka prezentuje się jeszcze lepiej. Twarda oprawa, szyte, nie klejone kartki kojarzą się z niezwykłą solidnością i starannością wydania. Ale na tym nie koniec. Książka na najpierw czaruje czytelnika snutą historią, a jeśli ktoś jest wzrokowcem, to prawdziwą ucztą będzie dla niego swoista galeria zdjęć składająca się z reprodukcji pocztówek rosyjskich, japońskich i chińskich z rożnych okresów. To taka podróż w przeszłość ulicami miast, których być może, nigdy nie będzie dane nam zobaczyć osobiście. A na pewno już nie w takim kształcie, jak przed laty. 

Teodor Parnicki miał bogaty życiorys. Polak urodzony w Berlinie, wychowany w Rosji, kształcony w chińskim Harbinie. Był człowiekiem wykształconym i obznajmionym w polityce. W latach 1941-43 był attache kulturalnym ambasady polskiej w Londynie, a w latach 1944-45 pracownikiem poselstwa polskiego w Meksyku. Być może dlatego miejsca, które opisuje na kartach swojej powieści wydają się tak barwne i tak żywe. 

W pewien mroźny wieczór 1927 roku, wracający do domu Piotr Zagorski, zostaje nagabnięty przez tajemniczego nieznajomego, który wręcza mu klucz i każe się stawić trzy minuty po trzeciej. Zaskoczony bohater nie ma pojęcia o co chodzi, więc szybko zapomina o tym incydencie, jednak incydent nie daje o sobie zapomnieć. Od tego momentu Zagorski wszędzie widzi zagrożenie i traci rezon. W swoje odczucia wtajemnicza przyjaciela Aleksandra Flagina i wkrótce obaj zostają schwytani i uprowadzeni przez tajemniczy Trybunał Siedemnastu. Bohaterowie cudem unikają śmierci, ale muszą wykonać niezwykle ważną misję, której celem jest odzyskanie dokumentów ważnych dla rządu Japonii. Od tej pory zdarzenia będą następować po sobie lawinowo: pełno tu będzie pościgów, tajemniczych spotkań w przedziałach pociągów, fatalnych kobiet, zagorzałych komunistów, a nawet sobowtórów i mnichów buddyjskich. 

Dziś, kiedy się o tym czyta, językiem sprzed 85 lat, brzmi to nieco naiwnie i momentami dziwacznie. Z drugiej jednak strony, trudno odmówić całej historii uroku i pasji, bo tę niewątpliwie autor miał. Oprócz tego opisywał azjatycką część świata, a więc dla wielu osób kompletnie nieznaną, a przez to bardziej egzotyczną i oryginalną. Do samego końca nie wiadomo, kto jest kim i jak, dla naszych bohaterów, zakończy się ten szalony pościg. Dziś zachwycamy się przygodami Jamesa Bonda czy Jasona Bourne'a, a tymczasem nowe wydanie Trzy minuty po trzeciej oferuje nam podobną przygodę w nieco zakurzonej wersji. Mężczyźni są tutaj dzielni i kochliwi, kobiety uległe, bądź zdeterminowane. Czarne charaktery do końca są czarne, a na deser mamy dość przewrotny epilog. 

Trzy minuty po trzeciej to trochę taka podróż sentymentalna do czasów, które już minęły. Warto się w nią udać, choćby dla samego klimatu i uśmiechu rozrzewnienia, który będzie Wam towarzyszył przez całą lekturę. 

Dziękuję!

sobota, 2 stycznia 2016

Gard Sveen: Ostatni Pielgrzym

Autor: Gard Sveen
Tytuł: Ostatni Pielgrzym
Cykl: Tommy Bergmann, t.1.
Seria: Gorzka Czekolada
Wydawca: Media Rodzina
Stron: 543




Jako że nie jestem wielką fanką kryminałów, abym się zabrała do czytania takiego gatunku, coś musi mnie skusić już na etapie opisu treści. Tak właśnie było z powieścią Ostatni Pielgrzym. Może chodziło o dwie płaszczyzny czasowe, a może o wątek związany z norweskim ruchem oporu w czasie II wojny światowej. To wystarczyło, aby po książkę sięgnąć i nie żałuję, że poświeciłam na nią czas.

Powieść Ostatni Pielgrzym zabiera czytelnika do chłodnej, a przez to trochę tajemniczej Norwegii, którą poznajemy w dwóch odsłonach. Pierwsza z nich to czasy okupacji kraju przez Niemcy, lato i jesień roku 1942. Druga to współczesne Oslo, rok 2003. 
Głównym bohaterem powieści, początkującej serię, jest norweski policjant Tommy Bergmann. Początkowo trudno o nim powiedzieć coś więcej. Po pierwsze wydaje się zupełnie przeciętny, po drugie gołym okiem widać, że ma kłopoty natury emocjonalnej. Żyje sam, nie ma bliższej rodziny, zresztą sam niewiele wie o swoim wczesnym dzieciństwie.

W Nordmarce trójka studentów, biwakując w lesie, przypadkowo trafia na ludzkie kości. Kilka tygodni później w okrutny sposób zostaje zamordowany Carl Oscar Krough, członek norweskiego ruchu oporu. Pozornie tych wydarzeń nic ze sobą nie łączy. Kiedy jednak Bergmann zaczyna sprawę zgłębiać, dowiaduje się, że zamordowany Krough był bliskim współpracownikiem legendy norweskiego podziemia kapitana Kaja Holta. Ponieważ od czasów okupacji minęło już 60 lat, śledztwo nie należy do prostych. Ostatni żyjący uczestnicy tamtych wydarzeń albo już nie żyją, albo są pogrążeni w ciężkiej chorobie i trudno o kontakt z nimi. Pewne niejasności nie dają jednak głównemu bohaterowi spokoju i zmuszają go do kolejnych poszukiwań, które każą mu odwiedzić Szwecję, a nawet Niemcy. 

Zadanie czytelnika jest łatwiejsze, gdyż w zrozumieniu sprawy pomaga nam druga płaszczyzna czasowa. Jest połowa roku 1942. Oczami młodej Agnes Gerner obserwujemy trudną rzeczywistość okupacyjną. Społeczeństwo jest wyraźnie podzielone. Jedna grupa to lojaliści, zwolennicy polityki Hitlera, nie tylko uwiedzeni głoszonymi przez niego ideami, ale też widzący w tym interes i spore korzyści finansowe. 
Druga grupa to kształtujące się podziemie, ruch oporu, którego założycielem jest kapitan Kaj Holt. Zwerbowana przez podziemie Agnes, z racji swojej wyjątkowej urody, ma za zadanie zbliżyć się do ważnych niemieckich oficerów i mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Zadanie to, pozornie proste, okazuje się dla Agnes czymś, co zadecyduje o jej dalszym życiu. Trudno bowiem, obcując z ludźmi, patrzeć na nich tylko od strony ich pracy. Prywatnie mają oni przecież rodziny, dzieci, pragnienia i lęki. Uwikłana w związek z dwoma mężczyznami, Agnes przeżywa coraz większe rozterki, a lęk o własne życie i wyrzuty sumienia, przywodzą ją w końcu na skraj mentalnej przepaści.

Początkowo trudno mi było zorientować się w gąszczu powiązań i obco brzmiących nazwisk. Z czasem stało się to prostsze i z przyjemnością śledziłam, jak dwie płaszczyzny łączą się w jeden wyraźną całość. Bardzo spodobał mi się także główny bohater. Jest dociekliwy i zawzięty, jeśli idzie o odkrywanie prawdy. Potrafi łączyć ze sobą fakty, ale nie dzieje się to nagle i z niczego, jak to mamy w niektórych serialach. Po drugie Tommy ma swoją ciemną stronę i przeszłość, która nie jest powodem do chluby. Bohater jest tego świadomy i, choć chciałby to zmienić, nie bardzo wie jak miałby to zrobić. Póki co więc drepcze trochę w miejscu. Czy zdoła wyjść z życiowego impasu, mam nadzieję, dowiemy się w kolejnych częściach cyklu. 
Ostatni Pielgrzym jest debiutem powieściowym Garda Sveena. Książka została bardzo dobrze przyjęta w ojczyźnie autora, czego dowodem są zdobyte przez nią prestiżowe nagrody w kategorii kryminału i debiutu powieściowego: Szklany Klucz, Nagroda Rivertona oraz Nagroda Mauritsa Hansena. Taki początek stawia wysoką poprzeczkę kolejnym powieściom z tej serii, dlatego niecierpliwie czekam na Otwarte Piekło.

Polecam Ostatniego Pielgrzyma miłośnikom zimnych, skandynawskich klimatów, a także tym, którzy lubią kryminały, zbudowane na solidnej podstawie, z zagadką, która trzyma czytelnika do końca w napięciu i niepewności. Lektura godna uwagi.


Dziękuję!

piątek, 1 stycznia 2016

Życzenia i plany czytelnicze na rok 2016

  





1. Życzenia:
Oby każdy dzień był tak piękny i jasny, jak dzisiejsze niebo. 
Niech, niczym czysta karta, 
zapisuje się chwilami ważnymi i wartymi zapamiętania. 
Niech mija trochę wolniej, 
aby zostało czasu na chwilę refleksji i odpoczynku. 
2. Plany czytelnicze:
Żadnych konkretów. Robić to, co do tej pory i tak, jak do tej pory. 
Czytać dla przyjemności czytania i trwać w umiarze z pracą,
 życiem prywatno-rodzinnym i własnym hobby. 
Nie robić niczego dla musu i statystyk. 

Jednym słowem:
Do siego roku!