środa, 7 czerwca 2017

Emelie Schepp: Biały trop

Autor: Emelie Schepp
Tytuł: Biały trop
Seria: Jana Berzelius, t. 2
Stron: 400
Wydawca: Media Rodzina






Jeszcze dobrze nie  ucichły echa głośnej sprawy dotyczącej nielegalnych imigrantów,  a młoda prokurator Jana Berzelius już pakuje się w nowe kłopoty. Przeszłość, która wróciła do niej z siłą huraganu, nie daje o sobie zapomnieć, wręcz przeciwnie każde odgrzebywać stare rany, szukać śladów dawnych wrogów, a jeśli śladów, to i zemsty. 
Spotkany przez Janę po latach Danilo Pena wyzwala w kobiecie burzę uczuć od niepokoju po wściekłość. Ich spotkanie kończy się walką, z której Jana ledwo wychodzi cała. Co więcej jest świadek tego wydarzenia. Czyżby sekrety ambitnej prokurator miały ujrzeć światło dzienne? 

Biały trop to druga część serii autorstwa Emelie Schepp. Główną bohaterką uczyniła Schepp młodą prawniczkę, której tragiczna i mroczna przeszłość łączy się z przestępczą działalnością wielu ludzi w kraju. 
Tym razem policjanci z komendy zostają wezwani do znalezionej w pociągu dziewczyny, która umarła z przedawkowania narkotyków. Nie byłoby w tym nic zastanawiającego, gdyby nie fakt, że nastolatka przemycała je we własnym żołądku. Trop ponownie prowadzi Janę do Danila, a także do jej ojca, z którym Jana ma chłodne relacje. Czy te dwie sprawy mają wspólny mianownik w osobie tajemniczego Starca? Dlaczego giną pozornie przypadkowe osoby niezwiązane ze sprawą?  Jana Berzelius ma mało czasu. Albo odnajdzie Danila i odzyska stracone prywatne dokumenty, albo jej kariera i życie osobiste legną w gruzach. 

Tym razem, takie miałam odczucie, akcja toczy się nieco wolniej niż w części pierwszej. Autorka bardzo oszczędnie raczy czytelnika szczegółami z życia Jany. Prawdopodobnie było to celowy zabieg, raz że jest to druga część (a często środkowymi częściami rządzi taka zasada), a dwa dlatego, że sama bohaterka wielu rzeczy ze swojej przeszłości nie pamięta. Pamięć wraca do niej stopniowo i w takim tempie czytelnik poznaje te szczegóły. 
W drugiej części fabuła skupia się także na życiu prywatnym policjantów, w którymi na co dzień współpracuje Jana. Przyglądamy się zatem dwóm policyjnym związkom. Anneli i Gunnar, w teorii ze sobą od 20 lat, ponownie się zeszli. Czy aby jednak była to dobra decyzja?  Henrik Levin i jego żona spodziewają się właśnie trzeciego dziecka. Czy zapracowany policjant poradzi sobie z nadmiarem obowiązków i poświęci partnerce odpowiednią ilość czasu?  Nadal samotna Mia Bolander wciąż spotyka na swojej drodze nieodpowiednich mężczyzn i nieustannie boryka się z kłopotami finansowymi. Wszystko to jest prawdziwe i ludzkie. Policjanci, tak jak każdy mają swoje słabości, obawy, lęki, ich życie nie składa się przecież z samej tylko pracy śledczej.

Powieść, jako całokształt, czyta się nieźle. Krótkie rozdziały, w których prowadzona sprawa przeplata się z prywatnymi sprawami policjantów, stopniowo przybliżają czytelnika do rozwiązania części zagadki. Piszę części, bo i tym razem autorka nie odkryła wszystkich sekretów dotyczących Jany Berzelius. Objedliśmy się smakiem i pozostaje jedynie czekać na trzecią część, której poprzeczka ustawiła się dość wysoko. 

Dziękuję!

niedziela, 4 czerwca 2017

Brandon Sanderson: Calamity

Autor: Brandon Sanderson
Tytuł: Calamity, t.3
Trylogia Mściciele
Stron: 436
Wydawca: Zysk i S-ka






Gdy niebo rozświetliła ognistym płomieniem tajemnicza Calamity, z ludzi, zwykłych do tej pory zjadaczy chleba, narodzili się Epicy, istoty o wyjątkowych, nadprzyrodzonych właściwościach.  W krótkim czasie Epicy stali się niemal oddzielną rasą, a ponieważ bardzo urośli w liczbę, życie zwykłych śmiertelników stało się nie do zniesienia. Gdzie zbyt wiele mocy, tam eskalacja, a cierpią jak zwykle cywile. Do walki z Epikami, stanęły oddziały samozwańczych Mścicieli.

Walka z Epikami jest jednak niczym syzyfowa praca; pokonanie jednego Epika, sprawia, że po przetasowaniu na szachownicy sił, wyrasta kolejny tyran.
David Charleston, obecny przywódca jedynego pozostałego przy życiu teamu Mścicieli, dobrze o tym wie. Epicy nie tylko pozbawili go domu rodzinnego i ojca, ale też sprawili, że mentor młodzieńca Profesor przeszedł na ciemną stronę mocy. Teraz David stoi przed trudnym zadaniem: Profesora trzeba pokonać i zabić, albo pokonać i zawrócić z drogi zniszczenia, ku której podąża. David wierzy, że skoro Megan się to udało, to każdy Epik jest do tego zdolny. Ale jak zapanować nad swoją największą obawą, która może być jednocześnie i przyczyną siły i słabości?

Trzecia część ma swoje plusy.
Przyjemnie obserwować, jak David dorasta do roli przywódcy i jak zmaga się z faktem, że być może ma w sobie coś, co uczyniłoby go Epikiem. Zabawna i urocza jest jego relacja z Megan i nie da się nie lubić innych bohaterów, w tym irytującego, pokrzywdzonego przez los Knighthawka. W fascynujący sposób opisał autor miasto z soli, które żyjąc własnym rytmem, rozpada się i odnawia w przeciągu tygodnia.

Cała historia przypomina trochę film spod znaku Mission impossible. Bohaterowie gromadzą broń, wchodzą na salę w przebraniach cukierników, kontaktują się przez odbiorniki i podkładają ładunki wybuchowe. W tle cały czas majaczy wątek z rzeczywistościami równoległym, który, przyznam szczerze sprawiał, że niekiedy się gubiłam. Dlatego, choć niby jest fajnie i czyta się w ogromną przyjemnością, to ma się takie poczucie, że czegoś tu jest jakby za dużo. Być może dlatego ta finałowa część nie ma już w sobie tego klimaty, który miała część pierwsza i przez pewien czas jeszcze druga.
Chodzą słuchy, że całość ma trafić do kin, że szykuje się ekranizacja i faktycznie, czytając część trzecią miałam takie wrażenie, że bardziej oglądam film niż czytam książkę. Nie znaczy to, że finał mi się nie podobał. Trylogię o Mścicielach polecam młodym czytelnikom i tym nieco starszym. W ferworze walki przyjemnie pomarzyć sobie, że mogłoby się być takim Epikiem i wpływać na przykład na wzrost roślin w ogrodzie czy na szybkość czytania książek. 
Polecam. Przyjemna lektura.

Dziękuję!

niedziela, 28 maja 2017

Rachel Abbott: Obce dziecko/Dziecko znikąd

Autor: Rachel Abbott
Tytuł: Obce dziecko
Seria: Tom Douglas t. 4
Stron: 448
Wydawca: FILIA





Obce dziecko zaczyna się w intrygujący sposób. Caroline Joseph wraca z rodzinnej imprezy do domu. Na tylnym siedzeniu śpi jej 6-letnia córka Natasha. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności dochodzi do wypadku, w którym Caroline umiera na miejscu, zaś  mała Tasha znika bez śladu. Życie Davida Jospeha, męża i ojca, wali się gruzy.
Mężczyznę spotykamy ponownie 6 lat później. Ożenił się powtórnie, ma też małego synka. O tamtej tragedii nie zapomniał, tym bardziej, że zakrojone na szeroką skalę poszukiwania Tashy, nic nie dały. 
Dlatego David i jego żona Emma są w ogromnym szoku, gdy któregoś dnia w ich kuchni, pojawia się Tasha. Dziewczynka jest zamknięta w sobie i wrogo nastawiona, ale największe przerażenie budzi fakt, że nie wiadomo skąd się wzięła i co się z nią działo przez te lata. 
W sprawę zostaje zaangażowana policja, co zbiega się ze odnalezieniem ciała innej nastolatki w wieku Tashy. Te dwie sprawy wydają się być ze sobą powiązane. 

Odnalezienie się Tashy obserwujemy oczami Emmy, macochy dziewczynki. Kobieta po tragicznej śmierci byłego narzeczonego, zdołała na nowo ułożyć sobie życie. Powrót Tashy budzi jej niepokój, gdyż ma nieodparte wrażenie, że wydarzy się coś złego, a dziewczynka nie ma dobrych zamiarów. Czy to tylko obawy, czy też może faktycznie gdzieś czai się zagrożenie? 

Poprzednia część Śpij spokojnie podobała mi się bardzo i z tym pozytywnym nastawieniem sięgnęłam po kolejną część serii o inspektorze Tomie Douglasie. 
Ku mojemu zaskoczeniu czwarta część okazała się jeszcze lepsza od swojej poprzedniczki. Oprócz wątku sensacyjnego, sprawy prowadzonej przez policjantów, autorka bardzo rozbudowała wątek związany ze śmiercią brata Toma, co znacznie wpłynęło na atrakcyjność opowiadanej historii. Sprytnie powiązane wątki sprawiły, że powieść czytało się naprawdę z zaciekawieniem, zaś samo snucie domysłów było ogromną przyjemnością. Czwartą część serii uznaję za najlepszą i jestem ciekawa, co w następnej powieści wymyśli autorka, bo po dobrej historii oczekiwania rosną i trudniej je zaspokoić. 


Tytuł: Dziecko znikąd
Seria: Tom Douglas t. 4.1
Stron: 170
Wydawca: FILIA 

Czytelniczą gratką, ukłonem w stronę wiernych czytelników jest krótka nowela zatytułowana Dziecko znikąd, będąca swoistym epilogiem losów Tashy i jej macochy Emmy. 
Odkąd Tasha Joseph zdecydowała się na ucieczkę, Emma nie ustaje w poszukiwaniach. Pomimo przykrych przeżyć, kobieta chce odnaleźć pasierbicę i stworzyć jej dom, którego w tak okrutny sposób ją pozbawiono. 
Ale nie tylko Emma szuka Tashy. Oprócz policji, potrzebującej zeznań świadka, jest też i mafia, której informacje posiadane przez dziewczynkę, mogą poważnie zaszkodzić. Pytanie więc brzmi, kto znajdzie ją pierwszy i czy Tasha zdecyduje się wyjść z ukrycia? 

Nie powiem, że nowelkę czyta się źle, bo było w niej kilka fajnych momentów. Emma i Tasha zasłużyły na happy end i tego się nie czepiam. Jednak mniej więcej w połowie historii zaczęłam odnosić wrażenie, że autorka jakby straciła koncepcję i aby utrzymać napięcie w historii, uciekła się do bóstwa z machiny czyli postaci Jacka Douglasa. Skutek był taki, że zakończenie wydawało mi się sklecone nieco na siłę.
Niemniej jednak, warto przeczytać Dziecko znikąd, bo po zakończonej lekturze Obcego dziecka z pewnością zostanie niedosyt, który zaspokoić może tylko to opowiadanie. 

Jeśli ocenić te dwie pozycje jako całość, efekt wychodzi zdecydowanie na plus, a historia Emmy i Tashy na długo zapada w pamięć.

wtorek, 23 maja 2017

Ptasi Top Gun czyli Zambezia

Tytuł: Zambezia
Reżyseria: Wayne Thornley
Scenariusz: Andrew Cook, Rafaella Delle Donne, Wayne Thornley, Anthony Silverston
Wytwórnia: Triggerfish Animation
Czas trwania: 83 min.







Zambezia wyszła z rąk twórców Kumby i tego samego studia.  Jakoś ostatnio bardzo przypadły mi do gustu afrykańskie klimaty i dlatego akurat taki wybór filmu.

Afryka, gdzieś tam na krańcu, można by rzec tam, gdzie marabut mówi dobranoc. To tutaj mieszka młody sokół Kai. Młodzieniec rwie się do czynu i do brawurowego latania, próbując jednocześnie wyrwać się spod opiekuńczych skrzydeł ojca Tendaia. Zachowawczy i zgorzkniały ojciec najchętniej trzymałby syna w gnieździe i kazał mu tylko naprawiać ogrodzenie, zaś pełen życia i ciekawy świata Kai chciałby robić wszystko, tylko nie naprawiać ogrodzenie.

Stara prawda mówi, że kiedyś pisklęta muszą opuścić gniazdo. Kai także podejmuje taką decyzję i wspólnie z nowo poznanymi ptakami, decyduje się polecieć do legendarnej Zambezii, stolicy ptasiego świata. Po dotarciu na miejsce jest oczarowany; wszystkie ptaki żyją tu niczym w raju, bezpiecznie wysiadując jaja i pielęgnując pisklęta. Całą społeczność chronią Dziobasy, elitarna brygada szybko latających ptaków, do której Kai ma zresztą nadzieję wstąpić.

Tymczasem Tendai zaniepokojony zniknięciem syna, zaczyna go szukać i wpada w szpony marzącego o kradzieży wszystkich ptasich jaj ogromnego legwana Budzo. Ten ostatni zagabnie manipulując niezbyt inteligentnymi marabutami, opracowuje plan zagrażający całej Zambezii. Kai z przyjaciółmi będzie musiał nie tylko uratować swojego tatę, ale też zawalczyć o przyszłość całej Zambezii.

Animacja jest wdzięczna i miła w odbiorze. Barwna i kolorowa, rozśpiewana, jak cała ptasia społeczność. Okazuje się, że zamebezyjczycy trochę się rozleniwili i za dużo złożyli na barki Dziobasów. A kto zapomniał, że w jedności siła i wszyscy mogą zawalczyć o swój dom i jaja? Ano mogą i właśnie przyszedł na to czas.
O ile pierwsza połowa filmu toczy się dość spokojnie i beztrosko, o tyle końcówka i sceny walki ptaków z legwanami były super i w dużej mierze zważyły na ocenie filmu.

Zambezia to lekka, pogodna historia w sam raz do obejrzenia całą rodziną. Wielce ambitną bym jej nie nazwała, ale tak na jeden raz całkiem przyzwoita i pozostawia bardzo miłe wspomnienia.

piątek, 19 maja 2017

Hanni Munzer: Marlene

 Autor: Hanni Munzer
Tytuł: Marlene
Cykl: Miłość w czasach zagłady, t.2
Stron: 552
Wydawca: Insignis








Powieść Miłość w czasach zagłady zrobiła w mojej rodzinie furorę. Oprócz mnie przeczytali ją także mój mąż i teściowa i byli zachwyceni. Tym chętniej więc podjęłam się zrecenzowania, można by to tak nazwać, swoistej kontynuacji losów Marlene, Deborah i kilku innych bohaterów poznanych w części pierwszej. 
Powieści Marlene nie można tak do końca nazwać kontynuacją Miłości w czasach zagłady. Uważam, że lepiej pasuje tu pojęcie spin-off, gdyż ukazane są tu losy pobocznych postaci, występujących w części pierwszej, a spora część wydarzeń dzieje się w podobnym czasie. Mimo to lektura okazała się bardzo przyjemna i pouczająca o czym poniżej.

Marlene poznaliśmy w pierwszej powieści. Była członkinią ruchu oporu i na krótki czas jej drogi przecięły się ze ścieżkami Deborah Berchinger omamionej knowaniami Albrechta Brunnmanna. Doświadczona Marlene była tajemnicza, zaradna i niesłychanie wytrwała. Potem jednak czytelnik stracił ją z oczu.Prawdopodobnie autorka już wtedy zamierzała obdarzyć Marlene jej własną powieścią. 

Gdy spotykamy Marlene na początku nowej powieści jest już nobliwą, starszą panią, jednak charakterek i ostry język, pozostały. Bohaterka podjęła decyzję, by opowiedzieć rodzinie i najbliższym koleje swojego życia. Chce szczerze opowiedzieć o wszystkim i nie pomijać niczego, nawet tego, co przez lata uważała za bolesne i wstydliwe. Uważa, że zbyt wiele przeżyła, by teraz przejmować się tym, co pomyślą ludzie, a rodzina powinna znać całą prawdę.

Kiedy drogi Marlene i Deborah rozchodzą się, bohaterka postanawia wrócić do działalności w ruchu oporu. Zgodnie z planem ma się udać do Warszawy, by pomóc w przygotowaniu powstania, jednak szereg komplikacji w trakcie podróży, sprawia, że Marlene wraz z poznaną niedawno młodziutką Trudi trafiają do Oświęcimia. Nie będą jednak pracować, jak pozostali więźniowie. Sadystyczny Brunnmann zgotował dla nich o wiele gorszy los - obozowych prostytutek. 

Początkowo nie wiedziałam, czego się po tej powieści spodziewać. Wydawało mi się, że cały temat został wyczerpany w Miłości w czasach zagłady. 
Okazało się jednak, że autorka zebrała dość materiału na drugą powieść i w rzetelny oraz bardzo realistyczny sposób przedstawiła realia życia obozowego z perspektywy więźniarek, którym przeznaczono okrutny los. Wbrew powszechnym opiniom kobiety te nie miały lepiej od pozostałych więźniów; tak samo głodowały, cierpiały zimno, chorowały, a dodatkowo były upokarzane i poddawane wymyślnym torturom autorstwa niemieckich oficerów. 

Nie napiszę tutaj więcej, aby nie zdradzić za dużo, powiem tylko, że książka jest bardzo dobra i warto ją przeczytać, albo jako uzupełnienie części pierwszej, albo jako zupełnie oddzielną powieść bez znajomości jej poprzedniczki.
Hanni Munzer ma niezwykle przystępny sposób opowiadania trudnych historii. Niczego nie ubarwia, nie wygładza, opisuje świat przedstawiony, takim jaki był naprawdę. Oprócz tego widać jej staranne przygotowanie merytoryczne i ogromną znajomość tematu.

Ci, którym spodobała się Miłość w czasach zagłady, powinni sięgnąć po Marlene. To bardzo dobrze napisana powieść, którą czyta się jednym tchem. Polecam.


Dziękuję!

poniedziałek, 15 maja 2017

Lucinda Riley: Siedem sióstr

Autor: Lucinda Riley
Tytuł: Siedem sióstr
Siedem sióstr t. 1
Stron: 544
Wydawca: ALBATROS







Kiedy niespodziewanie umiera charyzmatyczny Pa Salt, jeden z najbogatszych ludzi świata, w życiu jego sześciu adoptowanych córek otwiera się nowy rozdział. 
Oto bowiem młode kobiety stają nie tylko w obliczu nowych wyzwań. Przede wszystkim, jeśli zechcą, będą mogły się zmierzyć z tajemnicami dotyczącymi ich pochodzenia. To ostatnie zmieni je na zawsze, ukształtuje na nowo. 

Otwierająca cykl Siedem sióstr pierwsza powieść o tym samym tytule poświęcona jest najstarszej z sióstr, Mai. Lucinda Riley wpadła na genialny w swej prostocie pomysł, zainspirowany po trosze grecką mitologią i motywem Plejad, a po trosze najciekawszymi zabytkami kultury. W siedmiu książkach ma zamiar opowiedzieć historie młodych kobiet, które w dzieciństwie adoptował ten sam człowiek, równie bogaty, co tajemniczy. Każda z sióstr jest inna, nie tylko z racji pochodzenia, ale też zainteresowań i wybranej drogi życiowej. 

Bohaterka części pierwszej Maja jest uzdolnioną tłumaczką i bardzo piękną kobietą. Gdy, po śmierci adopcyjnego ojca, dowiaduje się, skąd pochodzi, decyduje się tam pojechać i poszukać swoich korzeni. Brazylia wita ją przepiękną pogodą, aromatycznym jedzeniem i dźwiękami samby. 
By poznać pochodzenie Mai, cofamy się do  końca lat 20 ubiegłego wieku. Na krótką chwilę odwiedzamy także Paryż i przyglądamy się planom powstania posągu, znanego dziś jako Chrystus Zbawiciel. Te fragmenty osobiście, zainteresowały mnie najbardziej. 

Czy Maja odnajdzie swoich krewnych i pozna przyczyny, dla których oddano ją do adopcji? A może oprócz wiedzy o przeszłości swojej rodziny, zyska coś jeszcze? 
Siedem sióstr to intrygująca, dobrze napisana powieść, która bardzo wciąga. Wzruszająca jest historia młodej Izabel, a także Mai, która trochę się w życiu pogubiła. Czyta się z ogromnym zainteresowaniem i, naprawdę nie przesadzam, w trakcie lektury czułam się, jakbym Brazylię odwiedziła osobiście. Co cudowne odczucie.

Cykl Siedem sióstr to wspaniałe literackie przedsięwzięcie, któremu kibicuję całym sercem. 7 powieści gwarantuje nie tylko niezwykłą podróż po całym świecie, bo z namiętnej i gorącej Brazylii, historia zabierze nas do zimnej i surowej w swym pięknie Norwegii, ale też rewia kobiecych charakterów i i niezwykłych rodzinnych historii, okraszonych historycznymi ciekawostkami. Dlatego też gorąco zachęcam do lektury pierwszego tomu cyklu i mam nadzieję, że drugi i kolejne tomy, pojawią się na polskim rynku książkowym, niebawem. Polecam! To magiczna i cudowna literacka uczta!

Dziękuję!

piątek, 12 maja 2017

Katie Khan: Zatrzymać gwiazdy

Autor: Katie Khan
Tytuł: Zatrzymać gwiazdy
Stron: 320
Wydawca: Zysk i S-ka






Rzadko spotyka się romans, w którym już na wstępie zdradza się zakończenie, a co więcej bardzo prawdopodobne, że  para głównych bohaterów -kochanków poniesie śmierć. Jeśli dodać do tego, że znajdują się w przestrzeni kosmicznej bez szans na ratunek, a powietrza mają tylko na 90 minut, to robi się bardzo interesująco. Skąd się tam wzięli? I dlaczego czeka ich tak dramatyczny koniec?
Taką zagadką raczy swoich czytelników Katie Khan w swojej debiutanckiej powieści Zatrzymać gwiazdy. Brzmi intrygująco?

Świat, jaki znamy i w którym żyjemy obecnie, już nie istnieje. Na skutek wojennych kataklizmów i użycia przez światowe mocarstwa broni nuklearnej, Stany Zjednoczone i Bliski Wschód przestały istnieć. Ocalała Europa, chcąc się ratować, stworzyła utopijny ustrój społeczny, którego podstawą jest tzw. Rotacja. W praktyce oznacza to, że obywatele muszą co 3 lata zmieniać miejsce zamieszkania. Ma to sprzyjać poznawaniu innych kultur i niwelowaniu różnic. Nie zawiera się poważnych związków, a jedynie przygodne relacje, a rodziny oraz dzieci można mieć dopiero po 40. roku życia.

W powieści pobrzmiewają echa Nowego, wspaniałego świata autorstwa Aldousa Huxleya i podejrzewam, że to właśnie na cześć tego pisarza autorka nadała jednemu z urzędników jego imię. To także z tej powieści zaczerpnięty został motyw społecznej rozwiązłości czyli zachęcania obywateli do przygodnego seksu, jak i kiedy się spodoba. Młodzi bohaterowie są co prawda dopiero drugim pokoleniem żyjącym w tym ustroju, a już widać wyraźnie, że ta powierzchowność i płytkość relacji wielu bardzo przypadła do gustu i zakorzeniła się w ich świadomości na tyle, że próby stworzenia czegoś stałego są postrzegane jako dziwactwo. 
Jak zawsze jednak w takim ustroju znajdzie się ktoś, kto zapragnie żyć inaczej, tak jak kiedyś. 
Carys jest pilotem agencji kosmicznej, Max to kucharz, marzący jednak o czymś więcej. Kiedy się poznają coś między nimi iskrzy, choć nie powiedziałabym, że to wybuch supernovej. Wyraźnie widać, że mogłoby coś z tego być, więc bohaterowie krążą wokół siebie, chcieliby, ale nie wypada, bo reguły społeczne, itd. Prawda jest taka, że wychowani w mocno zlaicyzowanym pod względem zasad świecie, Carys i Max muszą dorosnąć do bycia razem i do podjęcia kilku ważnych decyzji. Podróż w kosmos ma być sprawdzianem ich decyzji. 

Podobało mi się, że Carys i Max nie są nastolatkami, tylko ludźmi pod trzydziestkę. Dzięki temu fabuła ma zupełnie inny wymiar; nie ma tu łez, wątpliwości i małoletnich dylematów. Jest za to dwoje dorosłych ludzi, którzy próbują coś razem stworzyć, a do ideałów im daleko. Na tym przecież polega życie; trzeba ze sobą rozmawiać, docierać się, razem dojrzewać, słowem łamać się z życiem. Coś może się nie udać, nie ma stuprocentowej pewności, że będzie jak w bajce. Ale na tym przecież polega dorosły związek. 

Finał składa się z trzech wariantów zakończenia. Plusem tego jest możliwość wybrania, który wariant najbardziej przypadł czytelnikowi do gustu.  Nie jestem jakąś wielką zwolenniczką dramatów, ale osobiście najbardziej realne i logiczne wydało mi się zakończenie numer trzy. 

Przeróżne recenzje w Sieci nazywają Carys i Maxa nowymi Romeo i Julią. Nie do końca się z tym zgadzam, bo w moim odczuciu Romeo i Julia byli parą niedojrzałych emocjonalnie nastolatków, zaś Carys i Max to dorośli ludzie, rozsądni i myślący, a także pełni wad, przez co prawdziwsi i bardziej wiarygodni. 
Myślę, że powieść Zatrzymać gwiazdy nie potrzebuje takich porównań, bo jej fabuła świetnie obroni się sama. Na przykładzie głównych bohaterów widzimy, że do miłości i bycia razem, trzeba razem dążyć i razem dojrzewać. Osobno nie zdziałają nic, razem mogą osiągnąć bardzo wiele. 
Zatrzymać gwiazdy to piękna i mądrze napisana powieść. Pochłania swoją fabułą, jak kosmos, w którym się toczy. 
Polecam. Wartościowa pozycja.


Dziękuję!