piątek, 31 marca 2017

Jane Harper: Susza

Autor: Jane Harper
Tytuł: Susza
Stron: 376
Wydawca: Czarna Owca







Współczesna Australia. Kiewarra, mała, zapyziała mieścina na końcu świata, a konkretnie na obrzeżach Melbourne. 
Główny bohater Aron Falk, obecnie agent federalny, a kiedyś mieszkaniec Kiewarry, wraca na stare śmieci, by uczestniczyć w pogrzebie przyjaciela. Ta, pierwsza od 20 lat, wizyta  będzie dla mężczyzny rozrachunkiem z przeszłością i wydarzeniami, które na zawsze odmieniły jego życie. 
Trwa najdotkliwsza susza  w całym stuleciu. Mieszkańcy miasta stopniowo pogrążają się w rezygnacji. Wielu rolników balansuje na skraju bankructwa i załamania nerwowego. Atmosfera jest napięta. Śmierć jednego z mieszkańców, który ponoć zastrzelił najpierw własną żonę, potem ich syna, a na końcu siebie, wstrząsa całą społecznością. 
Przyjazd Arona, który w młodości był najlepszym kumplem zmarłego Luke'a, dolewa tylko oliwy do ognia. Okazuje się bowiem, że dwie dekady temu, w miejscowej rzece utopiła się córka jednego z farmerów. Choć sprawę formalnie sklasyfikowano jako samobójstwo, wielu uważa, że 15-letni wtedy Aron miał z tym coś wspólnego. Są też tacy, który winę przypisują Luke'owi. 
Aron, który miał przyjechać tylko na pogrzeb, na prośbę rodziców zmarłego, postanawia zostać nieco dłużej i wspólnie z miejscowym policjantem, zaczyna dociekać przyczyn i okoliczności tragedii. Jednocześnie zadaje sobie pytanie o alibi, które 20 lat temu zapewnił mu przyjaciel. Czy to Luke mógł zabić Ellie, skoro teraz zabił całą swoją rodzinę? Aron już sam gubi się w domysłach. Rozmowy z nielicznymi świadkami stanu psychicznego Luke'a lub tymi, którzy tamtego dnia widzieli go jako ostatni, stopniowo zaczynają wydobywać na powierzchnię zupełnie inną prawdę. 

Akcja debiutanckiej powieści Jane Harper toczy się dość wolno i leniwie, a mimo to nie stanowi to przeszkody w czytaniu. Autorka doskonale uchwyciła klimat sennej apatii miasteczka i jego mieszkańców, wrogość miejscowych do Arona, który, od razu to wiemy, jest niewinny. Kiedy na powierzchni wszystko wydaje się pozornie w porządku, gdy trochę pogrzebać, wychodzą na jaw brudne sekrety, które kosztowały lub mogą kosztować życie innych. 
Bohaterowie to zwykli ludzie, ani zbyt przeciętni, ani wyjątkowi. Po prostu zwyczajni ludzie, obarczeni pracą, codziennością, utrzymaniem rodziny, troską o byt bliskich. 

Mimo, że sprawa wydaje się pozornie oczywista, nie domyśliłam się, kto stoi za obiema zbrodniami. I dobrze, bo dzięki temu właśnie z zapartym tchem czytałam zakończenie powieści. 
Bywa, że od tego typu książek wymagamy wartkiej akcji i licznych zaskoczeń. Jeśli jednak odpowiednio dopracować fabułę i rys społeczny, czytelnicy nie muszą być zasypywani licznymi zwrotami akcji. Jak widać czasem wystarczy trochę dobrej psychologii. 
Polecam. Powieść naprawdę godna uwagi.

Dziękuję!

środa, 29 marca 2017

Robert Dugoni: Grób mojej siostry

Autor: Robert Dugoni
Tytuł: Grób mojej siostry
Seria: Tracy Crosswhite, t.1
Stron: 400
Wydawca: ALBATROS






Kiedy po udanych zawodach strzeleckich siostry Crosswhite Tracy i Sara rozstawały się, nie mogły wiedzieć, że widzą się po raz ostatni. Tracy wybierała się ze swoim narzeczonym Benem na romantyczną kolację, a młodsza z sióstr Sara miała wrócić kamperem Tracy do domu ich rodziców. Następnego dnia samochód odnaleziono pusty, natomiast Sary, pomimo wielu starań i poszukiwań, nie odnaleziono nigdy.
Sprawcę porwania i zabójstwa ujęto i skazano na długoletnie więzienie, dociekliwa Tracy nigdy jednak nie była do końca przekonana, że sprawa wyglądała tak jak przedstawiono to w sądzie. Co więcej, mimo że sprawca przyznał się do popełnienia morderstwa i w przeszłości siedział za inne przestępstwo, kobieta wątpi, czy to on naprawdę jest winny. 

Mija 20 lat. Na skutek zmian terenu przypadkowi ludzie odnajdują ludzkie szczątki. Analiza danych wykazuje, że to porwana przed laty Sara Crosswhite. Tracy, która obecnie jest policjantem w wydziale śledczym, angażuje się w sprawę na nowo. Z pomocą zaprzyjaźnionego prawnika Dana doprowadza do wznowienia procesu i rozpoczyna prywatne śledztwo, ma bowiem przeczucie, że tutejszy szeryf i prokurator nie mówią jej całej prawdy.

Powieść Grób mojej siostry otwiera serię o policyjnej detektyw, byłej nauczycielce chemii, która po zaginięciu siostry, postanowiła wstąpić do policji. Fakt, że przez 20 lat nie odnaleziono ciała Sary, nie pozwolił Tracy normalnie żyć; rozpadła się jej rodzina, matka popadła w depresję, ojciec niedługo potem popełnił samobójstwo, a jej własne małżeństwo zakończyło się rozwodem. Teraz po dwóch dekadach bohaterka staje przed możliwością odkrycia całej prawdy i sprawdzenia własnych domysłów, których wtedy nikt nie chciał słuchać. 

Książkę czyta się rewelacyjnie szybko i sprawnie. Od razu uwierzyłam głównej bohaterce i mocno dopingowałam jej w drodze do prawdy. Tracy to nie żadna histeryczka czy wielbicielka teorii spiskowych. Dobrze znała swoją siostrę, oprócz tego faktycznie ma dość mocne przesłanki świadczące o prawdziwości dowodzonej przez nią teorii. Tym bardziej podejrzany wydaje się gniew miejscowego szeryfa, znajomego jej rodziców, gdy kobieta zaczyna drążyć. Oczywiste jest, że coś tu nie gra i że doszło do pewnych przekłamań. Jakich? I czy Tracy faktycznie ma słuszność? Tego nie zdradzę, powiem tylko, że do końca nie można być niczego pewnym, bo nic nie jest takie, jak się może wydawać. 
Kolejne rozdziały odkrywają stare i nowe tajemnice, a mroźny klimat nasilającej się zimy tylko potęguje napięcie. 

Polecam Grób mojej siostry. To naprawdę sprawnie napisana powieść, która nie pozwala się od siebie oderwać aż do ostatniej strony. Wartościowa pozycja. 

Dziękuję!

niedziela, 26 marca 2017

Mistrzowie brokatu, babeczek, tęczy i dzikiej imprezy czyli Trolle

Tytuł: Trolle
Reżyseria: Mike Mitchell
Scenariusz:  Jonathan Aibel, Glenn Berger
Czas trwania: 92 min.
Wytwórnia: Dream Works







Oryginalne trollowe zabawki mają już prawie 60 lat. Zostały stworzone przez Duńczyka Thomasa Dama, rzeźbiarza i rybaka.  Mając świadomość, że dana zabawka, czy postać, jest już taka stara, zawsze łapię się na myśli, że to niesamowite, jak na przestrzeni lat, coś zaczyna żyć własnym życiem i nie traci na aktualności ani popularności. 

Nie byłam przekonana do tego filmu. Przeczytałam jednak w Sieci informację, że za warstwę muzyczną odpowiada Christophe Beck, którego nazwisko należy wiązać choćby z Burleską czy Krainą Lodu oraz, że to na potrzeby tego filmu Justin Timberlake stworzył piosenkę Can't stop the feeling! nagrodzoną Grammy. To przeważyło. 

Życie małych, kolorowych Trolli składa się z trzech rzeczy: śpiewania, przytulania i imprezowania. To to daje stworzonkom radość, dzięki której są tak kolorowe i pełne radości życia. Niestety w Trollach zasmakowały brzydkie i fajtłapowate kreatury zwane Bergenami, które doszły do przekonania, że tylko zjedzenie Trolla da im szczęście. 20 lat wcześniej Trollom udało się uciec. Jednak nie zrezygnowały ze swojego trybu życia, co pozwoliło królewskiej kucharce ponownie je odnaleźć i schwytać. 
Następczyni tronu malinowowłosa Poppy decyduje się wyruszyć na pomoc przyjaciołom, do czego skłania ponurego i sarkastycznego Mruka. Wyprawa ta odmieni losy społeczności Trolli oraz Bergenów, no bo przyznajmy się szczerze: czy tylko jedzenie może być źródłem szczęścia? 

Historia jest może i prosta, ale broni się w miarę oglądania i to nie tylko dzięki ścieżce dźwiękowej. Jest naprawdę zabawna, bajecznie kolorowa i mądra, choć prostą, codzienną mądrością. Ważna jest radość życia, bycia z bliskimi, cieszenia się wzajemną bliskością, wsparciem. Szczęście naprawdę jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy się tylko dobrze rozejrzeć wokoło. 
Dorośli wyłapią z tej historii masę odwołań do kultury popularnej. Dzieciom spodobają się z pewnością trollowe włosy, brokat,  tęcza i rewelacyjna kochana Brydzia.  Czegóż chcieć więcej? 

Polecam Trolle. Rozrywka na poziomie. Serio. Trzeba tylko dać tej historii szansę i wytrzymać początkowy zalew słodyczy. Potem jest już i sensownie i zabawnie.

czwartek, 23 marca 2017

Rachel Abbott: Śpij spokojnie

Autor: Rachel Abbott
Tytuł: Śpij spokojnie
Seria: Tom Douglas, t.3
Stron: 400
Wydawca: FILIA








Oliwia Brookes to kobieta, która przyciąga nieszczęścia jak magnes. 
Najpierw niespodziewanie znika jej chłopak, zostawiając ją z małym dzieckiem. Niedługo potem w tragicznych okolicznościach giną rodzice dziewczyny. 
Kilka lat później, Oliwia zgłasza na policji, zaginięcie trójki dzieci, które miał zabrać ich ojciec, a jej mąż. Zastanawiające, prawda? 
Za kolejne dwa lata, to mąż Oliwii Robert zgłosi policji zaginięcie żony i dzieci. Funkcjonariusze którzy zajmowali się wszystkimi tymi sprawami będą mieli twardy orzech do zgryzienia, tym bardziej, że Robert Brookes wyraźnie nie mówi wszystkiego. 

Powieść Śpij spokojnie wciągnęła mnie od pierwszych stron. Uwielbiam takie historie, gdy wraz z prowadzącymi policjantami wiemy, że coś tu nie gra, że prawda jest zupełnie inna i czujemy podskórnie, że pod idealnym wizerunkiem wspaniałej rodziny w pięknym domu, kryje się dramat. 
Fabularnie powieść przypomina trochę film Sypiając z wrogiem (z J. Roberts) lub Nigdy więcej ( z J. Lopez). Oto przykłada żona i matka trójki dzieci, chcąc uwolnić się od męża tyrana, decyduje się na desperacki krok i przygotowuje dokładnie opracowany plan ucieczki. W powieści mąż co prawda nie bije, ale myślę, że jego cicha obsesja i przemożne pragnienie kontroli nad żoną, połączone z ukrytą groźbą, że coś się stanie dzieciom, jeśli ona odejdzie, jest o wiele gorsze. 

Stopniowo dzięki prowadzanemu śledztwu wyłania się cała prawda, która korzeniami sięga początków dorosłego życia Oliwii, wesołej i towarzyskiej dziewczyny, która miała to nieszczęście, że wpadła w oko niebezpiecznemu psychopacie. Do samego końca czytelnik nie może być pewien jak się to skończy, dlatego czyta się z tak ogromną przyjemnością. 

Powieść jest trzecim tomem cyklu o detektywie Tomie Douglasie, jednak spokojnie można ją czytać bez znajomości poprzednich tomów, zresztą pierwsza część jeszcze się nawet u nas nie ukazała. Mimo to mam nadzieję, że jeśli inne tomy są równie ciekawe i intrygujące jak ten, o którym tutaj mowa, to niebawem je przeczytam. 
Śpij spokojnie to dobrze skonstruowana powieść z zaskakującym zakończeniem. Czyta się ją tak, jak ogląda dobry thriller; z zaciekawieniem i drżeniem serca. Polecam.

wtorek, 21 marca 2017

Po prostu śpiewaj! czyli Sing

Tytuł: Sing
Reżyseria: Garth Jennings
Scenariusz: Garth Jennings
Wytwórnia:  Illumination Entertainment
Czas trwania: 107 min.






Sing, jak na animację, a więc film pozornie skierowany do dzieci, zaczyna się dość niepozornie. Oto niepoprawny optymista miś koala Buster Moon, chcąc ratować swój podupadający teatr, organizuje konkurs wokalny. Brzmi sztampowo, co nie? Okazuje się, że to jednak tylko pozory. Sing jest, krótko mówiąc świetny i śmiało może konkurować z oscarowym Zwierzogrodem.  

Świat przedstawiony wygląda identycznie, jak we wspomnianym wyżej Zwierzogrodzie. W tym świecie nie ma ludzi, jest za to społeczność zwierząt, funkcjonująca na identycznych, co ludzkie, zasadach. Zwierzęta chodzą do pracy, mają rodziny na utrzymaniu, prowadzą firmy, użerają się z bankami, kombinują, itd.

Główny bohater Buster Moon jest właścicielem teatru, który przed laty (gdy Buster był mały) był mekką sztuki. Dziś nikt nie chce chodzić do teatru, a ten sam się przecież nie utrzyma. Do zapłacenia są raty kredytowe, rachunki, gaże dla obsługi technicznej. Ostatnią próbą ratunku ma być konkurs wokalny, do którego zgłaszają się rzesze chętnych. Czy jeden konkurs może przełamać złą passę i sprawić cud? 

Początkowo nic tego nie zapowiada. Zakwalifikowani do ścisłej czołówki uczestnicy to zespół tak niedobrany, jak w kiepskim dramacie. Mamy tu więc goryla Johhny'ego, który śpiewa jak młody Elton John, ale jego ojciec chętniej widziałby go w gangu. Jest urocza świnka Rosita, na co dzień żona i zapracowana (to za mało powiedziane) matka 25 małych świnek. Oprócz tego słonica Meena, która głos ma świetny, ale jest tak nieśmiała, jak duża i zbuntowana oraz  jeżozwierz Ash, śpiewająca głosem Ewy Farny. Sympatii za to w ogóle nie budzi egoistyczna mysz Mike, która choć ma niesamowity wokal, prywatnie myśli tylko o pieniądzach i nie zawaha się wkopać innych, byle tylko uratować własną skórę. Każdy z bohaterów ma własne problemy i kłopoty, przez co jest zwyczajnie prawdziwszy. 

Początkowo faktycznie fabuła toczy się dość powoli. Śledzimy próby bohaterów, by pogodzić życie prywatne z próbami lub dopasować się do wymogów przedstawienia. Niezniszczalnie dobry humor Bustera też zaczyna irytować, bo człowiek myśli sobie, kiedy ten marzyciel spojrzy wreszcie trzeźwo na rzeczywistość i zobaczy, po jak kruchym lodzie stąpa. I faktycznie przychodzi taki moment i wtedy naprawdę robi się ciekawie. 

Na uwagę zasługuje warstwa dźwiękowa filmu. Jeśli ktoś lubi, gdy jest dużo piosenek i odwołań do muzyki popularnej, będzie z seansu bardzo zadowolony. Znajdzie się coś dla miłośników gangsterki i pościgów ulicznych oraz wątków komediowych z dziedziny codziennego życia. 
Dzieciom z pewnością spodobają się kreacje zwierząt. Przeurocze są małe świnki, dzieci Rosity, czy Ash w chwilach napięcia nerwowego strzelająca kolcami. Rozczulenie budzi pogodna, choć już nieco zdziecinniała kameleon p. Crawley czy nieśmiała do bólu Meena. Za to jak dla mnie mistrzowską sceną jest mycie samochodu przez Bustera i jego owczego przyjaciela przy akompaniamencie jednej z najsłynniejszych arii Pucciniego Nessun Dorma. Scena po prostu genialna. 

Czego uczy Sing? Ano tego, że jednak warto marzyć i na te marzenia pracować, choćby czasem mury runęły. Bo często nie ważna jest otoczka, ale ukryty w nas talent i miłość do śpiewania, które swoim brzmieniem porywa publiczność i wyciska łzy wzruszenia. 
Jak dla mnie Sing to absolutna bomba. Polecam.

piątek, 17 marca 2017

Holly Webb: Syrenia siostra

Autor: Holly Webb
Tytuł: Syrenia siostra
Seria: Magia Wenecji #2
Stron: 264
Wydawca: Papilon







Syrenia siostra to drugi tom młodzieżowej serii autorstwa Holly Webb z Wenecją w roli głównej. Moja znajomość z serią zaczęła się od tomu trzeciego Córka wytwórcy masek, dopiero potem sięgnęłam po tom drugi, a pierwszy jeszcze przede mną. Już teraz jednak mogę powiedzieć, że Holly Webb stworzyła cykl naprawdę godny uwagi: lekki, uroczy i umiejący zaciekawić czytelnika. 

Młodziutka Mia jest kuzynką władającej Wenecją księżnej Oliwii. Kilka lat temu matka i brat dziewczynki zostali wypędzeni z miasta za próbę zamachu stanu. Mia pozostała przy kuzynce, ale z biegiem lat zaczęła coraz mocniej tęsknić za matką i czuć do Oliwii młodzieńczą nienawiść. Nie rozumiejąc dworskiej polityki, ani tego co jej rodzina próbowała tak naprawdę zrobić, dziewczynka coraz bardziej zamyka się w sobie i oddala od kuzynki. Postanawia też, że wbrew dworskim plotkom, nigdy, przenigdy nie będzie magiczna. 

Osamotniona i pozostawiona samej sobie Mia, któregoś dnia spotyka najprawdziwszą syrenę. Czy teraz dziewczynka wpuści magię do swojego życia? 
Tymczasem nad Wenecją gromadzą się ciemne chmury. Tam, gdzie w grę wchodzi wielka polityka i wygórowane żądania Tallisów, potrzebna będzie nie tylko cała magia miasta, ale też coś znacznie potężniejszego. Czy w takiej sytuacji Mia i Oliwia połączą siły?

Wenecja wykreowana przez Holly Webb jest naprawdę magiczna. W wodach tego miasta żyją niezwykłe stworzenia, takie jak wodne rumaki i syreny, a w największej głębinie kryje się coś, czego istnienia nawet nie podejrzewano. Ten prastary byt okaże się lekiem na całe zło. Cóż to takiego? Nie zdradzę tej tajemnicy, warto odkryć ją samemu. 
Syrenia siostra to przyjemna, lekka w odbiorze, optymistyczna, ale też bardzo mądra opowieść o poszukiwaniu miłości i akceptacji oraz o odkrywaniu w sobie siły w trudnych chwilach, gdy trzeba bronić tego, co się kocha.
Polecam gorąco, zwłaszcza młodszym czytelniczkom. Myślę jednak, że i te nieco starsze znajdą tu coś dla siebie pod warunkiem, że jeszcze odrobinę wierzą w magię.

Dziękuję!

środa, 15 marca 2017

B.A. Paris: Za zamkniętymi drzwiami

Autor:  B.A. Paris
Tytuł: Za zamkniętymi drzwiami
Stron: 304
Wydawca: ALBATROS







Wyznaczniki idealnego małżeństwa?
Przepiękny dom z dużym ogrodem, dobrze płatna praca, no i oczywiście oni, małżonkowie. On wygląda jak gwiazdor filmowy, trochę w stylu George'a Clooneya, jest szanowanym adwokatem, który nigdy nie przegrał żadnej sprawy. Ona jest piękna, oddana mężowi, ma talent malarski, świetnie gotuje, ma idealne wyczucie czasu i stylu. 

Wyglądają na zakochanych i nigdy się ze sobą nie rozstają. On jest troskliwy i uczynny, ona spokojna i uśmiechnięta. Ten obraz jest tak idealny, że aż budzi ciarki na plecach. Początkowa scena opisująca proszoną kolację jest tak wystudiowana, że aż chciałoby się krzyknąć, bo gołym okiem widzimy, że coś tu jest nie tak, a tylko my, jako czytelnik, to dostrzegamy. 

Kolejne rozdziały z narracją prowadzoną przez Grace pokazują nam prawdziwe oblicze tego małżeństwa, jego początki oraz prawdziwą motywację Jacka, któremu, być może wcale nie chodzi o Grace.  O kogo w takim razie? Tego nie zdradzę, żeby nie psuć przyjemności z czytania, powiem tylko, że historia jest niepokojąca i wciąga od samego początku. Przeczytałam ją w jedno popołudnie, bo nie mogłam się od niej oderwać.

Jak na współczesne standardy powieść nie jest zbyt obszerna, co akurat uważam za jej zaletę. W trzystu stronach udało się autorce zawrzeć skondensowaną, wciągającą fabułę, uniknąć niepotrzebnych dłużyzn i tak rozmieścić napięcie, że do samego końca trudno czytelnikowi podejrzewać, jak cała sprawa się skończy i czy Grace wyjdzie z niej bez szwanku.  

Bardzo wiarygodnie oddano też relację Grace z mężem, oscylującą od głębokiego strachu do wręcz zwierzęcego przywiązania. Jak mówi wielokrotnie sama bohaterka, trudno uwierzyć, by ktoś o reputacji i twarzy anioła, mógł mieć tak zwichrowaną psychikę i cechować się tak wymyślnym okrucieństwem.  I tutaj fabuła powieści dotyka innego, ważkiego problemu. Grace wielokrotnie próbowała publicznie uwolnić się od męża, prosząc o pomoc czy to kierownictwo hotelu, napotkanych ludzi czy nawet policję. Najstraszniejsze w tym wszystkim jednak jest to, że ludzie ci chętniej i łatwiej wierzyli w to, że to kobieta ma problemy psychiczne i jest krzyżem dla swojego wspaniałego męża niż dopuszczali możliwość, że być może faktycznie jest ofiarą przemocy. Czy dziś w naszym otoczeniu tak nie ma? Wszystkie dziwne, odbiegające od normy zachowania tłumaczymy potocznym wariactwem, nie chcąc przyjrzeć się bliżej naturze problemu, który przecież nie wziął się znikąd. Nie chcę przez to powiedzieć, że co drugi mąż jest psychopatą więżącym żonę, ale... Jeśli człowiek leży na ławce parkowej czy na przystanku, to z pewnością pijak. Hmm, a może cukrzyk, zawałowiec? Jeśli ktoś mówi publicznie do siebie, to na pewno wariat. Hmm, a może po prostu tak najlepiej mu zebrać myśli? Stereotypy, stereotypy i schematy myślowe. 

Swoją drogą powieść jest, w moim odczuciu, idealnym materiałem na scenariusz filmowy. Z ogromną przyjemnością obejrzałabym taki thriller i nic nie oderwałoby mnie od telewizora. 
Za zamkniętymi drzwiami to bardzo dobra, trzymająca w napięciu powieść. Zadowoli nie tylko fanów thrillerów i dramatów. Wciągnie od pierwszych stron i da do myślenia. Polecam!