wtorek, 15 kwietnia 2014

Dan Simmons: Trupia otucha

Autor: Dan Simmons
Tytuł: Trupia otucha
Stron: 968
Wydawca: MAG



Okładka i opis treści książki o dziwacznym tytule Trupia otucha nie mówią zbyt wiele. W sumie to nie wiadomo czego się spodziewać, bo jakoś nie mogłam sobie wyobrazić, jak można połączyć w jedną porywającą czytelnika historię, takie sprawy jak obozy śmierci, relację kat - ofiara oraz wampiryzm rozumiany tutaj jako potężna kontrola umysłu zwykłych, niczego nie podejrzewających obywateli. Zaczęłam czytać w minioną sobotę i nie oderwałam się od niej aż do ostatniej strony czyli do niedzieli wieczorem. 
Trupia otucha jest po prostu świetna. Ale po kolei. 
Pierwsze strony prologu wprowadzają czytelnika w przerażającą rzeczywistość obozu zagłady w Chełmnie, widzianą oczami głównego bohatera powieści, młodego Żyda Saula Laski. Ten młody człowiek już stracił całą swoją rodzinę, widział i robił rzeczy, których nie da się zapomnieć; okazuje się jednak, że wszystko co do tej pory przeżył jest niczym w porównaniu  z tym co spotka go tej pamiętnej nocy 1942. Ta noc i kilka późniejszych dni zaważy na jego dalszym życiu i uświadomi mu, że w świecie naprawdę istnieją rzeczy, o którym filozofom nie śniło się nawet w najgorszych koszmarach.
Prolog jak to prolog; jest krótki i tajemniczy. Dopiero kolejne rozdziały książki z pisane perspektywy kilku głównych bohaterów i to po blisko 40 latach od tamtych wydarzeń pokazują nam, jaki ciąg dalszy miała ta historia. 
Mamy grudzień,  koniec roku 1980.  Jesteśmy w Charleston, mieście w Karolinie Południowej. Troje starych przyjaciół z lat młodości, spotyka się już po raz któryś, by podliczyć punkty w dziwnej Grze, którą prowadzą ze sobą już od lat. Gra dotyczy przeróżnych wypadków ze skutkiem śmiertelnym, które wydarzyły się w ostatnich czasach. Przyglądając się ich rozmowie, czytelnik zaczyna rozumieć, że te wypadki wcale nie były wypadkami, a jedynie tak miały wyglądać. Siłą sprawczą wszystkich wydarzeń była trójka przyjaciół, a właściwie dwójka, bo jedna z kobiet Melanie, od dłuższego czasu już w Grze udziału nie bierze. Wydaje się być zmęczona i chciałaby z tym skończyć. Zanim jednak do tego dojdzie, mężczyzna, Willi zginie w katastrofie lotniczej, a pozostałe dwie kobiety Melanie i Nina staną przeciwko sobie w dziwacznym pojedynku, prowadzonym siłą umysłu. Śmiertelnych ofiar po drodze będzie cała masa, całość okaże się być ledwie wierzchołkiem góry lodowej, a spisek sięgnie samych szczytów władzy w Ameryce i nie tylko.
Jak powyższe wydarzenia mają się do tych sprzed 40 lat i co wspólnego ma trójka starców z tamtym młodym Żydem, a dziś leciwym lekarzem psychiatrą?
Dan Simmons sięgnął po znany powszechnie motyw wampiryzmu i przedstawił go w niezwykłej i bardzo oryginalnej formie. W powieści Trupia otucha nie znajdziemy bladych trupów śpiących za dnia w trumnach, a w nocy wysysających życiodajną krew. Nic z tych rzeczy. Książka, którą Simmons napisał, a która przecież nie jest nowa, bo oryginalne wydanie ma już ponad 20 lat, przedstawia wampiryzm z zupełnie innej strony. Otóż istnieje na świecie grupa ludzi posiadających Talent, umiejętność kontrolowania umysłów i sterowania ciałem człowieka jak bezrozumną marionetką. Nie ma ich wcale aż tak wielu, rodzą się raz na milion, ale potęga, do jakiej dochodzą z biegiem czasu, jest przerażająca. Okazuje się bowiem, że z takimi umiejętnościami można osiągnąć wszystko; zdobyć pieniądze, władzę, zaszczyty i co tam się tylko zamarzy. Tylko nieliczni ludzie są na Talent odporni. Nazywani tutaj Neutralami sprawdzają się doskonale w rolach asystentów, ochroniarzy i różnego rodzaju pomagierów tych z Talentem. Ponieważ między nimi toczy się nieustanna walka o władzę, przypominająca ruchy pionków na szachownicy, posiadanie takiego Neutrala jest bezcenne, choćby z tego powodu, że nikt inny go nie zwerbuje. Przeważająca większość społeczeństwa żyje w kompletnej nieświadomości co do tego, że ktoś może ich zwyczajnie Użyć. Bo kontrola umysłu nie tylko przypomina gwałt psychiczny i pozbawia wolnej woli, ale też po dłuższym czasie może doprowadzić do śmierci klinicznej mózgu, a więc w rezultacie doprowadza człowieka do stanu wegetatywnego. Co takie Używanie daje tym z Talentem? Satysfakcję przewyższającą każdą największą nawet rozkosz zmysłową, a przede wszystkim przedłuża życie i utrzymuje w doskonałej kondycji umysłowej. 
Po specyficznym pojedynku Niny z Melanie, otwiera się istny worek z przemocą, która swoim wirem wciąga w przyszłe wydarzenia troje zwykłych, przeciętnych obywateli; szeryfa Roba Gentry, ciemnoskórą Natalie Preston oraz dojrzałego już (i po przejściach) Saula Laski. Z pomocą nowych znajomych Saul wreszcie będzie musiał zmierzyć się z przeszłością i stanąć oko w oko ze swoim obozowym oprawcą. W nadchodzących miesiącach, niczym na wielkiej szachownicy, rozegra się pojedynek, z którego cało wyjdą tylko nieliczni. 
Jak zwykły człowiek może pokonać coś, co wydaje się niemożliwe do pokonania?  Normalnie nie może. Jedynym sposobem jest zaczekanie na moment, w którym ci z Talentem, zaczną walczyć sami ze sobą, a do tego dojdzie niechybnie już niedługo. Wynik tej rozgrywki zaskoczy. I to bardzo. 
Trupia otucha jest powieścią godną uwagi, a Dan Simmons po raz kolejny udowadnia, że w każdym gatunku można dodać coś od siebie i to tak, by zabrzmiało to zupełnie na nowo. Po rewelacyjnym Drodzie nazwisko tego pisarza zapadło mi mocno w pamięć. Po lekturze Trupiej otuchy już wiem na pewno, że sięgnę po kolejne powieści tego autora.
Ciekawie i w sposób bardzo prawdopodobny wykreowani są bohaterowie; są nie tylko pełni wad, bywają słabi, amoralni, nieprzewidywalni, odrażający. Ponieważ historię poznajemy z kilku punktów widzenia, zarówno bohaterów pozytywnych(Rob, Saul, Natalie), jak i negatywnych (Harod, Melanie), powieść wyszła naprawdę długa. Może i można było pewne momenty trochę skrócić, ale jak dla mnie, długość książki nie zakłóca jej odbioru. Czyta się przyjemnie i z zapartym tchem. Zakończenie zadowala, choć trochę żal mi było, że nie wszystkich autor oszczędził. Tak to jednak w życiu bywa; że są wielcy wygrani, przegrani i masa przypadkowych ofiar.
Trupią otuchę polecam każdemu, bo każdy czytelnik powinien znaleźć w niej coś dla siebie. Będzie strasznie, sensacyjnie, miejscami ohydnie i fascynująco, ale z pewnością ciekawie. 
Polecam! Warto!

Za książkę dziękuję Wydawnictwu MAG. 
Pozdrawiam ciepło!

7 komentarzy:

  1. Zewsząd dobiega mnie ta "Trupia Otucha" w dodatku Dan Simmons na okładce mówi sam za siebie. Muszę gdzieś ją dorwać :)

    Serdecznie pozdrawiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam książek tego autora. Wiem jednak, że kupiłabym ją bez mrugnięcia okiem, gdyby wpadła mi w łapska w księgarni. Okładka jest rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ długaśna recenzja - ale przebrnęłam przez całość! *dumna* Ostatnio miałam w rękach tę powieść, bo autor bardzo mnie interesuje, ostatecznie jednak zdecydowałam się zakupić Drooda jego autorstwa - jestem ciekawa, czy podzielę Twój zachwyt prozą Simmonsa. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmmm..zastanowię się nad tą pozycją gdyż mam teraz sporo innych, lecz ciekawi mnie ona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najpierw chciałabym przeczytać Drooda - jeśli mi się spodoba, to wtedy na pewno sięgnę po inne dzieła autora :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz bardziej utwierdzam się w tym, że warto byłoby sięgnąć po tę powieść. No nic, będę polować :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, ile ona ma stron! Okładka jest cuuudowna! Na chwilę obecną mam co czytać, ale będę miała ten tytuł na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.