czwartek, 28 kwietnia 2016

Kate Morton: Zapomniany ogród

Autor: Kate Morton
Tytuł: Zapomniany ogród
Stron: 536
Wydawca: ALBATROS








Zapomniany ogród to moje drugie spotkanie z twórczością Kate Morton i z pewnością nie ostatnie. Zakochałam się na zabój w tworzonych przez tę autorkę historiach. 
Ta, o której chcę napisać dziś kilka słów, toczy się na przestrzeni wieku i przedstawia losy kobiet, które są ze sobą ściśle związane, choć początkowo wcale na to nie wygląda. 


Mała Nell zostaje znaleziona na pokładzie statku płynącym z Anglii do Australii. Nie ma z nią nikogo dorosłego, w dodatku na skutek upadku i uderzenia się w głowę (a może i szoku czy traumy) dziecko niczego nie pamięta. 
Dorosła Nell poznaje część tajemnicy i postanawia odkryć sekrety swojego pochodzenia. Czy podróż do Kornwalii i wizyta w chatce na klifie da jej odpowiedzi na dręczące ją od tylu lat pytania? 
Czy dorosła już wnuczka Nell, Cassandra pozna korzenie swojej babci? Kim tak naprawdę była zaginiona dziewczynka i z jakich powodów znalazła się na statku?
Nakładające się na siebie historie Rose Mountrachet i Elizy Makepeace oraz pomniejsze innych mieszkańców zamku stworzą coś na kształt gotyckiej baśni, której sercem jest pilnie strzeżony sekret. Jaki? Tego nie zdradzę, powiem tylko, że samo docieranie do prawdy, będzie największą przyjemnością.

Powieść jest głębokim ukłonem w stronę swej książkowej kuzynki zatytułowanej Tajemniczy ogród autorstwa Frances Hodgson-Burnett.  Początkowo są to nawiązania bardzo delikatne, z czasem przybierają na sile i czytelnik znający powieść Burnett rozpozna je bez trudu. Mamy zatem stare domostwo, którego mieszkańcy wydają się żyć w izolacji od reszty świata. Jest wuj zajęty swoimi sprawami, który często wyjeżdża i osierocona dziewczynka, która przybywa z zewnątrz, mając nadzieję, że odnajdzie tutaj swój dom. Jest wreszcie i ogród, o którym zapomniano i który przy odrobinie pracy i trudu może na nowo wrócić do życia. To jednak nie wszystko. Główna bohaterka tej historii ma na imię Eliza, a tak na drugie imię miała Frances Hodgson-Burnett. Podobnie jak jej imienniczka, Eliza ma wielki talent do snucia przepięknych baśni, pełnych symboli i metafor, ukrytych pod płaszczykiem żyjącym swoim życiem natury. Specyficznego smaczku całej powieści nadają pojawiające się na kartach książki baśnie autorstwa Elizy. Może je czytać zupełnie oddzielnie, choć wiadomo, że są one metaforami ważnych wydarzeń z życia młodej pisarki i dopełniają całą fabułę. I wreszcie, to najsłodsza wisienka na torcie; pani Frances Hodgson-Burnett pojawia się w książce osobiście na jednym z przyjęć wydawanych przez rodzinę Mountrachet. Co ciekawe, ma wtedy już nieco nadwyrężoną reputację, gdyż jej dwukrotną rozwódką. Miałam wrażenie, że to ogrody i labirynt tej posiadłości natchną autorkę do napisania własnej historii. Takie specyficzne zapętlenie dwóch historii ma ogromny urok i czyni je bardziej prawdziwymi. 

W powieści Kate Morton poszczególne wątki i płaszczyzny czasowe nakładają się na siebie i nic tu nie jest takie, jak się wydaje. Początkowo, to cecha wszystkich tworzonych przez Kate Morton historii, nic do siebie nie przystaje i trudno znaleźć związki między bohaterami. Z czasem z poszczególnych wątków wyłania się wspólna dla nich intryga, stara tajemnica, którą już trochę piaski czasu przysypały, ale ponieważ żyją nieliczni już uczestnicy tamtych wydarzeń, da się, choć jest to proces żmudny, odkryć większą część tajemnicy. Czytelnik, rzecz jasna poznaje ją w całości, współcześnie żyjący bohaterowie pewnych spraw muszą domyślić się sami. 

Podobnie jak Milczący zamek, tak i Zapomniany ogród mnie zaczarował. Historia ta zrobiła na mnie tak duże wrażenie, że dopiero po kilku dniach od jej przeczytania mogłam zasiąść do opisywania wrażeń z lektury. Uwielbiam stopniowe odkrywanie tajemnicy, niejednoznacznych bohaterów, z których każdy ma coś do powiedzenia na główny, frapujący nas temat. W dodatku atmosfera starego zamczyska i wietrznej, pełnej sztormów Anglii ma w sobie coś magicznego. Bierze się taką książkę do ręki i nie można się od niej oderwać. Ta zabawa autorki formami literackimi: dziennikiem, baśnią, listem, relacją z wydarzeń, powoduje że książka jest po prostu magiczna. Nie da się przerwać lektury w połowie. Ciekawa, co będzie dalej, nie mogłam zasnąć w nocy, więc wstałam z łóżka i poszłam czytać dalej. Jeśli książka jest w stanie oderwać człowieka od normalnego, codziennego trybu życia, to bez wątpienia coś w sobie ma. To klimat powieści gotyckich i tak kochanego przeze mnie Dickensa.  Kto czytał, ten zrozumie. 
Ze swojej strony mogę tylko polecić lekturę Zapomnianego ogrodu czytelnikom lubiącym sekrety kryjące się w grubych zamkowych murach. Dajcie się porwać tej magii. Nie będziecie żałowali.

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię "Zapomniany ogród" i "Milczący zamek" autorki. Obie książki mam i każdą dwa razy przeczytałam. Jednak "DOm w Riverton" i "Strażnik tajemnic" nie podobają mi się w ogóle. "Tajemniczy ogród" Hodgson-Burnett też bardzo lubię i w wersji książkowej i filmowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Zapomniany ogród" bardzo mi się podobał, jednak to "Milczący zamek" zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Czytałam wszystkie powieści Kate Morton i zdecydowanie wpisują się one w mój czytelniczy gust :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.