poniedziałek, 2 października 2017

Jim Butcher: Pełnia księżyca

Autor: Jim Butcher
Tytuł: Pełnia księżyca
Seria: Akta Harry'ego Dredesna #2
Stron: 400
Wydawca: MAG






Harry Dresden nadal ciężko przędzie. Porucznik Murphy przestała się do niego odzywać odnośnie konsultacji, a po mieście chodzą słuchy, że Harry pozostaje na usługach lokalnego mafiosa Johna Marconiego. Nie przysparza to magowi sympatii ani od magicznych ani od niemagicznych istot. Zła passa musi się kiedyś skończyć i oto wreszcie odzywa się Murphy wzywając maga na miejsce zbrodni, jeszcze bardziej krwawej niż ta z początku pierwszego tomu. Ofiarę wręcz rozszarpano, a wszystkie ślady wskazują na dzikie zwierzę, bo przecież tylko racjonalne wyjaśnienie są w stanie przyjąć ludzkie, policyjne umysły, czyż nie? 

Tytuł drugiej części dobitnie sugeruje nam, z jaką grupą magicznych istot będziemy mieć tym razem do czynienia. Oczywiście chodzi o wilkołaki. 
Makabrycznych zbrodni jest znacznie więcej, a zbliża się kolejna pełnia. Harry z pomocą zamieszkującego czaszkę ducha zwanego Bobem, przy asyście wścibskiej dziennikarki Susan oraz grupy młodych wilkołaków staje w obliczu poważnego zagrożenia. Pisarska fantazja Jima Butchera kazała mu stworzyć kilka rodzajów wilkołaków, z których jeden jest znacznie gorszy od drugiego. Dzięki temu akcja jest znacznie bardziej dynamiczna, a fabuła bardziej krwawa. Wilkołaki to tak naprawdę żądne krwi potwory, które pragną tylko zabijać i pożerać. Przed Harrym i jego przyjaciółmi trudny orzech do zgryzienia, tym bardziej, że ludzka część społeczeństwa wykazuje się ogromną ignorancją w stosunku do zjawisk paranormalnych. Wygląda to trochę tak, jakby ludzki mózg nie był w stanie pojąć tego co widzi, a więc upraszcza to sobie, tak by móc to jakoś przyswoić.

W moim odczuciu druga część cyklu o przygodach jedynego maga Chicago jest ciekawsza niż pierwsza. Znamy już część bohaterów,  a naczelną zasadą takich cykli jest to, że ci bohaterowie zazwyczaj wracają. Oprócz tego dowiadujemy się nowych rzeczy na temat głównego bohatera, a zwłaszcza jego przeszłości, która nawet dla niego samego pozostaje dużą niewiadomą. Okazuje się też, że jest to jego słabość, w sumie zrozumiała, bo kto nie chciałby się dowiedzieć czegoś na temat własnej matki, której osobę okrywają mgły niepamięci.  Mam nadzieję, że kolejne tomy będą rzucać coraz więcej światła na pochodzenie maga i osoby z nim blisko związane. 

Jeśli idzie o głównego bohatera, to nadal zbiera cięgi i ledwie zaleczy rany, już wpada w kolejne, bolesne i skutkujące siniakami, tarapaty. Kiedy trzeba, posiłkuje się uwarzonym eliksirem lub różdżką, generalnie jednak, żaden z niego macho ani super bohater. Może to być drażniące, ale w sumie dzięki temu Harry jest bardziej ludzki i prawdziwszy. Ma także duże problemy z obdarzeniem zaufaniem czy to Susan czy Murphy, bo niełatwo opowiadać o magicznych sprawach zwyczajnym śmiertelnikom. Oprócz tego reakcje Harry'ego na miejsca zbrodni, bohater odczuwa lęk, wręcz przerażenie, pokazują, jak wiele emocji w sobie kryje. Tak naprawdę zachowuje się bardziej jak człowiek niż jak potężny czarodziej.
Warto dodać, że mocne i obfitujące w zaskakujące wydarzenia zakończenie naprawdę nie pozwala się oderwać od książki.

Z zadowoleniem zauważam tendencję rosnącą, fabuła się rozkręca i wszystko idzie ku lepszemu, a zatem chętnie w najbliższym czasie sięgnę po tom trzeci.

3 komentarze:

  1. Podczytuję przygody Butchera, jedyny w swoim rodzaju :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś kolejną osobą, która twierdzi, że im dalej, tym lepiej z twórczością Butchera, ale nadal nie jestem przekonana, czy powinnam sięgać po drugi tom Akt Dresdena. Chociaż wilkołaki nie brzmią źle...

    OdpowiedzUsuń
  3. i really likes your blog!
    You have shared the whole concept really well and very beautifully soulful read! thanks for sharing.
    ตารางคะแนน

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.