czwartek, 31 marca 2016

Dmitry Glukhovsky: Metro2035

Autor: Dmitry Glukhovsky
Tytuł: Metro2035
Stron: 540
Wydawca: Insignis




Od wydania powieści Metro2033 mija właśnie dekada. Aż trudno uwierzyć, że w tym czasie książka zdołała stać się nie tylko literackim fenomenem, ale też przerodzić się w szerokopasmowy projekt, który rozpalił wyobraźnię autorów, czytelników, graczy i fanów na całym świecie. Postapokaliptyczna rzeczywistość Metra2033 stała się niemal instytucją, słowem zaczęła żyć własnym życiem. Kolejni autorzy, najpierw rodowici Rosjanie, a potem pisarze innych narodowości zaczęli tworzyć historie spod tego znaku. Z czasem swoje wersje historii zaczęli także pisać czytelnicy. To naprawdę niesamowite, że coś może zacząć się od jednej książki i trwać tak długo, nie tracąc na popularności, ani na znaczeniu.

Wydawało się, że na powieści Metro2034 się skończyło. Tymczasem  tej  jesieni na polskim rynku ukazała się trzecia powieść autorstwa Glukhovsky'ego zatytułowana Metro2035. Powieść była długo wyczekiwana, a prawa do przekładu wykupiono na długo przed jej powstaniem.
Świat, jaki znaliśmy, już nie istnieje. Wojna atomowa zmiotła z powierzchni ziemi wszelkie ślady życia, a ludzie chcąc przeżyć, musieli zejść do podziemi. Schowane pod ziemią tunele metra stały się dla ocalałych ostatnim bastionem,  w którym życie musiało ruszyć na nowo. Powstały nowe sojusze, narodziły się nowe ideologie oraz podniosły te stare, wydawać by się mogło już zapomniane. Jedni się przystosowali, inni nie chcą zapomnieć dawnego życia i uparcie szukają jego śladów oraz kontaktu radiowego z innymi ocalałymi.
W trzeciej części ponownie spotykamy Artema, który z determinacją graniczącą z szaleństwem i paranoją szuka kontaktu z innymi ocalałymi. Czy spotkanie z Homerem i wspólna wędrówka po skłóconych ze sobą stacjach metra, doprowadzą bohaterów do prawdy? Czy znajdą odpowiedzi na pytania zadawane od tak dawna? Czy gdzieś tam faktycznie są inni ocaleli?

Opis treści z okładki sugeruje, że trzecią część można czytać jako niezależną powieść, z czym nie do końca się zgodzę. Życie wielu bohaterów, których tu spotykamy ponownie, uległo zmianom i szkoda byłoby zaczynać znajomość z nimi od tego właśnie momentu. Oprócz tego mamy tutaj bardzo dużo nawiązań do poprzednich tomów i dla kogoś, kto zacznie lekturę od tej części, nawiązania te będą zwyczajnie niejasne.

Powieści spod znaku Metro2033 podzieliłabym z grubsza na dwie grupy. Pierwsza z nich dotyczy poszukiwań miejsc wolnych od skażenia i często są to powieści drogi, w których bohaterowie podejmują się długiej i pełnej niebezpieczeństw wyprawy. Podróż taka obfituje w spotkania z mutantami, a także z ludźmi, którzy często za cenę człowieczeństwa starają się przetrwać. Całość jest delikatnie okraszona wątkiem paranormalnym, przy czym trudno określić, czy to faktycznie coś ponad zmysłowego czy to ludzki znękany umysł widzi, to co sam chce.
Druga grupa powieści skupia się na aspekcie politycznym. Oto na gruzach dawnej cywilizacji, silniejsze jednostki wspierając się ideologią, podporządkowują sobie słabsze. W którymś momencie historia traci swój specyficzny duszny klimat tuneli metra, a staje się zwykłą opowieścią o wojnie, w której najmocniej dostaje się cywilom.

Metro2035 jest historią z drugiej grupy. Artem wędrując po metrze, jest świadkiem degradacji tych, którzy sprawują rządy nad stacjami. Nie liczy się tu dobro jednostki. Rządzi ślepa siła i przemoc, na litość i współczucie nie ma miejsca. Główny bohater także nie budzi sympatii. Pochłonięty własnymi poszukiwaniami zaniedbuje żonę, nie potrafi się porozumieć z przybranym ojcem, przyczynia się do śmierci, tych, z którymi się zetknie. Wydaje się, że nie wynosi z tego żadnej nauki, po prostu prze do przodu w poszukiwaniu... czego? No właśnie czego? Spisku? Ukrytej przed wzrokiem maluczkich prawdy?
Tym samym historia, która w częściach poprzednich tak fascynowała swoim klimatem, tym razem go straciła. Czytelników przyzwyczajonych do dusznego klimatu tuneli, w których czaiło się niejedno paskudztwo, może to trochę zniechęcić. Sama przyznaję, że nie przepadam za zmaganiami politycznych oponentów. Jeśli jednak wytrwa się do końca tej historii pozna się całą autorską wizję uniwersum i okaże się, że intryga zatoczyła o wiele szersze kręgi, niż mogło się niektórym wydawać. To akurat trochę mnie zaskoczyło. Dlatego w ogólnym zarysie historia nie jest taka zła i nie można jej negatywnie oceniać. Każdy czytelnik mieniący się fanem Metra 2033 powinien ją poznać.


Dziękuję!

2 komentarze:

  1. ja nie jestem fanka Metra, bo jakoś ominęła mnie ta fala, może dlatego że z książkami postapokaliptycznymi dopiero powoli się poznaję. Jednak recenzja uwierdziła mnie w tym, że muszę nadrobić tę zaległość, a później sięgnąć i po ten tom, skoro to taki fenomen.

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu muszę się zabrać do tego Metra :) aż mi głupio, że ciągle go nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.