Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ekologia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 kwietnia 2017

W poszukiwaniu serca Matki Natury czyli Vaiana. Skarb Oceanu.

Tytuł: Vaiana. Skarb Oceanu.
Reżyseria: Ron Clements, John Musker
Scenariusz: Jared Bush
Czas trwania: 113 min.
Wytwórnia: Walt Disney






Wyspy archipelagu Oceanii. Raj na Ziemi. Plemię młodej Vaiany żyje w spokoju i dobrobycie.  Twardo trzymają się jednak pewnych zasad, z których najważniejszą jest, by nie wypływać poza granice laguny. Wódz Tui, ojciec dziewczyny, jest w tej kwestii nieprzejednany i wymaga tego od wszystkich, a od swojej córki zwłaszcza. 
Vaiana tymczasem ewidentnie ocean ma we krwi, co widać już w pierwszych scenach filmu, gdy malutka wchodzi do wody, a ta usłużnie cofa się przed nią. 

Raj ten ma jednak pewną skazę. Stara legenda głosi, że morski bóg Maui ukradł serce Defiti, powodując tym stopniowe obumieranie kolejnych wysp. I faktycznie: wracający z połowów rybacy przywożą puste sieci, a tropikalne drzewa nie chcą rodzić owoców. Porywcza Vaiana chętnie udałaby się na połowy poza lagunę, ale jej ojciec nie chce o tym słyszeć.
Niedługo potem umiera babcia dziewczyny, przed śmiercią jednak opowiada wnuczce historię plemienia. Wynika z niej, że przodkowie Vaiany byli odkrywcami, badali nowe lądy i zasiedlali je. Potem jednak to zarzucono na rzecz osiadłego trybu życia, a przepiękne łodzie schowano w starej grocie. Zdaniem babci Vaiany, jej wnuczka została wybrana, by odnaleźć Mauiego i skłonić go do oddania serca Deftiti.
Nie mając nic do stracenia, Vaiana wyrusza w podróż za jedynego towarzysza mając jedynie sfiksowanego kurczaka. Znalezienie Mauiego nie będzie trudne. O wiele trudniejsze okaże się dogadanie z nim, wytatuowany półbóg jakoś nie chce bowiem ani naprawiać wyrządzonych przez siebie szkód. W ogóle okaże się, że trudno się z nim dogadać.

Miło widzieć, że twórcy Zwierzogrodu i Krainy Lodu nie spoczywają na laurach. Świat przedstawiony Vaiany zachwyca kolorami i porywa przepychem rajskich wysp. Aż by się samemu tam chciało być. Jest to ten typ przepychu, który jest nam dane oglądać w filmach przyrodniczych, a tutaj przecież mamy animację i wszystko wydaje się tak rzeczywiste i prawdziwe.
Vaiana i Maui to doprawdy dziwna para. Ona narwana, ale honorowa, bo leży jej na sercu dobro plemienia. On nadpobudliwy narcyz, który jednak, gdy trzeba, łapie za swój magiczny hak i rusza do boju.
Film ogląda się bardzo przyjemnie. Mamy tu mnóstwo przepięknych plenerów, kilka miłych dla ucha piosenek, sporo zabawnych scen z udziałem kurczaka oraz usłużnej i nadzwyczaj inteligentnej wody. Zachwycają sceny na oceanie, gdy Maui i Vaiana walczą z demonem lawy, coś niesamowitego.

Dzieciom z pewnością spodoba się to wszystko, o czym już napisałam powyżej. Kurczak jest naprawdę uroczy, a Maui ma taki zabawny tatuaż, który uosabia jego sumienie.
Starsi miłośnicy tego typu animacji docenią inne efekty starań disneyowskich twórców, takie jak ciekawa intryga, odwołania do kultury codziennej i masowej, zabawne dialogi, czy choćby fakt, kim tak naprawdę był demon lawy.

Jednej rzeczy tylko nie rozumiem, jeśli idzie o polski przekład tytułu. W oryginale główna bohaterka ma na imię Moana i brzmi to przecież całkiem dobrze, dlaczego więc nie można było tego tak zostawić? No cóż. Pomijając ten drobny szczegół, polecam seans. Animacja warta uwagi.

wtorek, 22 listopada 2016

Sieje ten, kto zbierać chce! czyli Lorax

Reżyseria: Chris Renaud
Scenariusz: Cinco Paul, Ken Daurio
Na podstawie bajki Dr Seussa
Czas trwania: 86 min.
Wytwórnia: Universal Pictures






Chciakowo pokochałam od pierwszej piosenki. Tak już mam. Czasem wystarczy jeden refren, by  dźwięki chwyciły mnie za serce. Tak więc przepadłam już na starcie. 
Z samą bajką jednak bardzo długo było mi nie po drodze. Za pierwszym razem, gdy zasiadłam do odbiornika, okazało się, że wyemitowano inny film. Za drugim nie pasował mi termin i obraz przegrał w starciu z innym. 
Do trzech razy sztuka. Wczoraj się udało. 

Lorax to bajka autorstwa Teodora Seussa Geisela zwanego też Dr Seussem. Spod pióra tego znakomitego autora książek dla dzieci wyszła także historia o przesympatycznym romantyku Hortonie, który uwierzył w istnienie Ktosiowa, udowadniając że serce ma znacznie lepszy wzrok niż oczy. 

Na pierwszy rzut oka Chciakowo wygląda i funkcjonuje jak z obrazka. Jest piękne, kolorowe, zautomatyzowane i w ogóle naj. Ale to tylko fasada. Całe miasteczko jest z plastiku, nie ma w nim ani jednego prawdziwego drzewa, a powietrze jest dostarczane do domów niczym bańki z mlekiem. Jak do tego doszło? 
Historię zgłębi 12-letni Ted, który zapragnie podarować ukochanej Audrey prawdziwe drzewo.  W tym celu uda się poza granice miasteczka do samotni ekscentrycznego pana Once-Leera, który opowie mu o cudownej urody dolinie, w której w zgodzie żyły sobie zwierzęta, a rytm ich życia wyznaczały jeszcze bardziej urokliwe drzewa Truffula. 

Historia jest totalnie obłędna. Może brzmi to tak, jakby łatwo było mnie zachwycić, ale Lorax naprawdę ma w sobie to coś. 
Młodszych widzów zachwyci kolorami, prześmiesznymi rybkami i misiami oraz interesującymi pojazdami. Kreacja miasteczka jest naprawdę pomysłowa, a ubrana w konwencję musicalu,  tylko zyskuje. Sceny, gdy wszyscy mieszkańcy zaczynają tańczyć i śpiewać są świetne. 
Nie byłoby jednak w tym nic niezwykłego, gdyby nie bogaty i głęboki wydźwięk dydaktyczny Loraxa. Bo Chciakowianie wcale nie są tak szczęśliwi jak się wydaje i nie mam tu już nawet na myśli ich totalnej ignorancji w stosunku do tego, gdzie odprowadzane są ścieki czy trujące substancje, albo co kryje się za murem miasta. Ale dziecko, które po kąpieli w rzeczce zaczyna świecić na zielono? To już powinno niepokoić. 

Historia sympatycznego, ale bardzo krótkowzrocznego Once-Leera dobitnie pokazuje, jak zamiatanie pod dywan dobrych rad i mądrych przestróg, aby tylko się szybko dorobić, (oczywiście nie napracowawszy się zbytnio), doprowadza do katastrofy ekologicznej. Następne pokolenia już tak nie będą tego postrzegały, bo pamięć ludzka jest krótka, ale co jeśli będzie jeszcze gorzej? Bo przecież może być. Co jeśli zawiodą maszyny i skończy się czyste powietrze? Gdy poziom skażenia tak zmieni nasze organizmy, że zaczną nam wyrastać czułki, albo dodatkowe kończyny? 
Czy jeden Ted może coś zmienić? Może i to bardzo wiele. Bo najważniejsze to, żeby ktoś się przejął i obudził świadomość w innych. A wtedy zrobić można bardzo dużo. 

Lorax to pouczająca bajka, która może być idealnym pretekstem do rozmowy z dzieckiem o tym, po co nam drzewa, czym jest fotosynteza i jak ważne jest dbanie o naszą planetę. 
Oprócz tego seans zapewni nam odpowiednią dawkę śmiechu, wzruszenia i dobrej zabawy. Super. Polecam gorąco.