Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stado. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stado. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lipca 2019

Jak zostać Lwem czyli Król Lew

Tytuł: Król Lew
Rok produkcji: 1994
Reżyseria: Roger Allers, Rob Minkoff
Scenariusz: Irene Mecchi, Jonathan Roberts, Linda Woolverton
Wytwórnia: Disney
Czas trwania: 88 min.






Na początku, wstyd, ale co tam, należy się pokajać za to, że przez tyle lat nie znalazłam chwili, aby ten film zobaczyć. Zawsze gdzieś mi się ten tytuł obijał o uszy, przewijał na obrzeżach mojej świadomości, ale na tym się kończyło. Gdy na początku lata w mediach zaczęły się pojawiać reklamy i zwiastuny wersji odnowionej, stwierdziłam, że najpierw trzeba obejrzeć oryginał, żeby mieć świadomość tego, co się ogląda w remake'u. 

Tu pozwolę sobie na chwilę refleksji. Niesamowite, że ta produkcja ma już tyle lat. Ćwierćwiecze, wow. Był to 32 obraz ze stajni Disneya i okazał się ogromnym sukcesem dzięki nowatorskim, jak na tamte czasy, technikom rysowania postaci i generowania efektów trójwymiarowych. Odniesiony przez film sukces udało się pobić dopiero innej animacji ze studia Disneya, a mianowicie Gdzie jest Nemo i to po niemal 10 latach od premiery tego pierwszego.
Film otrzymał dwa Oscary za muzykę i piosenkę, których to autorami byli Hans Zimmer i Elton John (Can you feel the love tonight). Obraz może się też poszczycić wieloma nominacjami oraz wygranymi Złotymi Globami, Satelitami, Annie oraz Kids Choice. 

Afryka, Lwia Ziemia. Na świat przychodzi lwiątko Simba, syn króla Mufasy i lwicy Sarabi. Mieszkańcy sawanny witają go z radością, jako przyszłego następcę tronu i tylko jeden Skaza, brat Mufasy, nie cieszy się z tego, widząc w malcu rywala. 
Simba jest radosny, wścibski i ciekawy świata, co niejednokrotnie wpędza go w kłopoty. Stryj Skaza skwapliwie to wykorzystuje, prowokując sytuacje, w których zagrożone jest życie malca lub jego ojca. Póki co  trzyma się pewnej granicy, jednak pewnego dnia obmyśla intrygę, w wyniku której ginie króla Mufasa, a mały Simba zostaje uznany za zmarłego. Władzę nad sawanną przejmuje Skaza wspierany przez stado krwiożerczych i bezwzględnych hien.

Mały Simba, szczęśliwym zrządzeniem losu trafia pod opiekę dwóch przyjaciół: surykatki Timona i guźcca Pumby. Szybko zapomina o swoim pochodzeniu i przeszłości, dopasowując się do stylu życia nowych opiekunów. Tymczasem na Lwiej Ziemi dzieje się coraz gorzej... Czy Simba podejmie walkę o swoje dziedzictwo?

Historia tu opowiedziana jest prosta. Rolą dobrego władcy jest opieka nad poddanymi. Mufasa dobrze rozumiał, że nie chodzi o czerpanie korzyści, gdy się jest na szczycie łańcucha pokarmowego. Rolą dobrego władcy jest dbanie o los poddanych i rozumienie, że wszystko jest zamkniętym systemem zależności, działającym dobrze tylko wtedy, gdy każdy element jest na swoim miejscu. To dlatego królestwo za czasów rządów Mufasy kwitnie, a pod rządami samolubnego i leniwego Skazy popada w ruinę.
Simba, wychowany poza stadem będzie musiał przypomnieć sobie tę ważną naukę, jeśli ma pomóc rodzinie.

Jeśli idzie o polską wersję, to rewelacyjny jest tu Wiktor Zborowski jako Mufasa, uwielbiam jego głęboki, basowy głos. Idealnie pasuje do roli władcy i świetnie, że w wersji nowej, tej z 2019 r, także pod postać Mufasy podłoży swój magiczny głos. 

Animowany Król Lew to już klasyk i cieszę się, że teraz mogę go określać mianem obejrzanego. W późniejszych latach powstały dwie kolejne części. Co prawda za realizację odpowiadała już inna ekipa, ale świadczyło to pewnie o zapotrzebowaniu na tę historię i, że tak to nazwę, byciu na fali. Szalona, niezapomniana para przyjaciół Timon i Pumba zyskała tak dużą popularność, że doczekała się własnego 86-odcinkowego serialu. Myślę, że zaważyło na tym głównie ich życiowe motto Hakuna matata
Reasumując. Myślę, że każdy miłośnik Disneya powinien znać Króla Lwa. To mądra i piękna historia, mówiąca o tym, że czasem trzeba zawalczyć o swoje, bo ma to wpływ na los wielu innych osób.

piątek, 22 grudnia 2017

Wesele w obliczu końca świata czyli Epoka lodowcowa 5: Mocne uderzenie

Reżyseria: Mike Thurmeier
Scenariusz: Michael J. Wilson, Michael Berg, Yoni Brenner
Czas trwania: 88 min.
Wytwórnia: 20th Century Fox






Twórcy Epoki lodowcowej nie pozwalają swoim bohaterom przejść na emeryturę. O sielskim odpoczynku wśród lodowców nie ma mowy. Chociaż gdyby wysłać Scratta na terapię, może o całym zamieszaniu nie byłoby mowy. 

Od poprzedniego spotkania widza z nietypowym stadem minął jakiś czas. Brzoskwinka, córka Mańka i Eli, nie jest już kochliwą nastolatką. Młoda mamutka wydoroślała i szykuje się do zamążpójścia za fajtłapowatego, choć sympatycznego Juliana. O ile Ela jeszcze jakoś daje sobie w tym radę, o tyle Maniek już nie za bardzo. Opiekuńczemu ojcu trudno wypuścić spod swoich skrzydeł ukochaną jedynaczkę. 
Generalnie jednak życie mieszkańców doliny układa się dobrze. Ela i Maniek mają świętować rocznicę ślubu, Diego i Shira też dobrze się dogadują i nawet rozmawiają o potomstwie. Sid natomiast jak zwykle buja w obłokach, choć nie ukrywa, że i on chciałby się zakochać. 
Świętowanie rocznicy Eli i Mańka przerywają spadające z nieba kawałki meteorytów. Czyżby nadszedł koniec i nasi bohaterowie mieli wymrzeć w kwiecie wieku? 

No cóż, jak do tego doszło zdradzać nie będę, powiem tylko, że swój lwi udział ma w tym Scratt, który goniąc za ukochanym orzechem, niemało namiesza. 
W piątej części ponownie zawitamy do enklawy dinozaurów i spotkamy Bucka, zbzikowaną łasicę, który pomimo oczywistego bzika, wykaże niezłą pomysłowość, jeśli idzie o ratowanie świata. 
Pojawią się też niezbyt inteligentne i krwiożercze dinoptaki, będące doskonałym przykładem rodziny dysfunkcyjnej oraz groteskowe stadko zwierząt, którym udało się zachować wieczną młodość.
Nie zabraknie oczywiście babci Sida, na horyzoncie pojawi się też urocza i mądra (!!!) Lenia. J
Będzie uroczo, kolorowo i swojsko. 

Myślę, że dzieciom animacja przypadnie do gustu. Miło jest spotkać swoich ulubionych bohaterów w nowych odsłonach. 
Jednak dorosłych, przyzwyczajonych do aluzji i dowcipu językowego, piąta część trochę zawiedzie, bo zwyczajnie tutaj tego nie mamy, a jeśli, to tak mało, że musiałam tego nie wyłapać. Ogląda się fajnie, ale tego wow, do którego nas przyzwyczaiły poprzednie części już nie ma. Pazur gdzieś znikł. 
Gdyby jakość kolejnych części cyklu mierzyć częstotliwością ich ponownego oglądania, to część piąta uplasowałaby się na szarym końcu, bo mimo iż było całkiem miło, to na replay nie mam chęci.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Nieoczekiwana zamiana czyli Wilk w owczej skórze

Reżyseria: Andrey Galat, Maxim Volkov
Scenariusz: Maxim Sveshnikov
Czas trwania: 84 min.








Szary jest młody, pełen życia i uwielbia dobrą zabawę. Ani mu w głowie przejmowanie przywództwa w rodzinie czy żeniaczka z piękną Bianką. Brzmi znajomo? Z pewnością bardzo ludzko, tymczasem Szary jest wilkiem, synem przywódcy wielkiej watahy i w sumie nie traktuje swojej pozycji zbyt serio. Niecierpliwi to zarówno ojca młodzieńca, jak i czekającą na oświadczyny ukochanego Biankę. 

Dlatego Szary postanawia się zmienić, ponieważ jednak jest zwolennikiem szybkiego działania, naiwnie sądzi, że jeśli wypije miksturę, to zaoszczędzi sobie czasu. Tymczasem bohater budzi się w owczej skórze. Czy zrozumie swoje błędy, a tym samym ocali oba stada: owcze i wilcze? To się okaże. 

Historia miała potencjał, właśnie dlatego po nią sięgnęłam. Motyw zmiany bohatera w kogoś innego, jest wszak gwarantem dobrej zabawy. Chodzi w końcu o to, by zrozumiał on swoje błędy i zmienił postępowanie, ratując tym samym bliskich. 
Tymczasem tutaj tego nie ma. Szary podlega przemianie w owcę, choć jak słusznie zauważył mój bystry małżonek, nie dostaje runa, a tylko kopytka i rogi, poza tym w ogóle nie przypomina owcy. Zrozumienie spływa na niego nagle, nie pod wpływem ważnych wydarzeń, tylko tak po prostu. Zmienił się i już rozumie, teraz pozostaje mu tylko dążyć do powrotu do własnej postaci. 

Z przykrością stwierdzam, że historia jest nudna i jakby na siłę. Bohaterowie dwoją się i troją, korzysta się z typowych motywów i gagów słownych, a jednak jest po prostu drętwo. Sam sposób powrotu bohatera do wilczej postaci winien być spowodowany ważkim czynem, a nie drobnym szczegółem, z czego po pewnym czasie autorzy scenariusza się wycofali. 
Nie czuje się konfliktu między owcami i wilkami, wydaje się jakby te dwie grupy nie miały ze sobą nic wspólnego. 

To dlatego, dooglądawszy z dużym trudem, nie polecam. Lepiej poświęcić ten czas na inne, lepsze animacje. 
Szkoda, bo potencjał był spory.

piątek, 14 lipca 2017

Kawalerska wyprawa czyli Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów

Tytuł: Epoka lodowcowa 4: Wędrówka kontynentów
Reżyseria: Steve Martino, Mike Thurmeier 
Scenariusz: Michael Berg, Jason Fuchs
Czas trwania: 88 min.
Wytwórnia: 20 thCentury Fox







Obsesyjne działania Scrata na punkcie żołędzia doprowadzają do kolejnego pęknięcia w lodzie.  Sytuacja jest bardzo poważna. Rozpoczyna się wędrówka kontynentów. 


Od chwili, gdy widzieliśmy naszych bohaterów, minęło trochę czasu. Ten upływ widać głównie po osobie Brzoskwinki, córki Mańka i Eli. Młoda mamutka to już nastolatka, której najbardziej zależy na akceptacji grupy innych młodych mamutów, a nie jest to łatwe, gdy w rodzinie ma się oposy, przyjaźni się z jeżokretem i ma się własne oposowe nawyki. 

Gdy lód zaczyna pękać, nasza grupa się rozdziela. Zwierzęta z doliny pod wodzą Eli ruszają w stronę przesmyku. Tymczasem Maniek, Sid i Diego dryfują na krze na pełne morze. Tam spotykają piratów i tak zaczyna się wielka przygoda, która trochę mi się skojarzyła z kawalerską wyprawą. Gdy bohaterów było tylko trzech i żaden nie miał zobowiązań. 
Tym razem nasi bohaterowie nie są sami. Towarzyszy im zbzikowana babcia Sida, cuchnąca jeszcze bardziej niż nasz leniwiec. 

Czwarta część cyklu nie straciła pazura i podobała mi się dużo bardziej niż część trzecia. 
Tym razem jest to przygoda na pełnym morzu w typowo marynarskich klimatach. Są piraci, przewrotny kapitan Flak, są nawet marynarskie szanty. A drugim oficerem na pirackim okręcie jest przepiękna biała tygrysica Shirra... 
Kolorytu i zabawnych momentów dodaje babcia Sida, która ciągle wzywa jakiegoś Skarbusia; oczywiście nikt nie traktuje tego serio. Ogromny plus dla twórców filmu, że ten Skarbuś jednak nie był tylko wyimaginowany. 

Nasi bohaterowie dorośli i zmądrzeli. Nadal jednak mocno wierzą w wartość stada, co kilkakrotnie się podkreśla. Najbardziej mentorski jest w tej roli Diego i przyznam, że bardzo to do niego pasuje. Maniek jest świetny w roli nadopiekuńczego ojca dorastającej córki, a Sid jak zwykle jest sobą. 
Przyjemnie i z zainteresowaniem ogląda się morskie potyczki i do samego końca niczego nie można być pewnym.

Nie zabrakło także Scrata, którego sensem życia nadal jest pogoń za żołędziem, choć trochę smutne jest to, że w jego przypadku ważniejsze jest mieć, a nie być. 
Wędrówka kontynentów to dobra rozrywka dla całej rodziny. Akcja nie stoi w miejscu, tak samo bohaterowie, ciągle dowiadujemy się o nich czegoś nowego. Jest zabawnie, swojsko i miło. Polecam.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Jurasic Park dla najmłodszych czyli Epoka lodowcowa 3: Era dinozaurów

Tytuł: Epoka lodowcowa 3: Era dinozaurów
Reżyseria:  Carlos Saldanha
Scenariusz: Peter Ackerman, Yoni Brenner, Mike Reiss, Michael Berg
Czas trwania: 94 min.
Wytwórnia: 20th Century Fox





Czas płynie. W sercach mieszkańców doliny, mimo trwającej epoki lodowcowej, budzą się ciepłe uczucia.  W takim przyjemnym klimacie rozpoczyna się trzecia część serii filmowej Epoka lodowcowa.
Maniek i Ella oczekują potomka, więc przyszły ojciec stara się stanąć na wysokości zadania. Dba o partnerkę, buduje przepiękny plac zabaw, bardzo się tym wszystkim przejmując. Tym samym zapomina trochę o swoich przyjaciołach, którzy zaczynają się czuć jak piąte koło u wozu. 
Diego dochodzi do wniosku, że kapcanieje i decyduje się odejść, a Sid chciałby zostać rodzicem, ale nikt nie bierze serio jego marzeń. Czyżby unikalne stado miało się rozpaść? 

Przyznam, że początek filmu trochę mnie nudził, bo, w moim odczuciu,  za mało się działo. Kiedy jednak Sid znajduje w zamarzniętej jaskini trzy jaja, z których wykluwają się małe dinozaury, wreszcie akcja filmu wkracza na znane i przyjemne tory. Po małe dinki szybko zjawia się wściekła mama, a Sid staje się dobrowolną ofiarą porwania. Nie chce oddać dzieci. 
Nasi bohaterowie ruszają mu na pomoc i odkrywają, że dinozaury wcale nie wymarły, wręcz przeciwnie mają się bardzo dobrze. 

Twórcy trzeciej części cyklu wzięli na warsztat motyw dinozaurów i podróży do ich zaginionego świata. Maniek wraz z ciężarną Elą, Zdziśkiem, Edkiem oraz Diego wyruszają na pomoc Sidowi, który padł ofiarą własnych instynktów macierzyńskich. Przejście przez pełną niebezpieczeństw dolinę byłoby niemożliwe, gdyby nie pomoc sfiksowanej łasicy Bucka, który żyje wśród dinozaurów niczym tarzan wśród swoich małp. 

Świat dinozaurów według twórców Epoki... jest barwny i różnorodny, ale też bardzo nieprzyjazny i groźny. Dinozaury to najmniejsze ze zmartwień, choć i na nie trzeba uważać. Na naszych bohaterów czyhają mięsożerne rośliny, trujące opary gazów, podstępne przepaście i rzeka lawy. A przede wszystkim on. Rudi. Największy i najgroźniejszy z dinozaurów. Nemezis i Moby Dick Bucka w jednej osobie. 
Oczywiście w ślad za naszymi bohaterami do świata dinozaurów trafia też Scrat, którego pogoń za żołędziem wchodzi na nowy poziom. Oto bowiem nasz wiewiór pozna dziewczynę! Dopadnie go odwieczny dylemat co jest ważniejsze: kobieta czy jedzenie. Perypetie dwóch wiewiórek to jedne z lepszych scen filmu, a tango w ich wykonaniu - genialne. 

Epoka lodowcowa 3: Era dinozaurów będzie świetną rozrywką dla całej rodziny. Przygoda w świecie wymarłych gadów, opowiedziana z kpiącym komentarzem naszych bohaterów zapewnia blisko 1,5 godziny dobrej rozrywki. No i w końcu okazuje się, że najbardziej liczy się stado.

wtorek, 7 marca 2017

Czas mamutów, czas oposów czyli Epoka lodowcowa: Odwilż

Tytuł: Epoka lodowcowa. Odwilż
Reżyseria: Carlos Saldanha
Scenariusz:  Peter Gaulke, Jim Hecht, Gerry Swallow
Czas trwania: 91 min
Wytwórnia: 20th Century Fox







Życie zwierząt w dolinie biegnie spokojnie i dość sielsko.  Szybki Tosiek jednak nie  zasypia gruszek w popiele i kręci swoje biznesy.  Tym razem, prorokując rychłą powódź, stara się wcisnąć zwierzętom łodygi, które umożliwią im oddychanie pod wodą. Początkowo nikt nie wierzy w jego przepowiednie, kiedy jednak Maniek zajrzy za lodową ścianę, przekona się, że faktycznie nastał czas odwilży, a co za tym idzie powódź jest nieunikniona. Aby ratować życie zwierzęta postanawiają się udać na sam koniec doliny, gdzie ma czekać na nie łódź - ich ratunek. Czy to prawda, czy ściema? No cóż, innej opcji nie ma. Trzeba odbyć kolejną migrację. 

Sid, Maniek i Diego wyruszają razem z całą resztą, przy czym wspólnie będą borykać się z jeszcze jednym problemem, choć głównie to problem mamuta. Powszechna opinia głosi, że mamuty wyginęły, zatem Maniek jako ostatni szanse na przedłużenie gatunku ma zerowe. 
Jednak w trakcie wędrówki nasi bohaterowie spotykają trzy oposy, z których jeden wygląda jak mamut płci żeńskiej! I faktycznie Ela, bo tak ma na imię urocza samiczka, jest mamutem, jednak wychowana wśród oposów, ma ich mentalność, zwyczaje i ani myśli szukać pary do przedłużania gatunku. Przed naszymi bohaterami kolejny problem, a te piętrzą się w zaskakującym czasie. 
Lód robi się coraz cieńszy, a pod nim czają się potwory. Muszę przyznać, że przemykające pod cienką, lodową zasłoną cienie nieźle, jak na film dla dzieci, budowały nastrój grozy i napięcia. 

Druga część Epoki ... jest godną kontynuacją części pierwszej. Przyjemne jest to, że znamy już głównych bohaterów, którzy pomimo dzielących ich różnic, stanowią dbające o siebie stado. Manfred jak zwykle jest powolny i służy siłą w sytuacjach kryzysowych, Diego w ironiczny sposób komentuje rzeczywistość, a Sid jest po prostu sobą czyli trochę się wygłupia, niekiedy gada od rzeczy, ale gdy pojawia się problem lęku tygrysa przed wodą, potrafi go tak zmanipulować, aby przyjaciel ten lęk pokonał. Tak, Sid jest mądrzejszy niż na to wygląda. 
Nowi bohaterowie czynią historię jeszcze zabawniejszą. Ela wisząca na drzewie jako opos, czy jej dwaj nadpobudliwi bracia, w polskiej wersji Edek i Zdzisiek, którzy lamentują lepiej niż najlepsze zawodowe płaczki to wszystko sprawia, że okazji do śmiechu jest sporo i ogląda się bardzo przyjemnie. 

Tym razem twórcy Epoki... skupili się na problemie tożsamości, tu głównie na przykładzie Eli i łamania stereotypów, np. dotyczących tego, że koty nie pływają. Bardzo podobała mi się relacja Eli z jej braćmi, którzy choć wzrostem niewielcy, stoją murem za naszą Elą i zachowują się jak prawdziwi nadopiekuńczy bracia. Wzrusza także problem Mańka, który czując się ostatnim ze swego gatunku, czuje ogromną presję znalezienia partnerki, przez co jego zaloty do Eli są trochę nieudolne. Czy dwa uparte mamuty dorosną do trwałego związku? 

Nie zabrakło także szalonego Scrata, który kontynuując swoją pogoń za żołędziami dokonuje rzeczy naprawdę niezwykłych. Jak zwykle jest wyłupiastooki, nadal nie mówi, a elastyczność jego chudego ciałka wydaje się nie mieć granic. 

Epoka lodowcowa. Odwilż to udana kontynuacja przygód bohaterów. Ważne, że akcja nie stoi w miejscu, postacie się rozwijają, jest zabawnie i swojsko, ale też jest kilka miłych zaskoczeń, zwłaszcza w finale. Polecam.

niedziela, 5 lutego 2017

Leniwy, szablozębny i puszysty czyli Epoka lodowcowa

Tytuł: Epoka lodowcowa
Reżyseria: Chris Wedge
Scenariusz:  Michael Berg, Michael J. Wilson, Peter Ackerman
Czas trwania: 81 min.
Wytwórnia: 20th Century Fox





Wbrew temu co twierdzą podręczniki do geografii epoka lodowcowa może i była 100 tys. lat temu, ale swój prawdziwy renesans zaczęła przeżywać w XXI wieku, a konkretnie w roku 2002, kiedy to studio filmowe 20th Century Fox wyprodukowało pierwszą część filmu o tym samym tytule. 
Dziś, kiedy triumfy na ekranach kin święci już piąta część cyklu, o serii można powiedzieć, że to niemal gimnazjalistka, z którą dorastało całe obecne młode pokolenie.

Akcja pierwszej części dzieje się 20 tys. lat temu. 
Wszystko, jak to w tej serii bywa, zaczyna się od głupawej wiewiórki, której życiową obsesją są żołędzie. Pogoń za nimi to sens jej życia, przyczyna licznych tarapatów oraz zmian z klimacie i ukształtowaniu powierzchni Ziemi.
Postępujące zlodowacenie zmusza zwierzęta do migracji. Dwa spóźnione zwierzaki: mrukliwy mamut Manfred oraz gadatliwy leniwiec Sid poznają się przez przypadek i dalszą podróż kontynuują razem, mimo niechęci tego pierwszego i dobrych chęci drugiego. Niebawem dołączy do nich tygrys szablozębny Diego, który tylko czyha na okazję, aby ukraść bohaterom znalezione w drodze ludzkie niemowlę. Zwierzaki postanawiają oddać dziecko ojcu, a Diego ma być przewodnikiem. Odbyta podróż, wspólnie pokonywane przeszkody, zbliżają do siebie to najbardziej pogięte stado na świecie i sprawiają, że faktycznie stają się troszczącym się o siebie stadem. Ale w początku filmu daleka do tego droga. 

Schemat Epoki lodowcowej, jeśli idzie o charaktery bohaterów, jest bardzo podobny do fabuły Shreka. Mamy tu trio. Milczący, silny Maniek to samotnik i odludek, ale okaże się, że ma do tego powody. Przy bliższym poznaniu nie jest taki zły, o ile komuś będzie chciało się przebijać przez jego skorupę. Gaduła Sid, choć pozornie wydaje się tępy i głupiutki, ma serce na właściwym miejscu i nie przejmuje się opryskliwością mamuta, dzięki czemu może z nim wytrzymać. Tygrys Diego to myśliciel, jest naprawdę mądry i widzi wiele, choć o tym nie mówi. Przejdzie przemianę, gdy zda sobie sprawę, co oznacza lojalność wobec stada. Razem tworzą dziwaczną drużynę, która dałaby się za siebie pokroić. 
W międzyczasie śledzimy też starania wiewióra, który kierowany wiewiórczym instynktem stara się ukryć żołądź, a robi to tak pechowo, że zawsze wywołuje kataklizm. W odróżnieniu od reszty zwierząt nie mówi, choć jest całkiem dobry w kalambury. 
Komizmu dodają dwa nosorożce znajdujące ostatni tego lata mleczyk, czy starający się wyewoluować pancernik. 

Bardzo mi się podobał polski dubbing. Głębokie spokojne głosy P. Fronczewskiego i W. Malajkata idealnie oddawały powagę i opanowanie Manfreda i Diega, a sepleniący C. Pazura jest irytująco śmieszny w roli Sida. 
Choć animowane komputerowo, bardzo piękne są lodowe krajobrazy, a muzyka idealnie oddaje lodowy, czasem sentymentalny klimat wspomnień.  

Myślę, że seansu Epoki lodowcowej nikomu nie trzeba polecać. Nie ma tu limitu wiekowego i, co fajne, można ją oglądać wiele razy, bez zagrożenia nudą. Słowem, bajka broni się sama. To piękna opowieść o przyjaźni, lojalności i przewrotnym losie, który z wroga robi czasem sojusznika, a nawet przyjaciela.