piątek, 1 czerwca 2012

Douglas Hulick: Honor złodzieja

Autor: Douglas Hulick
Tytuł: Honor złodzieja
Tytuł cyklu: Opowieść o Kamratach
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Stron: 479
Moja ocena: 10/10
Kiedy zobaczyłam na stronie wydawnictwa okładkę i opis powieści Honor złodzieja od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Ostatnimi czasy na rynku czytelniczym pojawia się coraz więcej powieści łotrzykowskich i czytelnik może mieć pewność, że to co oferują takie książki czyli przygodę, tajemnice, bójki, awantury, intrygi i krzyżujące się ze sobą rozmaite interesy, jest gwarancją dobrej lektury i zadowolenia czytelnika po jej zakończeniu. 
Właśnie skończyłam czytać Honor złodzieja i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko żałować, że na kolejną część trzeba będzie trochę poczekać. Ale po kolei. 
Głównym bohaterem powieści jest Drothe, uliczny szpieg, zwany też Nosem. Jego głównym zajęciem jest rozsiewanie plotek, zdobywanie informacji, przekazywanie ich komu trzeba w odpowiedniej ilości (nie za dużo, nie za mało), a także odnajdywanie rozmaitych relikwii i handel nimi.
Stołeczne miasto Ildrekka, w którym toczy się akcja książki jest dla szpiega idealnym miejscem pracy. To tutaj krzyżują się interesy wszystkich warstw społecznych, zarówno tych oficjalnych, jak i tych mniej oficjalnych, a nawet takich, o których nikt nie mówi głośno, choć wszyscy wiedzą, że istnieją. 
Douglas Hulick zabiera czytelnika w podróż po świecie Kamratów: najemników, złodziei, szpiegów, zabójców, fałszerzy i wielu innych. Na kartach książki aż roi się od stronnictw i wzajemnych zależności między Zakonem Degan, Białych i Czarnych Szarf, Lewarów, Gęb, Uszu oraz przemykających wszędzie Nosów.
Życie Nosa nie jest łatwe, ani bezpieczne. Handel informacjami i próba zachowania równowagi między znajomościami i lojalnością w stosunku do przeróżnych lokalnych szefów przypomina balansowanie po pękniętej linie, która lada chwila może się zerwać. Tym właśnie zajmuje się główny bohater.
Drothe uczył się tego wszystkiego od dzieciństwa, a jego mentorem najpierw był jego ojczym, a potem Kells, jeden z Najwyższych, czyli po prostu lokalny gangster, (choć samo słowo gangster, czy mafioso w ogóle się w książce nie pojawia) trzymający pieczę nad kilkoma rewirami. 
Główny bohater radzi sobie całkiem nieźle, głównie dzięki inteligencji i sprytowi. Herosem nie jest, ale potrafi planować i łączyć ze sobą różne fakty, dzięki czemu w swojej roli sprawdza się znakomicie. Najlepszym tego dowodem będzie fakt, że przez kilka lat pracował na dwa fronty i nie dość, że w ogóle się to nie wydało, to jeszcze niczyje interesy nie ucierpiały. Drothe jest również zdecydowany i bezkompromisowy, i choć sam nie jest tego do końca świadomy - honorowy. To właśnie określenie w stosunku do niego najczęściej pojawia się na ustach miejscowych Kamratów.
Akcja książki rozpoczyna się w momencie, gdy Drothe dostaje polecenie wyśledzenia, kto zagraża stabilności organizacji Kamratów. Z pozoru niewinne i łatwe zlecenie okazuje się tylko wierzchołkiem góry lodowej, ponieważ w trakcie śledztwa wychodzi na jaw, że graczy w tej grze jest znacznie więcej, a stawką jest nie tylko zapanowanie nad całym rewirem Kamratów, ale też nad całym Imperium. Kluczem do tej dominacji jest tajemnicza stara księga, a informacje w niej zawarte są w stanie zmienić losy całego królestwa. Jak na złość Drothe zdaje sobie sprawę, że księga znajduje się w jego rękach. A to dopiero początek historii...
Częściowo wbrew samemu sobie, ale także z obawy o losy krewnych i przyjaciół główny bohater wikła się w intrygę, która nabiera rozmiarów i prędkości lawiny śnieżnej. Nie dość, że traci na wiarygodności wśród Kamratów, to jeszcze ciągle musi uważać na to co robi, z kim rozmawia i gdzie idzie, bowiem jego każdy krok może być zgubny, a najmniejsza chwila nieuwagi może się okazać ostatnią w jego życiu. 
Do plusów książki muszę zdecydowanie zaliczyć dobrą narrację i interesujące kreacje bohaterów oraz dbałość o szczegóły w opisach świata przedstawionego. Choć czasem trudno było mi się zorientować w  zawiłościach przestępczego światka, to także traktuję jako plus, bo wiadomo przecież, że tak to właśnie działa, że każdy zdradza każdego i spiskuje z każdym, a sojusze upadają, by na ich miejsce zaraz powstały nowe. Nie orientujesz się w tym, to giniesz; musisz zatem stale mieć oczy i uszy szeroko otwarte i wiedzieć, komu w danej chwili co sprzedać, a w dodatku samemu pozostać w jednym, żywym kawałku. 
Kolejnym dużym plusem jest zastosowanie przez autora gwary złodziejskiej, którą zaczerpnął z różnych miejsc i epok od elżbietańskiej Anglii, po dwudziestowieczne podziemie Stanów Zjednoczonych. Część tej "kminy" stworzył Hulick samodzielnie. Wszystko to sprawia, że opowiadana historia staje się bardziej autentyczna i naprawdę przemawia do wyobraźni czytelnika.
Początkowo akcja rozwija się dość wolno i czytelnik podobnie jak Drothe nie ma pojęcia o co w tym chodzi. Dopiero potem okazuje się, że cała intryga ma zasięg imperialny i wtedy robi się naprawdę ciekawie. 
Wątek magii i czarów, jak na razie autor ograniczył do niezbędnego minimum, ale wiadomo, że magia istnieje i stanowi w tym świecie ważny argument w walce z przeciwnikiem. 
Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zakończenie powieści i mimo, że jest otwarte, bo w perspektywie majaczy już kolejna część, to historia dotarła do konkretnego punktu, dała czytelnikowi pewną wiedzę i teraz może po prostu toczyć się dalej. 
Na koniec pochwała dla wydawcy za intrygującą szatę graficzną i ilustrację na okładce w barwach szarości, bieli i czerni,  a także biały papier i sporą czcionkę, która na pewno nie zmęczy wzroku.
Jedyny minus tej książki jest taki, że na kolejną część trzeba będzie poczekać, a szkoda, bo zakończenie jest naprawdę obiecujące i druga część może być tylko lepsza. 
Książkę polecam nie tylko miłośnikom powieści przygodowych i łotrzykowskich, ale też każdemu fanowi dobrego fantasy. Już dawno nie czytałam książki, w której każdy motyw byłby tak umiejętnie wyważony i wprowadzony bez autorskiej nachalności. Przyjemnie się czyta książkę, gdy wszystko wychodzi jakby samo z siebie i logicznie. Łatwiej wtedy odnaleźć się w literackim świecie przedstawionym. Dlatego serdecznie zachęcam do lektury.  Na pewno będziecie zadowoleni.
Pozdrawiam!

Za egzemplarz                                    
do recenzji 
serdecznie dziękuję 
portalowi Secretum 
oraz  
Wydawnictwu Literackiemu                                      

środa, 30 maja 2012

Robert J. Sawyer: WWW. wzrok

Autor: Robert J. Sawyer
Tytuł:  www.Wzrok
Tytuł cyklu: www
Wydawca: Solaris
Stron: 402
Moja ocena: 8/10
Do lektury powieści R. Sawyera zachęcił mnie enigmatycznie brzmiący opis na okładce i potrzeba przeczytania czegoś z gatunku fantastyki naukowej.  Kiedy zobaczyłam w ofercie wydawnictwa książkę www. Wzrok pomyślałam, że to może być to, tym bardziej, że autor  książki to nie tylko wybitny naukowiec, ale i jeden z pierwszych blogerów na świecie. A czyż może być lepsza rekomendacja dla książki od dobrej reputacji jej autora?
R. Sawyer to nie tylko pisarz nagradzany takimi nagrodami jak Hugo czy Nebula ( za powieści Eksperyment terminalny i Hominidzi); to także człowiek, który na temat Internetu i komputerów wie niemal wszystko.
Powieść www. Wzrok stanowi pierwszy tom trylogii www i w dość oryginalny sposób przedstawia  rolę Internetu i komputerów w życiu człowieka; rolę, która systematycznie nabiera coraz większego znaczenia. 
W powieści autor zawarł trzy wątki, które jak na razie nie łączą się ze sobą bezpośrednio. 
Pierwszy wątek dotyczy głównej bohaterki. Szesnastoletnia Caitlin jest niewidoma od urodzenia. Dziewczyna jest geniuszem matematycznym i sporo czasu spędza surfując po Sieci, co w zasadzie nie jest dziwne, bo przecież dzięki temu kontaktuje się ze światem. Niespodziewanie bohaterka otrzymuje szansę na przynajmniej częściowe odzyskanie wzroku. Kontaktuje się z nią naukowiec z Tokio, który proponuje jej wszczepienie eksperymentalnego implantu. Caitlin po konsultacji z rodzicami oczywiście zgadza się i poddaje się zabiegowi. Wynik operacji jest jednak zaskakujący, gdyż implant umożliwia dziewczynie widzenie procesów zachodzących w świecie wirtualnym. Stopniowo Caitlin odzyskuje wzrok w jednym oku, ale nie rezygnuje z obserwacji "sieciopodglądu". 
Drugi wątek dotyczy wybuchu epidemii w jednej z chińskich prowincji. Rząd Chin radzi sobie z problemem w typowy dla siebie sposób, czyli najpierw nakazuje masową likwidację zagrożonych wirusem wiosek, a potem odcina część Internetu od reszty świata, by to ukryć. Z hakerami nie da się jednak tak łatwo wygrać, dlatego znajdzie się wielu ludzi, którzy tego tak po prostu nie zostawią.
Natomiast trzeci wątek dotyczy wychowanego w amerykańskim instytucie naukowym szympansa Hobo, który zaczyna nagle przejawiać zdolności artystyczne. 
W tym samym czasie zupełnie samoistnie w Sieci budzi się tajemnicza świadomość, której największym pragnieniem jest zdobycie wiedzy i pozyskanie kontaktu  z ludźmi. Co ciekawe siła tej Istoty rośnie z każdym momentem,  gdy Cailtin włącza swój implant, przesyłając w ten sposób dane przez Internet. Dziewczyna dostrzega to i również próbuje nawiązać kontakt. Rezultaty tych prób będą dość zaskakujące. 
Książka R. Sawyera to po trosze powieść sensacyjna  z wątkami młodzieżowymi okraszona dużą dawką science fiction. Rozdziały dotyczące Caitlin, czy Hobo czyta się łatwo i wszystko jest zrozumiałe. Jednak fragmenty dotyczące  rozważań na temat działania implantu i zjawisk zachodzących nie tylko w sieci, ale i w ludzkim mózgu momentami były dla mnie zbyt zawiłe i niezrozumiałe. Poza tym trudno mi było uwierzyć, że szesnastolatka, choćby nie wiem jak genialna, jak z rękawa sypie wyżej wspomnianą terminologią i jest partnerem do dyskusji dla pracowników naukowych uniwersytetu.
Póki co wymienione wątki nie wiążą się ze sobą. Nietrudno się jednak domyślić, że budząca się w wirtualnym świecie świadomość może być dla ludzkości nie tylko dobrodziejstwem i sprzymierzeńcem, ale też czymś zupełnie przeciwnym. Jak dalej potoczą się losy Caitlin i Webmindu (bo takie imię nadała sobie ta świadomość), tego czytelnik dowie się w kolejnych częściach. Mam nadzieję, że historia nabierze rozpędu i będzie się w niej więcej działo. 
Powieść www. Wzrok mogę polecić nie tylko miłośnikom gatunku, ale też wszystkim, dla których Internet jest nieodzowny w codziennym życiu. Wiadomo, że może on stanowić bogate źródło wiedzy, ale też i wielki śmietnik błędów i przekłamań.
Spojrzenie autora na istnienie w tej globalnej Sieci zupełnie samodzielnie myślącej Istoty jest oryginalne, ciekawe i naprawdę dało mi do myślenia. Co by było, gdyby faktycznie istniało tam coś takiego? Coś co z zaciekawieniem śledzi nasze poczynania i jest głodne wiedzy na nasz temat? Kto wie, co się wydarzy w najbliższej przyszłości? Czas pokaże. A póki co warto się przekonać, jak wygląda to od strony fikcji powieściowej.
Za egzemplarz           
do recenzji 
bardzo dziękuję 
Wydawnictwu Solaris

wtorek, 29 maja 2012

Szósty w blogowym życiu stosik do recenzji!

Stosik obok uzbierał się jakoś tak samoistnie. Jednego dnia nie miałam co czytać, a drugiego zasypało mnie jak lawina :) Nie to, żebym nie była  z tego zadowolona, po prostu taka przekora losu zadziałała.
Od góry kolejno:
1. K. Blake: Anna we krwi od Wydawnictwa Prószyński i S-ka (Recenzja)
2. C. Funke: Reckless. Kamienne ciało od portalu Secretum i Wydawnictwa Egmont. Podobała mi się okrutnie, zresztą tę Panią kocham od dawna za Atramentową Trylogię. (Recenzja.)
3. D. Hulick: Honor złodzieja, także od portalu Secretum i Wydawnictwa Literackiego(Recenzja)
4. R. Sawyer: WWW.wzrok, od Wydawnictwa Solaris. (Recenzja).
5. T.A.Barron: Siedem pieśni, od Wydawnictwa G+J(Recenzja)
6. B. Jeans: Piosenki dla Pauli od portalu Secretum i Wydawnictwa Jaguar.  (Recenzja)
7. G. G. Kay: Fionavarski Gobelin od portalu Secretum i Wydawnictwa Zysk i S-ka. (Recenzja)
Wydawnictwom i mojemu kochanemu Secretum serdecznie dziękuję za książki!
Pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 28 maja 2012

Księga ogni - zapowiedź wydawnicza

Kiedy ukrywasz coś, co okryje hańbą ciebie i całą twoją rodzinę... ucieczka wydaje się najlepszym rozwiązaniem...
Jest rok 1752. Agnes Trussel, dziewczyna z małej wioski w Sussex, postanawia uciec do Londynu. Przypadkowo zostaje pomocnicą twórcy fajerwerków - oschłego Johna Blacklocka. Pomimo trudnego charakteru pracodawcy Agnes dobrze czuje się w warsztacie pirotechnika, schowana między półkami pełnymi tajemnych substancji, z których Mistrz wyrabia egzotyczne ognie. Jest pojętną uczennicą i powoli zaczyna dzielić z Johnem Blacklockiem jego pasję.
Są osoby, które chętnie postawiłyby Agnes pod pręgierzem opinii publicznej.
Są ludzie, których cieszą egzekucje na placu zwanym Tyburn.
A los nie jest dla Agnes łaskawy... nic nie uchroni jej przed nadciągającą katastrofą...
Chyba, że oczyszczająca moc ognia...
Zobacz trailer klik

 Już 5 czerwca na rynku wydawniczym nowa książka Małej Kurki!
Nie wiem, jak Wy, ale ja czekam na nią z niecierpliwością już od kilku miesięcy!
Pozdrawiam i dobrego dnia!

sobota, 26 maja 2012

Konkurs z Boy7!

Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie organizowanym przez portal Secretum.pl
Nagrodą jest thriller Boy7. Szczegóły i regulamin konkursu znajdują się tutaj

Również jeszcze przez trzy dni można wysyłać odpowiedzi do konkursu z książką Pomnik Cesarzowej Achai, t.1 Szczegóły i regulamin tutaj
Zapraszam, bo warto!
 

Miniony tydzień był dla mnie bardzo pracowity, tak że w ogóle nie miałam czasu na czytanie, a co dopiero na pisanie recenzji. To, co najtrudniejsze w pracy mam już za sobą, ogród też doprowadziłam do porządku, dlatego teraz  z czystym sumieniem mogę odpoczywać przy ciastkach orzechowych i ciekawej lekturze.
W międzyczasie zbudował się mi bardzo ponętny stosik, więc na dniach postaram się go zaprezentować. 
To tyle, idę zażywać relaksu. 
Spokojnej soboty dla wszystkich!
Pozdrawiam!

środa, 16 maja 2012

Kenneth B. Andersen: Zły anioł

Autor: Kenneth B. Andersen
Tytuł: Zły anioł
Tytuł cyklu: Wielka Wojna Diabłów, t.4.
Wydawca: Jaguar
Stron: 350
Moja ocena: 8/10
Zły anioł to czwarta i ostatnia część tetralogii pt. Wielka Wojna Diabłów duńskiego pisarza K. B. Andersena. Historia Filipa Engella, chłopca, który umarł "przez biurokratyczną pomyłkę" i  stał się prawą ręką Lucyfera, podbiła szturmem rynek czytelniczy i została wyróżniona nagrodą Orla, przyznawaną przez Duńskie Ministerstwo Kultury i Związek Bibliotekarzy oraz dziecięcy młodzieżowy oddział Danmark Radio.
Od wydarzeń w poprzednim tomie minęło kilka dni. W finale części trzeciej mroczna strona Filipa znowu zwyciężyła i chłopiec zmienił się w rasowego diabła, a wszystko w gniewie i lęku o los porwanej przez Aziela Satiny. Można powiedzieć, że bohater przekroczył pewną granicę i pod znakiem zapytania stoi, czy krok wstecz w kierunku człowieczeństwa jest w ogóle możliwy.
Filipa dręczą koszmary, nachodzą go fale nienawiści i gniewu, nad którymi trudno mu zapanować.
Piekło stoi na skraju schizmy i w obliczu wojny. Aziel w Otoce organizuje Nowe Piekło i planuje ruszyć na stare, by zdetronizować Lucyfera i samu przejąć władzę. Zdesperowany Filip udaje się do obozu wroga, by pod zmienioną postacią zorientować się w sytuacji i uratować Satinę. Czy mu się to uda? Od razu muszę przyznać, że kreacja piekła w wydaniu Aziela i pod jego panowaniem, to jedna z mocniejszych stron tej książki. Jest to miejsce pełne przemocy, strachu, bardzo brutalne i w zasadzie jak sugeruje nazwa takie powinno być, ale muszę powiedzieć, że piekło Lucyfera z dobrze zaplanowaną hierarchią i nutą biurokracji bardziej mi się podobało. Lucyfer ma na względzie interes swoich diabłów, natomiast Azielowi chodzi tylko i wyłącznie o zemstę i zdobycie nieśmiertelności tylko dla siebie, a diabły, które się do niego przyłączyły są tylko środkiem do celu.
Podczas pobytu w Otoce Filip przypadkiem poznaje szczegóły planu wroga i wpada na pomysł, jak zmienić los zbliżającej się wojny. Czy mu się to uda? Tego nie zdradzę, bo po pierwsze całość jest bardzo zawikłana, a po drugie najlepiej się przekonać samemu. 
Książkę Zły anioł czyta się szybko i sprawnie. Posiada ona wszystkie cechy swoich poprzedniczek; krótkie rozdziały, kończące się w ciekawym momencie, interesujące rozwiązania fabularne i ciekawe postaci, do których czytelnik jest już mocno przywiązany. 
To, co nieco utrudniało mi odbiór lektury to częste lawirowanie akcji między tym co się działo w rzeczywistości, a tym, co Filip widział w swojej głowie i snach. Przyznam, że momentami byłam trochę zdezorientowana i musiałam się cofać o kilka kartek, by rozwiać wątpliwości. 
Książka daje również odpowiedzi na pytania,  które się pojawiły w trakcie trwania akcji, m.in wyjaśnia się kwestia nieobecności ojca Filipa.
Poza tym trochę więcej oczekiwałam po zakończeniu, bo w końcu zamyka się cały cykl. Cały czas zastanawiałam się, co w finale wybierze Filip i czy wróci na Ziemię. Po części rozumiem taką decyzję autora, ale uważam, że zbytnio to ułatwił, choć być może zrobił to ze względu na młodszych czytelników.
Jednak mimo tych drobiazgów, o których wspominałam wcześniej książka jest warta przeczytania i zachęcam do tego nie tylko fanów cyklu, ale wszystkich czytelników szukających dla siebie dowcipnej, błyskotliwej lektury. Warto poznać losy Wielkiej Wojny Diabłów i Filipa, chłopca, który zmienił na zawsze oblicze Piekła. Kiedy sięgniecie po ten cykl pokochacie go i nie będziecie mogli się od niego oderwać dopóki go nie skończycie. 
Polecam, bo naprawdę warto!
Pozdrawiam!

Za egzemplarz 
do recenzji
bardzo serdecznie
dziękuję portalowi nakanapie.pl

poniedziałek, 14 maja 2012

Paul Hoffman: Lewa reka Boga

Autor: Paul Hoffman
Tytuł: Lewa ręka Boga
Wydawca: Albatros (Kuryłowicz i S -ka)
Stron: 448
Moja ocena: 8/10
Przeglądając strony wydawnictw przypadkiem natrafiłam na zapowiedź drugiej części trylogii o Thomasie Cale'u autorstwa P. Hoffmana. Zaciekawiły mnie okładki obu książek, zaintrygował opis treści i postanowiłam najpierw zapoznać się z częścią pierwszą. 
Akcja powieści dzieje się w świecie, który przypomina nasze średniowiecze. Głównym bohaterem jest 15 - letni Thomas Cale. Młodzieniec pobiera nauki w tajemniczym Sanktuarium Zakonu Odkupicieli, nie pamięta jak tu trafił, ani kim był przedtem. Sanktuarium składa się z kamiennych sal, połączonych w labirynt. Co tydzień przybywają tu setki małych chłopców, których przeznaczeniem jest w przyszłości walczyć z tajemniczymi antagonistami o Jedyną i Słuszną Wiarę. Szkolący chłopców zakonnicy stosują wobec swoich podopiecznych wyjątkowo okrutne metody: nie tylko ich biją i regularnie zastraszają, ale też źle karmią i poddają stałej inwigilacji. Chłopcy żyją w izolacji od świata zewnętrznego i o wielu sprawach nie mają pojęcia.
Od razu widać, że Cale jest inny. Przez lata pobytu w Sanktuarium stał się wytrzymały i obojętny, a prawdziwe uczucia schował głęboko w sobie. Jego opiekun Bosco bardzo dba o jego edukację i  nie tylko kładzie nacisk na sztuki walki, ale też na naukę strategii wojennej i przetrwania. Powody tego dziwacznego zaangażowania poznaje czytelnik dopiero na końcu powieści. Piszę dziwacznego, bo oprócz nauki, Bosco nie szczędzi swojemu podopiecznemu razów i upokorzeń. Cale znosi to nad wyraz dzielnie. Bystry czytelnik od razu domyśli się, że to on będzie centrum wydarzeń całej historii i być może zmieni oblicze nieprzyjaznego świata, w w którym żyje.
Któregoś dnia bohater jest świadkiem, jak jeden z zakonników pastwi się nad młodą dziewczyną. Szok Cale'a jest tym większy, że od zawsze mu wpajano, że po pierwsze w Sanktuarium nie ma żadnych kobiet, a po drugie, że kobiety są siedliskiem zła i igraszką diabła. Młodzieniec zabija zakonnika, po czym wraz z dziewczyną i dwoma przyjaciółmi Kleistem i Henrim ucieka, choć ma świadomość, że w razie gdyby zostali złapani, mogą nawet zostać zabici. Ucieczka się udaje i bohaterowie trafiają do miasta o nazwie Memphis. To tam uda się im zadomowić i wreszcie posmakować życia pozbawionego strachu i bólu. Nie będzie jednak sielankowo, czego przyczyną w dużej mierze będzie niełatwy charakter Cale'a i fakt, że przysporzy sobie on tylu sprzymierzeńców, co i wrogów.
Jak dalej potoczą się  losy Cale'a i jego przyjaciół  i czy Bosco zrezygnuje ze swojego podopiecznego? O tym warto się przekonać, czytając pierwszą część trylogii. Od razu jednak powiem, że książka wiele pytań pozostawia bez odpowiedzi. Nie dowiemy się przyczyn bytności młodych kobiet w Zakonie, ani powodów przeprowadzanych na nich "operacji". Nie wyjaśni się tez kwestia pochodzenia Cale'a.
Powieść czyta się szybko, nie ma niepotrzebnych dłużyzn, z wyjątkiem paru opisów bitew, ale rozumiem, że czasem nie da się bez tego obyć. Nie ma też na razie w książce elementów fantasy, przypomina ona raczej powieść historyczną. Sądzę, że w kolejnej części to ulegnie zmianie.
Jeśli o mnie idzie życzyłabym sobie, aby akcja zaowocowała większą ilością przygód i aby autor rozbudował wątek Sanktuarium, bo ma on duży potencjał. 
Książka jednak wzbudziła moją ciekawość, dlatego chętnie sięgnę po drugi tom. Szkoda tylko, że premiera tomu trzeciego w oryginale planowana jest dopiero na rok przyszły.
Jeśli szukacie dla siebie powieści z tłem historycznym, to powieść Hoffmana powinna Wam się spodobać.
Polecam!