poniedziałek, 31 grudnia 2012

Bez podsumowania. Życzenia na Nowy Rok.

Blogosfera weszła w erę podsumowań. Bardzo fajna to rzecz i ja również chciałam takiego podsumowania dokonać. Ba, nawet miałam to w planach i już miałam gotowe zdjęcia. 
Koniec roku okazał się jednak dla mnie bardzo nieprzyjazny. Przez całe święta walczyłam z gorączką, przeziębieniem, kaszlem i katarem na przemian, a w efekcie z brakiem apetytu i wstrętem do wszystkiego co z założenia smaczne i jadalne. Objawy przeziębienia już powoli mijają, jednak pozostało osłabienie i brak chęci na jakiekolwiek jedzenie. Czuję się fatalnie. 
W związku z tym nie mam siły, ani chęci na robienie podsumowań. Może jeszcze pokuszę się o to w pierwszych dniach Nowego Roku, ale jak znam życie, wciągnie mnie praca i codzienność i będzie tak jak zawsze. Bieganina, brak czasu i nawał obowiązków.
Dlatego dziś będzie bez podsumowania. Złożę Wam wszystkim, którzy tu zaglądacie życzenia na Nowy Rok. Niech będzie pomyślny i obfity w same dobre wydarzenia. Niech czas nie biegnie tak szybko i niech każdy dzień przynosi więcej satysfakcji i zadowolenia niż trosk. Przede wszystkim jednak niech ten Rok 2013 będzie zdrowy i jeszcze raz zdrowy. Mając zdrowie, już z całą resztą życia jakoś sobie poradzę i poradzimy :) 
Wszystkiego najlepszego w nadchodzącym Nowym Roku Kochani!

sobota, 29 grudnia 2012

Tosca Menten: Mumia Dummie i złoty skarbeusz

Autor: Tosca Menten
Tytuł: Mumia Dummie i złoty skarabeusz
Stron: 264
Wydawca: Dreams
Moja ocena: 9/10
Książka o przygodach mumii Dummie była niespodzianką w otrzymanej paczce i o ile Coolmana i Rodzinę Pompadauz przywitałam bez zastrzeżeń i śmiało, o tyle do tej książki podchodziłam trochę jak pies do jeża. Byłam i ciekawa i pełna obaw jednocześnie. Potem dopadło mnie świąteczne przeziębienie, pojawiła się konieczność leżenia w łóżku i wtedy sięgnęłam po książkę T. Menten.
Krótko na temat fabuły. 
Głównym bohaterem jest chłopiec Goos Guts, mieszkający z tatą w niewielkiej holenderskiej wsi, Polderdamie. Tata chłopca, Klaas jest roztargnionym malarzem, którego obrazy niestety za dobrze się nie sprzedają. Bohaterowie prowadzą nudne i w sumie smutne życie. 
Któregoś dnia w ich domu zupełnie niespodziewanie pojawia się mumia. Jest to mumia chłopca, ze złotym skarabeuszem na szyi. Okrutnie cuchnie, wszystkiego się boi i reaguje na wszystko krzykiem. Po przełamaniu pierwszych lęków i trudności z porozumiewaniem się Goos  i jego tata postanawiają zaopiekować się mumią. Może to brzmieć nieco dziwnie, ale opieka nad mumią, która ma wielką chęć do poznawania współczesnego świata, a na dodatek swój niekiedy krnąbrny charakter, wcale nie jest taka łatwa. Trzeba coś zrobić z odstręczającym zapachem, owinąć ją nowymi bandażami, nauczyć mówić we współczesnym języku, trzymać z daleka od wody, a z czasem może nawet posłać do szkoły, by nie tylko się zasymilowała z dziećmi, ale i wystartowała w konkursie wiedzy na temat Egiptu. Poza tym trzeba uważać, żeby nieodpowiednie osoby nie dowiedziały się, że mumia jest prawdziwą mumią. I to by było wszystko. Łatwo powiedzieć. Goos i jego tata będą mieli pełne ręce roboty i już nigdy nie będą narzekać na nudę. Trzeba będzie uważać na dzieci w szkole, niemiłą dyrektorkę i samego Dummie, który jest świadom własnej godności i nie będzie się pozwalał potulnie obrażać. 
Wszystkie te przeszkody dałoby się łatwo pokonać, gdyby nie tajemnicze zaginięcie skarabeusza, który dla mumii jest tym, czym dla nas serce. I wtedy dopiero robi się ciekawie. 
Początkowe rozdziały książki dotyczą głównie problemów Dummiego w szkole, gdyż nie wszystkie dzieci cenią go za to jaki, a nie kim jest. Znajdą się osoby, które będzie kuła w oczy jego inność, nieprzyjemny zapach, bandaże. Autorka dotyka tutaj ważkiego problemu akceptacji i adaptacji w grupie oraz tolerancji inności. Każdy z nas przecież tego doświadczył i pewnie niektórzy doświadczają do dziś. 
Historia nabiera rumieńców, gdy ginie złoty skarabeusz. Warunkuje on o żywotności Dummiego, dlatego Goos staje niemal na głowie, by odzyskać cenny artefakt, a będzie to trudne. Ta część książki podobała mi się dużo bardziej, ponieważ czytała się jak powieść przygodowa. 
Przygody mumii Dummie mogę polecić zwłaszcza milusińskim, ale myślę, że dobrze byłoby, gdyby przeczytali je z dorosłymi, aby pewne kwestie wyjaśniać na bieżąco. 
Książka jest pogodna, dowcipna i zabawna oraz bardzo pouczająca. To ostatnie jest ważne, bo dobrze, żeby poznawana historia miała element edukacyjny. Można potem o tym podyskutować i zajrzeć do źródeł. Dummie ze swoim głodem wiedzy mógłby naprawdę stanowić wzór dla niejednego leniuszka.Czcionka jest przyjazna dla oczu, lekturę umilą zabawne obrazki, a twarda oprawa sprawi, że książka będzie miała dłuższe, łatwiejsze życie.
Moje początkowe obawy okazały się niepotrzebne. Mumia Dummie i złoty skarabeusz jest kolejną udaną i godną poznania pozycją Wydawnictwa Dreams dla najmłodszych. Polecam!
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dreams. 
Pozdrawiam ciepło!


czwartek, 27 grudnia 2012

Zaproszenie. Trochę prywaty :)



Dziś chciałam Was zaprosić do obejrzenia prac mojej bardzo zdolnej koleżanki Ani, która z pasją potrafi wyczarować naprawdę piękne i oryginalne ozdoby, nie tylko świąteczne. Między innymi w tym celu stworzyła bloga, na którym prezentuje efekty swojej pracy. Dla mnie jest to niesamowity artyzm i z zapartym tchem oglądam każdą jej pracę.
W Wigilijny poranek listonosz przyniósł mi kartkę również jej autorstwa(zdjęcia obok). Wybaczcie słabą jakość, ale dzień dziś u mnie mroczny i przygnębiający, światła ani ani.
Zapraszam i Was do zerknięcia, rzutu okiem, zostawienia dobrego słowa. Pozdrawiam!

środa, 26 grudnia 2012

Franziska Gehm: Rodzina Pompadauz. Bardzo wredna pułapka.

Autor: Franziska Gehm
Tytuł: Bardzo wredna pułapka
Tytuł cyklu: Rodzina Pompadauz
Wydawca: Dreams
Stron: 198
Moja ocena: 9/10
Po wakacyjnej przygodzie z oryginalną rodziną Pompadauz przyszedł czas na kolejne spotkanie i oto w grudniowym, świątecznym klimacie mogłam przeżyć nową przygodę z mieszkańcami wiekowego hotelu Piękne chwile.
Dla przypomnienia. 
Wskutek burzy i dziwacznej karuzeli czasu mieszkańcy hotelu razem z całym budynkiem przenoszą się w przyszłość o 99 lat do roku 2011. 
Ich rodzinne Rippelpolde, kiedyś miasto cesarstwa, dziś kiełbasiane imperium rodziny Sennip, wygląda zupełnie inaczej. Jest XXI wiek; wszędzie widać oznaki zaawansowanej cywilizacji, takie jak telefony, komputery, czy choćby inny styl ubierania, a zwłaszcza życia. Dla mieszkańców hotelu jest to ogromny szok. Uprzejmi, układni i bardzo naiwni nie wiedzą, jak radzić sobie w tej nowej rzeczywistości, komu ufać, a komu nie. Bardzo chcieliby naprawić swój wehikuł czasu, aby móc wrócić tam, skąd przybyli, ale niestety nie jest to takie proste. Kluczem do wszystkiego wydaje się być część słonecznego medalionu, który aktualnie znajduje się w rękach pewnej bardzo złośliwej i cierpiącej na zaniki pamięci staruszki. Prób odzyskania medalionu będzie tyle, ile głów i pomysłów. Czy się to uda? Oby. W każdym razie nie będzie to takie łatwe, jak można by przypuszczać. 
W drugiej części przygód rodzinki Pompadauz autorka wprowadziła sporą dawkę sytuacji zagrożenia. Otóż  dyrektor miejscowego muzeum, (sześciokrotna doktor!) pani Havesuck, podejrzewając, że mieszkańcy hotelu są nieco niedzisiejsi, wpadła na iście szatański pomysł stworzenia pewnej wystawy. W tym celu wysłała do hotelu swojego szpiega. Czy marzącej o sławie i błyskach fleszy fanatyczce historii uda się zrealizować swoje zamiary? Tego i kilku innych rzeczy warto się dowiedzieć, czytając drugą część przygód nietypowych podróżników w czasie.
Kasmiranda, Jonni, Melusine oraz Milford po raz kolejny będą musieli się wykazać pomysłowością, sprytem i przebiegłością, a towarzyszący im dorośli także będą starali się dorównać im kroku.
Książka napisana jest prostym i przystępnym językiem. Czcionka jest przyjazna dla oczu, a zabawne ilustracje dopełniają klimatu. Historia jest dowcipna, sympatyczna i zaskakuje.
Przygody rodziny Pompadauz mogą być nie tylko dobrym prezentem dla naszych milusińskich. Zachęcam do wspólnego czytania, dorośli bowiem także znajdą tu coś dla siebie. Mnie osobiście najbardziej rozśmieszyła historia z targiem staroci i nocnikiem mamusi. Więcej nie zdradzę, powiem tylko, że zaśmiewałam się do łez.
Nie da się także uniknąć pytania co dalej? Powrót do domu staje się chwilowo dość mało możliwy, dlatego prawdopodobnie bohaterom w kolejnej części przyjdzie się zmierzyć z potworem znanym pod nazwą adaptacja w nowym środowisku. Bardzo jestem ciekawa, jak autorka to rozwiąże i jak to wszystko będzie wyglądało. Dlatego zaczynam wyglądać części trzeciej :) 
Książkę polecam czytelnikom w każdym wieku, oczywiście najlepiej zacząć od części pierwszej. Jest zabawnie i odprężająco, a wszystko to gwarantuje niesamowicie swojski i optymistyczny klimat tej opowieści.
Polecam, bo naprawdę warto!
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dreams. 
Pozdrawiam ciepło!

sobota, 22 grudnia 2012

Wszystkiego dobrego na Święta!

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia składam wszystkim życzenia zdrowia, wytrwałości i pomyślności. Niech na Święta będzie rodzinnie i ciepło, oby nie zabrakło uśmiechu i dobrego słowa. Niech Mikołaj nie pożałuje prezentów, a choinka świeci kolorowym blaskiem. 
Wszystkiego, naprawdę wszystkiego najlepszego!
**********
W tygodniu miałam strasznie mało czasu, więc wszelkie sprawy związane ze sprzątaniem i ubieraniem choinki, zostawiłam na dziś. Właśnie wróciłam z zakupów i pijąc kawę, piszę dla Was te życzenia.  Z serca dziękuję wszystkim (co jeszcze powtórzę, przy poście podsumowującym na koniec roku), którzy tu zaglądają i komentując, zostawiają dobre i miłe słowo.
Życzę wszystkim dobrego dnia, smacznych przygotowań i radosnego oczekiwania. 
Pozdrawiam!
  

piątek, 21 grudnia 2012

Rudiger Bertram: Coolman i ja 2. Ratuj się, kto może.

Autor: Rudiger Bertram
Tytuł: Coolman i ja 2. Ratuj się, kto może.
Zilustrował: Heribert Schulmeyer
Stron: 181
Wydawca: Dreams
Moja ocena: 10/10
Kategoria wiekowa: bez ograniczeń
Tego lata w moje ręce szczęśliwym przypadkiem trafiła książka o przezabawnej ilustracji okładkowej i dość intrygującym tytule Coolman i ja. Opis z okładki od razu skojarzył mi się z perypetiami Mikołajka autorstwa Sempego. 
Nastoletni Kaj jest synem pary aktorów hippisów, bratem gotki Anti i jedynym przyjacielem swojego wyimaginowanego towarzysza wszelkich poczynań, Coolmana. 
Coolman wywodzi się z gatunku superbohaterów, nosi pomarańczowy obcisły kostium, maskę na twarzy i ma o sobie jak najlepsze mniemanie.  Jego największą wadą, według Kaja jest to, że nieustannie pakuje on chłopca w przeróżne kłopoty. Poza Kajem nikt Coolmana nie widzi, więc wszyscy myślą, że chłopiec mówi sam do siebie. Wszystkim, którzy teraz pomyślą, że Coolman jest projekcją wybujałej wyobraźni samotnego Kaja, od razu powiem, że jednak nie do końca. W finale części pierwszej okazało się bowiem, że są osoby, które Coolmana widzą, ba!  nawet mają podobnego własnego!
Wygląda więc na to, że chłopiec będzie musiał pogodzić się z myślą, że fajtłapowaty chwalipięta w rajtuzach zostanie z nim na zawsze, czyniąc z jego życia pasmo mniej lub bardziej upokarzających towarzyskich katastrof. 
Lektura części pierwszej mnie oczarowała. Styl opowieści, język jakim została napisana, sytuacje, których uczestnikami byli Kaj i Coolman. Książkę przeczytałam w godzinę i zaczęłam cierpliwie oczekiwać na kontynuację, która nastąpiła na początku grudnia. 
Część druga, podobnie jak pierwsza zaczyna się od katastrofy. Kaj siedzi w przeciekającej łodzi ratunkowej, a prom, na którym płynął,  właśnie zawraca, aby go zabrać na pokład. Co się stało? To właśnie będzie tematem tej opowieści. Cofamy się w czasie o dwa tygodnie i obserwujemy przygotowania Kaja do wyjazdu do Londynu na dwutygodniowy kurs językowy. Ku rozpaczy chłopca jadą na niego także Coolman, Anti, siostra Kaja, ukochana chłopca, Lena (która aktualnie go nie cierpi) oraz  Alex i Justin, kiedyś prześladowcy, teraz najlepsi (w swoim mnienaniu) kumple Kaja. 
Po przybyciu na miejsce, okazuje się, że Londyn jest dziwnie mały, zakwaterowanie jest fatalne, jedzenie jeszcze gorsze, a poprawy w znajomości języka jak nie było, tak nie ma.  No bo jak tu się uczyć, gdy trzeba znaleźć skradziony kapelusz admirała Nelsona, włamać się do Pałacu Buckingham, aby dostarczyć Królowej list miłosny oraz na nowo przekonać do siebie obrażoną Lenę?
Oprócz tego druga odsłona przygód Kaja daje nam odpowiedzi na takie pytania jak: czym karmić kury, żeby podskakiwały jak piłki? Dlaczego Szkoci noszą spódniczki w kratę? oraz czy bycie Robin Hoodem jest w ogóle opłacalne?
Jest zabawnie, zaskakująco i jeśli komuś się wydaje, że o angielskich stereotypach wie już wszystko, to powinien zajrzeć do tej książeczki. 
Druga część ma wszystkie zalety pierwszej: twardą, kolorową oprawę, przyjazną dla oka czcionkę i komiksowe obrazki dla ożywienia narracji. Oprócz tego Ratuj się, kto może jest godną następczynią części pierwszej. Cała historia jest spójna i zawiera nawet niewielki wątek detektywistyczny. Gwarantuje liczne, niekontrolowane wybuchy śmiechu. 
Książka Coolman i ja 2  może  być dobrym prezentem dla dziecka, ale nie tylko. Każdy dorosły również z powodzeniem może ją przeczytać. Wspominałam już w recenzji części pierwszej, że historia zawiera mnóstwo aluzji i żartów, które dla dzieci będą niezrozumiałe lub nawet niewidoczne. Dlatego w tej lekturze czytelnik w każdym wieku znajdzie coś dla siebie. Jeśli zatem macie dystans do własnej osoby, lubicie się śmiać z czasem absurdalnych dowcipów, to książki o przygodach Kaja i Coolmana są właśnie dla Was. 
Zachęcam, bo naprawdę warto. 
Za całą okazaną serdeczność, 
za Coolmana i nie tylko, 
ogromnie dziękuję  Wydawnictwu Dreams.
Pozdrawiam ciepło!

środa, 19 grudnia 2012

Stosik na Święta.

Książki do tego stosiku pojawiły się dość niespodziewanie. Tak sobie po cichu marzyłam, że coś może przyjdzie przed Świętami, ale nie sądziłam, że aż tyle i to wtedy, gdy się najmniej tego spodziewałam. Wszystkie przesyłki sprawiły mi ogromną radość.
Na zdjęciu obok:
1. C.S. Fridman: Skrzydła Gniewu, od pana Marcina z Wydawnictwa Prószyński i S-ka (Recenzja)
2. L. Bray: Wróżbiarze od pani Katarzyny z Wydawnictwa MAG. (Recenzja)
3. S. Erikson: Wspomnienie lodu, 3 tom serii Malazańska Księga Poległych, (Recenzja) także od pani Katrzyny z MAG-a







Na zdjęciu obok  przemiła niespodzianka od pana Artura z Papierowego Księżyca. 
1. R. McCammon: Magiczne lata, już dawno chciałam przeczytać. :) (Recenzja)
2. N. Shusterman: Podzieleni(Recenzja )









Na kolejnym zdjęciu długo oczekiwana przesyłka od Wydawnictwa Dreams.
1. R. Bertram: Coolman i ja 2. Ratuj się, kto może. Recenzja już gotowa. Kocham ten cykl. I wiem, że jestem wielkim dzieciakiem. Ale bardzo mi z tym dobrze.( Recenzja)
2. F. Gehm: Rodzina Pompadauz 2. Bardzo wredna pułapka. ( Recenzja)
Kontynuacja przygód mieszkańców hotelu Piękne chwile. 
3. T. Menten: Mumie Dummie. Dodatkowa pozycja w paczce.  (Recenzja)
4. Kalendarz na rok 2013 ze zdjęciami okładek wydanych przez Dreams pozycji. Przemiła niespodzianka. 





A tak prezentuje się całość wzbogacona dodatkowo o mały upominek (terminarz na rok 2013) od Pani Katarzyny z Wydawnictwa Egmont. 
Czy nie piękny?
Wszystkim serdecznie dziękuję za piękne książki. 
Pozdrawiam ciepło!