wtorek, 12 lutego 2013

Jus Accardo: Dotyk

Autor: Jus Accardo
Tytuł: Dotyk. Księga pierwsza.
Seria Denazen
Stron: 341
Wydawca: Dreams
Moja ocena: 7-8/10
Powieść Dotyk otwierająca serię o tajemniczym tytule Denazen to debiut powieściowy Jus Accardo, która oprócz pisania paranormalnych romansów, pracuje jako wolontariusz w schronisku dla zwierząt oraz jako członek Amerykańskiego Instytutu Kulinarnego, jak sama to określa, objada się za pieniądze.
Główną bohaterką Dotyku jest 17-letnia Deznee Cross, imprezowiczka, amatorka mocnych wrażeń i mistrzyni w robieniu na złość własnemu ojcu. Wszystko to jest wynikiem, częściowo braku matki, która zmarła przy narodzinach Deznee, częściowo pragnienia, by zapracowany ojciec wreszcie zwrócił na nią uwagę, a częściowo charakteru bohaterki, która przechodzi powszechny ostatnio (i nie tylko) młodociany bunt.  Gdy którejś nocy bohaterka wraca z imprezy, gdy u jej stóp (dosłownie) ląduje tajemniczy uciekinier. Niebieskooki przystojniak jest ścigany i nie dość, że nie jest przyjaźnie nastawiony, to jeszcze zabiera Deznee buty, bo sam jest boso. Nastolatka nie zastanawia się długo; pościg kieruje w inną stronę, a nieznajomego zabiera do domu. Kale, bo tak ma na imię chłopak zachowuje się dziwnie. Okazuje się, że pracował dla Denazen Corporation i był jednocześnie przez nich więziony. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy do domu wraca ojciec Deznee i wychodzi na jaw, że to on stoi za sterami lokalnego oddziału korporacji, która wykorzystuje ludzi o specjalnych umiejętnościach jako broń.  Umiejętności Kale'a są wyjątkowo niebezpieczne, ponieważ jego dotyk zabija, obraca w proch. Dosłownie.
Dwójka młodych bohaterów nie waha się ani chwili; uciekają, narażając się na pościg. Przy okazji Deznee dowiaduje się kilku interesujących faktów na temat własnego pochodzenia, swojej rzekomo nieżyjącej matki oraz ojca. Tego wszystkiego dowiadujemy się już na samym początku powieści, więc w sumie można powiedzieć, że autorka rzuca czytelnika na głęboką wodę akcji, nie pozwalając mu się nudzić. Potem historia toczy się sama; pościgi, ukrywanie się, szukanie sojuszników i przydatnych informacji oraz standardowa akcja w stylu infiltracji, w trakcie której nietrudno się domyślić, że to obydwie strony wykorzystują się wzajemnie. Kto kogo wykiwa? I to nietrudno przewidzieć.
Przeglądając nawet pobieżnie, opis treści książki, od razu widać, że to wszystko, gdzieś już było. Pierwszym skojarzeniem, do którego zresztą odwołuje się jeden z bohaterów książki, są oczywiście znani wszystkim X-Meni stworzeni Stana Lee i Jacka Kirbyego. To superbohaterowie o przeróżnych umiejętnościach od telekinezy i jasnowidztwa począwszy, przez umiejętność zmiany struktury żywego organizmu, na władaniu żywiołami skończywszy.
W latach 2006 - 2010 na fali fascynacji ludzkimi mutantami telewizja NBC stworzyła serial Herosi, podejmujący tę tematykę. W ten sam nurt częściowo wpisywał się również serial o kilka lat wcześniejszy, wyprodukowany przez samego Jamesa Camerona i Charlesa H. Eglee, zatytułowany Cień anioła. Mówię częściowo, bo bohaterowie byli super-żołnierzami modyfikowanymi genetycznie, jednak już druga seria znacznie poważniej podeszła do tematyki mutantów, jako początkowych etapów eksperymentów, należy dodać niekoniecznie udanych. Problem tolerancji inności znacznie więc przybrał na sile.
Z literackich prób w tym temacie warto wspomnieć o książce Dotyk Julii, autorstwa M. Tahereh. Historia dziewczyny, której dotyk zabija i której umiejętności chce wykorzystać tajemnicza agencja, bardzo przypomina losy Kale'a.
Czym więc miałaby się wyróżniać książka Jus Accardo? Otóż niczym. Można powiedzieć, że zwyczajnie wpisuje się ona w cały ten nurt. Ludzie, czy to widzowie, czy czytelnicy uwielbiają super-bohaterów z problemami adaptacyjnymi i każda historia w tym temacie będzie przyjmowana podobnie. Oczywiście do czasu, kiedy nie nastąpi zmęczenie materiałem.
W tym przypadku mamy zatem całkiem sympatyczną i przystępnie podaną historię o dziewczynie, która w swoim pragnieniu zwykłości, okazuje się dość niezwykła i chłopaka, który, jak na rządowego zabójcę, okazuje się dość naiwny i niewinny. Znajdzie się miejsce na miłosny trójkąt, wywołany rozterkami Deznee, pościgi, kilka zagadek i  zakończenie, które jednak nie jest finalne, bo sam tytuł mówi, że jest to księga pierwsza. Całość czyta się szybko i w ciągu jednego popołudnia. Narracja nie nuży, bohaterowie są tacy, jacy winni być w takich historiach, czyli waleczni, ciekawscy, uparci, bo przecież walczą o lepszy świat dla wszystkich Szóstek.
Trochę szkoda, ze autorka nie pokusiła się o podanie chociażby kilku drobnych przyczyn mutacji tego chromosomu. Może się mylę, ale jak na tak zwyczajny świat, w którym dzieje się akcja, trochę za dużo tych nadnaturalnych umiejętności, które nie powinny się brać znikąd. Jakiś powód musi być.
Książkę mogę polecić miłośnikom tematu, choć jeśli będą oni w nim bardziej zorientowani, to raczej nic ich tu nie zaskoczy. Natomiast czytelnicy lubiący sensacyjne historie ze sporą dawką romansu powinni być zadowoleni.
Ze swojej strony nie polecam, ani nie odradzam. Myślę, że najlepiej się przekonać samemu.


Za książkę dziękuję
portalowi Secretum
oraz wydawnictwu Dreams. 


13 komentarzy:

  1. Chętnie się sama przekonam. :)
    Pewnie nie będę jej specjalnie szukać po półkach księgarni, ale jak wpadnie mi w ręce to zabiorę ją do domu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Marnie, jakoś tak bez polotu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio pojawiło się wiele recenzji tej książki, dla mnie najważniejsze jest, że wszystkie jesteście zgodne, książkę warto przeczytać :) Rozejrzę się za okazją :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie sięgnę, nie przepadam za paranormal romance

    OdpowiedzUsuń
  5. "Dotyk Julii" bardzo mi się spodobał, ale nie sądzę, by tak stało się również z "Dotykiem". książka po prostu nie może różnić się pod wieloma względami od tamtej... za "Dotyk" podziękuję i zostanę wierna Tahereh Mafi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem dlaczego, ale ten "Dotyk" kojarzy mi się z "Dotykiem Julii", dlatego obawiam się, że po lekturze Accardo pozostanie mi niesmak wywołany podobieństwem, ale kto wie, może zaryzykuję z tą książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie za to kojarzy się z Dotykiem Laurie Farii Stolarz - a co za tym idzie, z nudą. Raczej podziękuję, motyw tej książki nie jest specjalnie oryginalny.

      Usuń
  7. w sumie to jestem zaciekawiona tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam i spodobała mi się. Jestem ciekawa dalszych losów głównych bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na nią wielką ochotę, chyba jutro ją komuś podkradnę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jednak zaryzykuję i przekonam się na własnej skórze jak to jest z tą powieścią :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda ciekawie, ale jestem zawiedziony tym, że autorka nie wyjaśnia przyczyn tych mutacji... To wręcz powinno się znaleźć w takiej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też chętnie chciałabym poznać przyczyny mutacji w tym chromosomie - stanowczo za mało wyjaśnień w tym temacie.
    Mi seria początkowo kojarzyła się (poza wspomnianymi) jeszcze z Kyle XY :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.