sobota, 28 lutego 2015

Zanim zasnę

Reżyseria: Rowan Joffe
Scenariusz: Rowan Joffe na podstawie powieści S.J. Watsona
Obsada: Nicole Kidman
Colin Firth
Mark Strong
Gatunek: thriller, dramat psychologiczny
Czas trwania: 88 min.





 Często bywa tak, że z najlepszych scen filmu składa się zwiastun promujący film. Taki zlepek wychodzi bardzo zachęcająco i sugeruje potencjalnemu widzowi,  że film jest lepszy niż w rzeczywistości. To właśnie zwiastun zachęcił mnie do obejrzenia filmu; obfitujący w drastyczne sceny z udziałem Nicole Kidman obiecywał niezłe kino i dobrą rozrywkę na wieczór. Czy film okazał się tak dobry jak zapewniał zwiastun? O tym poniżej. 
40-letnia Christine cierpi na głęboką amnezję; na skutek przebytego wypadku, każdy kolejny dzień musi przeżywać na nowo. Gdy zasypia, zapomina o wszystkim ze swojego życia, nie pamięta nawet tego co wydarzyło się poprzedniego dnia. Budzi się u boku obcego sobie człowieka, twierdzącego że jest jej mężem, co rano odczuwa te same lęki i rozterki, dzień przeżywa według schematu porozlepianych na ścianach domu zdjęć, opisanych karteczek i wskazówek.
Każdego ranka dzwoni do niej też dr Nasch, który z godną podziwu cierpliwością przypomina jej, że jest jego pacjentką, że pracują wspólnie nad leczeniem jej pamięci oraz że kobieta prowadzi videopamiętnik, który ukrywa w szafie w pudełku po butach. To z nagranych na nim zwierzeń, Chritine dowiaduje się, że nie wszystko w jej życiu przebiegało tak jak jej to opowiada mąż. Z czasem okaże się, że wiele rzeczy w ogóle nie miało miejsca, za to wydarzyły się zupełnie inne, że Christine miała inne życie niż się jej wydawało, a i sam mąż ma swoje za uszami. 
Gdzie leży prawda? Fabuła filmu i wszystkie starania bohaterki skupią się właśnie na próbach odkrycia tej prawdy, co będzie nie tylko bardzo trudne, ale też nużące, bo tego typu tajemnice często opierają się na drobiazgach, które łatwo mogą umknąć nie tylko bohaterce, ale nawet widzowi.
Film zaczyna się od przebudzenia głównej bohaterki i od tego właśnie dnia śledzimy jej kolejne poczynania. Christine poznaje nowe fakty ze swojego życia, nagrywa dla siebie kolejne wiadomości, kurczowo stara się pamiętać to, czego się danego dnia dowiedziała. Jest to jednak trudne, bo pamięć jest tak zawodna i ulotna, a kochający mąż wydaje się pewne sprawy zdezorientowanej żonie utrudnić.
Atmosfera filmu jest duszna i przygnębiająca; starania bohaterki rozbijają się o mur, bo w sumie co może zrobić, skoro nikogo i niczego nie pamięta? Każdy może jej powiedzieć to i ile sam zechce, może to być prawda, ale może to być też kłamstwo, którego w dodatku nasza bohaterka nie rozpozna. Sama gra Nicole Kidman, którą bardzo lubię i cenię jako aktorkę, na wyżyny dramatyzmu się nie wspina. Stworzona przez nią bohaterka jest sztuczna i płaczliwie rozlazła, brakuje jej ikry i chęci do działania. Rozumiem, że u człowieka cierpiącego na amnezję o tę ikrę trudno, ale w tym już tkwi rola twórcy filmu, by stworzonym przez scenariusz bohaterom tę ikrę nadać, albo tak pokierować aktorami, by swoją grą aktorską ją w sobie wyzwolili. 
Colin Firth, który wreszcie może się pokazać w innej roli, też nie daje z siebie wszystkiego. Obojętnie czego by nie robił, czy był zły, smutny czy namiętny, zawsze ma ten sam wyraz twarzy, co niestety kompletnie mnie nie przekonuje.
Nie przekonuje także zakończenie filmu, bo w sumie nie mamy gwarancji, że następnego dnia droga głównej bohaterki nie rozpocznie się od nowa. W końcu pamięć bywa złudna...
Ze smutkiem stwierdzam, że zwiastun filmu obiecuje co innego. Zamiast trzymającego w napięciu thrillera otrzymujemy przewidywalny dramat, który niemal już w połowie podaje widzowi rozwiązanie zagadki. 
Film może być dobrą pozycją dla zagorzałych wielbicieli Nicole Kidman oraz dla tych, którzy szukają dla siebie niezbyt skomplikowanej historii na wieczór. Na kolana ten film co prawda nie rzuci, ale na blisko 1,5 godziny uwagę przykuje.

Dziękuję!

3 komentarze:

  1. Szkoda, że film się nie udał. Książkę kupiłam i na pewno niedługo rzucę na nią okiem. Może po lekturze zdecyduję się na seans. Ale nie jest to sprawa pilna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach obejrzenie tego filmu i przeczytanie książki. Tylko jeszcze nie wiem, w jakiej kolejności.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czy tak, czy siak spróbuję zobaczyć film :) Bardzo lubię aktorów wcielających się w główne postaci. Gorzej z Nicole, bo za nią akurat nie przepadam, ale pomimo mankamentów, na które jestem w stanie przymknąć oko, chcę zobaczyć tę produkcję :) Może mi będzie łatwiej bo już wiem, czego mam nie oczekiwać ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.