wtorek, 22 listopada 2016

Sieje ten, kto zbierać chce! czyli Lorax

Reżyseria: Chris Renaud
Scenariusz: Cinco Paul, Ken Daurio
Na podstawie bajki Dr Seussa
Czas trwania: 86 min.
Wytwórnia: Universal Pictures






Chciakowo pokochałam od pierwszej piosenki. Tak już mam. Czasem wystarczy jeden refren, by  dźwięki chwyciły mnie za serce. Tak więc przepadłam już na starcie. 
Z samą bajką jednak bardzo długo było mi nie po drodze. Za pierwszym razem, gdy zasiadłam do odbiornika, okazało się, że wyemitowano inny film. Za drugim nie pasował mi termin i obraz przegrał w starciu z innym. 
Do trzech razy sztuka. Wczoraj się udało. 

Lorax to bajka autorstwa Teodora Seussa Geisela zwanego też Dr Seussem. Spod pióra tego znakomitego autora książek dla dzieci wyszła także historia o przesympatycznym romantyku Hortonie, który uwierzył w istnienie Ktosiowa, udowadniając że serce ma znacznie lepszy wzrok niż oczy. 

Na pierwszy rzut oka Chciakowo wygląda i funkcjonuje jak z obrazka. Jest piękne, kolorowe, zautomatyzowane i w ogóle naj. Ale to tylko fasada. Całe miasteczko jest z plastiku, nie ma w nim ani jednego prawdziwego drzewa, a powietrze jest dostarczane do domów niczym bańki z mlekiem. Jak do tego doszło? 
Historię zgłębi 12-letni Ted, który zapragnie podarować ukochanej Audrey prawdziwe drzewo.  W tym celu uda się poza granice miasteczka do samotni ekscentrycznego pana Once-Leera, który opowie mu o cudownej urody dolinie, w której w zgodzie żyły sobie zwierzęta, a rytm ich życia wyznaczały jeszcze bardziej urokliwe drzewa Truffula. 

Historia jest totalnie obłędna. Może brzmi to tak, jakby łatwo było mnie zachwycić, ale Lorax naprawdę ma w sobie to coś. 
Młodszych widzów zachwyci kolorami, prześmiesznymi rybkami i misiami oraz interesującymi pojazdami. Kreacja miasteczka jest naprawdę pomysłowa, a ubrana w konwencję musicalu,  tylko zyskuje. Sceny, gdy wszyscy mieszkańcy zaczynają tańczyć i śpiewać są świetne. 
Nie byłoby jednak w tym nic niezwykłego, gdyby nie bogaty i głęboki wydźwięk dydaktyczny Loraxa. Bo Chciakowianie wcale nie są tak szczęśliwi jak się wydaje i nie mam tu już nawet na myśli ich totalnej ignorancji w stosunku do tego, gdzie odprowadzane są ścieki czy trujące substancje, albo co kryje się za murem miasta. Ale dziecko, które po kąpieli w rzeczce zaczyna świecić na zielono? To już powinno niepokoić. 

Historia sympatycznego, ale bardzo krótkowzrocznego Once-Leera dobitnie pokazuje, jak zamiatanie pod dywan dobrych rad i mądrych przestróg, aby tylko się szybko dorobić, (oczywiście nie napracowawszy się zbytnio), doprowadza do katastrofy ekologicznej. Następne pokolenia już tak nie będą tego postrzegały, bo pamięć ludzka jest krótka, ale co jeśli będzie jeszcze gorzej? Bo przecież może być. Co jeśli zawiodą maszyny i skończy się czyste powietrze? Gdy poziom skażenia tak zmieni nasze organizmy, że zaczną nam wyrastać czułki, albo dodatkowe kończyny? 
Czy jeden Ted może coś zmienić? Może i to bardzo wiele. Bo najważniejsze to, żeby ktoś się przejął i obudził świadomość w innych. A wtedy zrobić można bardzo dużo. 

Lorax to pouczająca bajka, która może być idealnym pretekstem do rozmowy z dzieckiem o tym, po co nam drzewa, czym jest fotosynteza i jak ważne jest dbanie o naszą planetę. 
Oprócz tego seans zapewni nam odpowiednią dawkę śmiechu, wzruszenia i dobrej zabawy. Super. Polecam gorąco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.