poniedziałek, 24 lipca 2017

A jednak przynoszą... czyli Bociany

Reżyseria: Nicholas Stoller, Doug Sweetland
Scenariusz: Nicholas Stoller
Wytwórnia: Warner Bros Animation
Czas trwania: 87 min.






Niespełna dwie dekady temu bobasowo-bocianową branżę dopadł kryzys. Do tamtego czasu bociany zajmowały się wyłącznie dostarczaniem dzieci do ich nowych domów. Potem jednak na skutek różnych czynników zewnętrznych musiały się przekwalifikować i obecnie już nie przynoszą dzieci. Są po prostu firmą kurierską i dostarczają różnorakie przesyłki. 

Do seansu zasiadłam wraz z mężem w sobotnie popołudnie i byłam nastawiona sceptycznie. Jednak z minuty na minutę, film wciągał mnie coraz bardziej. Powiem krótko: film Bociany to zabawna historia, pełna słownych gagów, pomysłowa i z polotem. Jestem mile zachwycona i zauroczona klimatem tej historii. 

Jak wspomniałam wyżej, bociany już nie przynoszą dzieci. Stara wytwórnia bobasów stoi odłogiem, a nowa część firmy jest gigantem w dostarczaniu wszystkiego, co tylko można nabyć na rynku. 
Tymczasem mały Nate, synek zapracowanych rodziców, marzy o braciszku. Przypadkiem znajduje starą ulotkę i wysyła list, który na skutek nadgorliwości jedynego człowieka w bocianiej społeczności, rudowłosej, gadatliwej Tulip, trafia do maszyny. I bach, powstaje bobas, którego trzeba dostarczyć. I co teraz? Junior, dziedzic firmy, postanawia dostarczyć dziecko rodzinie i zatuszować fakt, że kiedykolwiek istniała, inaczej będzie miał kłopoty. Tulip kieruje się względami uczuciowymi, a sfiksowana wilcza wataha, bardzo chce mieć ludzkie szczenię w stadzie. 

Bociany są rewelacyjne. Naprawdę. Zabawna żonglerka słowna między Tulip a Juniorem, starania wilków, by zdobyć niemowlę, czy sepleniący Lizus. Całymi garściami promuje się tutaj wartości rodzinne: a więc spędzanie czasu z dziećmi, grupowe uściski, a nawet ów naukowo udowodniony niemowlęcy czar, który każe opiekować się bobasem. 

Na pochwałę i uwagę zasługuje polski dubbing, zwłaszcza Dominika Kluźniak w roli emocjonalnej Tulip osiąga szczyty mistrzostwa.  

Ogląda się z zaciekawieniem i łezką w oku. Spodziewałam się po tym seansie niewiele, a otrzymałam o wiele więcej niż początkowo zakładałam. 
Bajkę powinni obejrzeć rodzice wspólnie z dziećmi, a każdy fan animacji zdecydowanie powinien do niej zajrzeć. Godna uwagi, naprawdę.

2 komentarze:

  1. Takich filmów do oglądania z dziećmi więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wzruszyłam się na tej bajce! :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.