Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 września 2016

Świąteczno-życzeniowa brygada ratunkowa czyli Strażnicy marzeń

Tytuł: Strażnicy marzeń
Reżyseria: Peter Ramsey
Scenariusz: David Lindsay-Abaire
Czas trwania: 97 min.
Wytwórnia: Dream Works







Każdy z nas, zwłaszcza w okresie dzieciństwa, miał ulubioną postać z bajki. Dla jednych to może być Kubuś Puchatek, dla innych Myszka Mickey, a dla jeszcze innych postać typowo związana z tradycją świąteczną czyli np. Święty Mikołaj. Ten ostatni przeważnie kojarzy się z prezentami, do podobnej rangi urósł w ostatnich latach Zając Wielkanocny, jednak twórcy scenariusza do filmu Strażnicy Marzeń poszli trochę dalej. Bajkowe postaci związane z dorastaniem i snuciem przez dzieci marzeń zyskały tutaj rangę strażników, którzy te dziecięce marzenia chronią i pielęgnują, by w zamian móc istnieć. Innymi słowy to wiara dzieci trzyma strażników przy życiu.  Początkowo nie byłam do tego filmu przekonana, ale gdy zobaczyłam, kto wchodzi w skład strażników, byłam stracona. Dlaczego? Otóż nie spodziewałam się, że skład tej drużyny będzie taki hardckorowy i że postaci będą takie interesujące. Kogo my tu mamy?

Oczywiście jest Święty Mikołaj mający bazę na Biegunie Polarnym, gdzie cała masa małych czapkowatych elfów i kudłatych Yeti pomaga mu w tworzeniu zabawek i kolorowych cudeniek. Z zachowania i stylu bycia przypominał mi ten Mikołaj rosyjskiego bojara czyli wysoko urodzonego szlachcica. Ale Mikołaj to nic, jest przecież ogólnie znany i ceniony. 
Dla mnie najbardziej czaderski i zaskakujący okazał się wspominany wyżej Zając Wielkanocny. No po prostu genialny był! Wzrost dorosłego człowieka, ochraniacze na goleniach i łokciach, wielkie uszy i bumerangi do walki. 
Oprócz tego jest tutaj przeuroczy Piaskowy Ludek, który komunikuje się obrazami oraz mająca fioła na punkcie dziecięcych ząbków Wróżka z małymi pomocnikami. 

Decyzją Księżyca zostaje wybrany nowy strażnik, a wybór pada na Jacka Mroza, psotnego chochlika, zawiadującego mrozem, śniegiem i wiatrem. Przypominający wyglądem gimnazjalistę Jack nie jest ucieszony tą nominacją, głównie dlatego, że nie jest znany wśród dzieci. Po co ma więc chronić ich marzenia, skoro nikt w niego nie wierzy? 
Czy starsi strażnicy przekonają Jacka do swojej misji? Muszą, bo sytuacja jest poważna. W świecie panoszy się Mrok, zabijający dziecięce marzenia, konfrontacja sił światła i ciemności jest nieunikniona.

Pomimo oczywistej tematyki, nie wiem, czy poleciłabym film małym dzieciom. Niewątpliwie znajdą tu one coś dla siebie, w końcu są Mikołaj,  Zając i wróżki. Jednak sam klimat i groza, której tu nie brakuje, bardziej przemówią do starszych odbiorców, podobnie jak żarty sytuacyjne, np. Yeti co rusz barwiący zabawki na niewłaściwy kolor, czy ciesząca się krwawymi dziąsełkami Zębuszka. 
Są tutaj pościgi, spektakularne  walki z użyciem mrocznych, przypominających konie cieni, chwile grozy i wzruszeń. Nie może oczywiście zabraknąć dzieci, których wiara jest bezcenna, w końcu o ich marzenia tutaj chodzi. Dlatego ostrożnie zalecałabym wspólny seans dorosłych z dziećmi, z koniecznością tłumaczenia na bieżąco pewnych momentów. 

Jeśli o mnie idzie, jestem bardzo zadowolona. Czas przeznaczony na obejrzenie Strażników Marzeń z pewnością nie był stracony.

czwartek, 4 sierpnia 2016

Pojedziemy w Dzicz! Czyli na Madagaskar!

Tytuł: Madagaskar
Reżyseria: Tom McGrath, Eric Darnell
Scenariusz: Eric Darnell, Tom McGrath, Mark Burton, Billy Frolick
Czas trwania: 86 min.
Wytwórnia: Dream Works






W nowojorskim zoo żyją sobie spokojnie i bez stresu przeróżne zwierzęta. Opiekunowie dbają o ich komfort i wygodę, a odwiedzający podziwiają je i kochają.  
Głównymi bohaterami filmu uczyniono tym razem cztery zwierzęta. Lew Alex, o bujnej grzywie i sympatycznej aparycji, to gwiazda wybiegu i wielbiciel surowych steków. 
Żyrafa Melman najchętniej nie wychodziłby od lekarza. To prześmieszny hipochondryk, niezgrabny i wiecznie przestraszony. 
Hipopotamica Gloria, pomimo opasłych kształtów ( w końcu to hipopotam) ma wdzięk i urok, a także siłę przekonywania. 
Zebra Marty to najlepszy przyjaciel Alexa. Właśnie nadchodzą jej 10 urodziny i Marty zaczyna marzyć o czymś więcej niż tylko szczerzenie się przed odwiedzającymi. Marty'emu marzy się dzicz, taka prawdziwa, jak ta z fototapety przed jego wybiegiem  

Niebawem na skutek zbiegu przezabawnych okoliczności (będą w tym miały udział wspominane wcześniej Pingwiny) czwórka naszych bohaterów trafi na wyspę u wybrzeży Afryki, tytułowy Madagaskar.
O ile Alex, Gloria i Melman nie są tym zbyt zachwyceni, o tyle Marty czuje się jakby wygrał na loterii. Wyspa jest ogromna, zielona, przepiękna, a ile tu miejsca do biegania. No prawdziwa, wymarzona dzicz. Na Madagaskarze mieszkają też lemury, (o cudnych, długich ogonach w poprzeczne czarno-białe paski), którym panuje król Julian XIII. 
Podobnie jak dla Pingwinów, tak i dla króla Juliana, film Madagaskar stał się trampoliną dla solowej kariery. Samouwielbienie króla i jego powiedzonka stały się już kultowe. Kto dziś nie zna tekstu wyginam śmiało ciało, mienie władzy to obowiązek króla czy ucieleśnianie ideału? Król Julian jest po prostu jedyny w swoim rodzaju i przyjemnie dziś, już przez pryzmat tego, jak stał się znany i kochany, obejrzeć jego początki. 

Początki pobytu na wyspie są dla naszych bohaterów przyjemne i sielskie. Nie minie jednak dużo czasu, gdy budzący się w Alexie głód mięsa, zagrozi życiu wszystkich niemięsożernych ssaków. W zoo było łatwo. Podali przepięknie soczyste steki i gotowe. A w dziczy? Nie dość, że nie ma gotowych steków, to jeszcze gdy Alex patrzy na przyjaciół, to zamiast nich widzi steki! 
Czy lew zapanuje nad naturą drapieżnika, czy sprawdzą się czarne przepowiednie Maurice'a? A może jest jakieś inne rozwiązanie? 

Madagaskar obejrzałam właściwie z sentymentu dla Pingwinów i Juliana, ale przyznaję, że bardzo dobrze się bawiłam. To zabawna, trochę przewrotna historia o tym, że marzenia czasem się spełniają, tylko nie do końca tak jakbyśmy tego chcieli. Antarktyda może się bowiem okazać za biała, a dzicz ... za dzika. Ale wszystko idzie okiełznać, gdy ma się przy boku oddanych przyjaciół i pomysłowe Pingwiny. 

środa, 13 lipca 2016

Zwierzęca utopia czyli Zwierzogród

Tytuł: Zwierzogród
Reżyseria: Byron Howard, Rich Moore
Scenariusz: Jared Bush, Phill Johnston
Czas trwania: 108  min.
Wytwórnia: Disney





Utopia w wydaniu animalistycznym? Czemu nie! Muszę przyznać, że popołudniowy seans Zwierzogrodu zapewnił mi blisko dwie godziny śmiechu i błyskotliwie podanej rozrywki. Sama nie wiem, czemu tak długo zwlekałam z obejrzeniem tego obrazu. 

Czym jest Zwierzogród? To wielka metropolia zamieszkana wyłącznie przez zwierzęta. To istny raj. Małe i duże, ssaki i drapieżniki żyją tutaj obok siebie w zgodnym i w miarę szczęśliwym bytowaniu. To przecież miejsce, gdzie spełniają się marzenia. 

Ambitna króliczka Judy Hops nie chce, tak jak jej rodzice i stadko młodszego rodzeństwa, całe życie prowadzić straganu z marchewkami. Judy chce zostać stróżem prawa i faktycznie, dzięki uporowi i zaciętości, kończy akademię jako pierwszy królik. Pełna dobrych chęci przybywa do stolicy i... zostaje policjantem od mandatów parkingowych. Przypadek sprawia, że bierze udział w ulicznym pościgu za złodziejem, a to uruchamia lawinę wydarzeń, które naprowadzą Judy i jej nowo poznanego przyjaciela lisa Nicka na ślad wielkiej intrygi, która może zagrozić stabilności i bezpieczeństwu całego świata zwierząt.

Ogromną siłą polskiej wersji językowej jest dubbing. To naprawdę niesamowite, jak dobrze podłożony głos, wpływa na odbiór postaci. Głosu Judy i Nickowi użyczyli Julia Kamińska i Paweł Domagała. Ten ostatni znany między innymi z serialu O mnie się nie martw, w którym to pokazał się jako przezabawny, były mąż, ma tak światy głos, że już samo słuchanie go wywołuje uśmiech na twarzy. Tryskająca wokalnym entuzjazmem Julia Kamińska wzmocniła w postaci Judy entuzjazm i żywiołowość. 

Fabuła Zwierzogrodu została oparta na opowieści policyjnej. Oto młoda, nieco jeszcze naiwna policjantka, zaczyna pracę i trafia na ślad wielkiej afery. Oczywiście tylko ona ją dostrzega, a zatem może liczyć tylko na siebie i lisa cwaniaczka, który niestety wiarygodnym świadkiem nie jest. Wspólnie zagłębiają się w podejrzane dzielnice miasta, zasięgają opinii u lokalnego mafiosa, a nawet w urzędzie komunikacji u szybkiego (!!!) leniwca. 
Ale to nie wszystko. Film porusza takie problemy jak tolerancja i walka ze stereotypami. Dobrym przykładem tego jest sam Nick, który zwątpił w dobrą wolę zwierząt pod wpływem przeżyć z dzieciństwa. Czy lis może być uczciwy? A mały królik może być dobrym policjantem? Czy warto walczyć o swoje marzenia, czy też może lepiej trzymać się utartych ścieżek? 

Zwierzogród to naprawdę dobrze skonstruowane kino. Spodoba się dzieciom, ze względu na mnogość występujących tu zwierząt oraz pięknie dobrane kolory. Dorośli zasmakują w błyskotliwych dialogach i licznych nawiązaniach do filmowych, znanych hitów. 
Przede wszystkim jednak Zwierzogród to mądra, zabawna historia o tym, że warto czasem o siebie powalczyć, bo istnieje naprawdę spora szansa, że się uda i osiągniemy to o czym od dawna skrycie marzyliśmy. 
Polecam! Doskonała rozrywka.