piątek, 19 kwietnia 2013

Michael J. Sullivan: Zdradziecki plan.

Autor: Michael J. Sullivan
Tytuł: Zdradziecki plan (tom 5)
Seria: Odkrycia Riyrii
Stron: 408
Wydawca: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 8/10


Zbliża się  długo oczekiwane święto zimonaliów. Władze Nowego Imperium cieszą się ze zwycięstwa z nacjonalistami. 
Imperatorka Modina wkrótce wyjdzie za mąż za wybranego figuranta, potem zaś spotka ją nieszczęśliwy wypadek. Odbędzie się także podwójna publiczna egzekucja wiedźmy z Melengaru i spadkobiercy Novronu. Ci ostatni obecnie gniją w ciemnych lochach. 
Sytuacja nie wygląda dobrze. Opinia publiczna karmiona jest kłamstwami, a słynnych królewskich obrońców jakoś nie widać. Czyżby pula szczęśliwych zakończeń się wyczerpała? 
Niedoczekanie. Po przygodach na pokładzie Szmaragdowego Sztormu Hadrian i Royce wracają i próbują ratować przyjaciół, co nie jest takie łatwe zważywszy na to, że ciężko, po długiej nieobecności, rozeznać się w tych wszystkich  układach.
Tym razem wspólnicy rozdzielą się. Hadrian zostanie postawiony przed wyborem rodem iście z greckiej tragedii. Pasowany na rycerza znajdzie się wśród arystokracji,  a i tak najlepiej będzie się czuł w pałacowej kuchni.
Natomiast Royce uda się na poszukiwania ukochanej Gwen i kompletnie zajmie się prywatnymi sprawami, zaś wróci dopiero na samym końcu. 
Pierwszym co zwraca uwagę czytelnika jest o połowę mniejsza objętość książki. Poprzednio były to wydania zawierające po dwa tomy w jednym. Tym razem mamy do czynienia tylko z jednym, 400- stronicowym. Osobiście wydawało mi się to jakoś strasznie mało. 
Po drugie tym razem Hadrian i Royce mimo udziału w ważnych dla Imperium wydarzeniach, zostają zepchnięci na margines. Hadrian jeszcze przynajmniej jako rycerz jest bliżej przyjaciół i tego co się dzieje. Royce'a jest tym razem naprawdę bardzo mało. 
Akcja części piątej rozwija się dość wolno. Przyglądamy się jak sprytny plan Suldura i jego popleczników zgrabnie się realizuje. Bliscy śmierci w lochach Arista i Gaunt wydają się nie być już żadnym zagrożeniem, a apatyczna i zamknięta w sobie Modina/Thrace drażni swoją bezwolnością i brakiem jakiegokolwiek zainteresowania światem zewnętrznym. Najbardziej aktywnymi bohaterami są tym razem asystentka Modiny, Amilia oraz mały uliczny złodziejaszek Mince. 
Duża część rozdziałów opisuje życie w zamku, drobne intrygi pomniejszych czarnych charakterków i przygotowania do zimonaliów. 
Dopiero kilka końcowych rozdziałów nabiera tempa i wydarzenia ruszają z szybkością lawiny, głównie dzięki temu, że Royce wraca do gry, za co niestety srogo przyjdzie mu odpokutować. 
Mimo początkowego zastoju, autorowi udaje się zaskoczyć czytelnika w finale, zaciekawić tym, co może być dalej, a nawet w kilku momentach rozbawić. Czy to jednak wystarczy, aby po odłożeniu książki stwierdzić, że jest się zadowolonym z lektury? 
Ci, którzy czytali poprzednie części powinni być zadowoleni. Wiadomo, że po kilku tomach czytelnik przywiązuje się do postaci, zaczyna im kibicować, przyzwyczaja się do stylu opowiadania autora oraz do całej kreacji świata przedstawionego. Siłą rzeczy skutkuje to tym, że mimo lepszych i gorszych części cyklu, czyta się dalej,  bo chce się poznać zakończenie. Próba oceny bez przeczytania całości mijałaby się tak naprawdę z celem.
Co do mnie, to na pewno przeczytam ostatnią część, której premiera mam nadzieję, już niebawem.
Odkrycia Riyrii mogę polecić czytelnikom lubiącym powieści przygodowe z popularnym ostatnio wątkiem "złodziejskim". Z tomu na tom intryga staje się coraz bardziej rozbudowana, przybywa bohaterów, pogłębia się ich analiza psychologiczna, nie brakuje też zabawnych dialogów. Moim zdaniem to nie mało, jeśli szuka się dobrej lektury tego typu. 
Dlatego zachęcam. Oczywiście należy zacząć od pierwszego tomu.
Za możliwość poznania dalszych przygód Hadriana i Royce'a
dziękuję pani Annie z Wydawnictwa Prószyński i S-ka. 
Pozdrawiam ciepło!


Królewska krew. Wieża Elfów.| Nowe Imperium. Szmaragdowy Sztorm.


Recenzja opublikowana także na:
Empik.com
Merlin
nakanapie.pl
Księgarnia Gandalf
Księgarnia Matras
Księgarnia Fabryka.pl

czwartek, 18 kwietnia 2013

"Kfiatki" z wyszukiwarki, odsłona piąta.

Temat bardzo aktualny, bo za oknem, kwiatów, zwiastunów wiosny (nareszcie, nareszcie!) coraz więcej. A zatem:
1. nawigator skandali - nie mam pojęcia co to. Może jakiś tajny przyrząd w wyposażeniu paparazziego?
2. chcę siku, a nie mogę - hmm, no tu może być coś na rzeczy. 
3. kamień w nerce, co grozi - może to by wyjaśniało, co z tą niemożnośćią zrobienia siku?
4. jak fajnie nic nie robić, a potem spać - o, no ja wierzę, kto by tak nie zrobił mając za pasem długi weekend. 
5. Jezus - może miało to związek z tematyką świąt i życzeniami? Bo o Jezusie w innym kontekście raczej nie pisałam. 
6. płaszczki, czy mogę z nimi trzymać? - to są chytre bestie, zwłaszcza te długoogonowe, więc zalecam ostrożność. 
7. beręsewicz + 13 października - hasło to pojawia się bardzo często, ale naprawdę nie wiem, z czym to powiązać. 
8. święto moli książkowych - ech to piękna nazwa. Chyba tym razem ten wynik mi się najbardziej podoba. 
9. sjesta odpoczynek w upale - o ja chcę, chcę! Już niedużo zostało do majowego weekendu!
10. jakie miejsce lubi piwonia - w sumie dużych wymagań nie ma. Nie lubi być przesadzana, tyle wiem z doświadczenia.
11. слики лале - nie pytajcie, bo nie wiem. Ale wygląda bardzo egzotycznie.

To tyle na dziś. Pozdrawiam i dobrego popołudnia!

wtorek, 16 kwietnia 2013

Brandon Mull: Pozaświatowcy. Zarzewie buntu. Przedpremierowo!

Autor: Brandon Mull
Tytuł: Zarzewie buntu, t.2.
Seria: Pozaświatowcy
Wydawca: MAG
Stron: 578
Data premiery: 17.04.2013
Moja ocena: 8/10


Powieść pod tytułem Zarzewie buntu  to kontynuacja Świata bez bohaterów autorstwa Brandona Mulla, który zasłynął magiczną i porywającą serią Baśniobór.
Miejscem akcji nowego cyklu uczynił B. Mull krainę równie magiczną i pełną oryginalnych istot, co niesamowity rezerwat z serii poprzedniej. Lyrian, bo o tej krainie tu mowa, jest miejscem smutnym, bez odrobiny nadziei na polepszenie czy jakąkolwiek zmianę. Twardą ręką rządzi tu cesarz Maldor, a jego słudzy krwawo i okrutnie tłumią każdy, nawet najmniejszy przejaw buntu lub niechęci wobec władcy. 
Wydaje się, że na bunt czy rebelię nie ma tu miejsca. Jednak któregoś dnia w dziwaczny sposób, do Lyrian przybywa dwoje nastolatków ze świata Poza : Jason i Rachel i wszystko bardzo powoli zaczyna się zmieniać. Młodzi ludzie z miejsca stają się wrogami  numer jeden cesarza. Skutkuje to nie tylko długą podróżą, ucieczkami, kombinacjami, ale przede wszystkim poszukiwaniem sylab, które zebrane i wypowiedziane złożą się na SŁOWO. Ta magiczna konstrukcja wypowiedziana przed obliczem Maldora ma doprowadzić do jego upadku i końca jego tyranii. Jason i Rachel z narażeniem życia poszukują strażników kolejnych sylab, a sprawa która początkowo miała ich nie dotyczyć, staje się ich sprawą. 
Finał części pierwszej jest jednak dość zaskakujący, ponieważ okazuje się, że magiczne Słowo może i działa, ale nie było przeznaczone dla Maldora. Legenda o istniejącym zaklęciu miała jedynie na celu rozproszenie uwagi i sił potencjalnych rebeliantów. Wszystko było zwyczajną mistyfikacją i w ten sposób na nosie zagrał nie tylko swoim wrogom Maldor, ale i Brandon Mull - czytelnikom. Naprawdę trudno było to przewidzieć. 
Druga część cyklu zaczyna się w zasadzie w momencie, gdy skończyła się część pierwsza.
Jason wbrew własnej woli został zmuszony przez rozsadnika Ferrina do powrotu do domu, do świata Poza. Bohater nie jest z tego zadowolony; martwi się o Rachel, przyjaciół oraz losy całego Lyrian. Dlatego obsesyjnie myśli o powrocie i nieustannie wraca do zoo, do wybiegu hipopotama, gdzie wszystko się zaczęło. Pragnienie chłopca spełnia się któregoś wakacyjnego dnia i, w naprawdę oryginalny sposób, udaje mu się powrócić do Lyrian. Jason spotka tu starych przyjaciół z Rachel na czele, przyjdzie mu także zmierzyć się ze starymi wrogami, a może się nawet z nimi sprzymierzyć. Jedno jest pewne: układ sił stale będzie się zmieniał i Maldor nie może już myśleć, że jest bezkarny i bezpieczny na tronie. 
Młodzi bohaterowie stają się ważnymi członkami drużyny Ślepego Króla Gallorana, prawowitego następcy tronu, który po powrocie do zdrowia i (tak bym to nazwała) stanu używalności, co wynika z polepszenia kondycji psychicznej, postanawia zawalczyć o przyszłość Lyrian. 
Fabuła drugiej części skupia się głównie na morderczej podróży bohaterów przez cały kraj i poszukiwaniu sojuszników. Nie wszyscy są świadomi zagrożenia lub też nie chcą się w to mieszać. Szybko się jednak okazuje, że Maldor i jego poplecznicy nie zawahają się przez niczym, nie powstrzymają ich też żadne stare traktaty pokojowe, czy fakt, że dany naród, plemię lub rasa w nadziei na pozostawienie w spokoju, decyduje się nie robić nic. 
Długa podróż bohaterów jest więc tak naprawdę przeglądem bardzo różnorodnego i diametralnie różniącego się w swych poglądach społeczeństwa. Następuje również pewna zmiana układu sił. O ile w części pierwszej na plan pierwszy we wszystkich działaniach bohaterów wysuwał się Jason, o tyle w części drugiej przoduje zdecydowanie Rachel. Dziewczyna okazuje się być zdolną adeptką telepatii i telekinezy (nawet pirokinezy), a wszystko to dzięki predyspozycjom do nauki języka edomickiego. Muszę przyznać, że taka zamiana ról bardzo mi przypadła do gustu. 
Zakończenie zbudował autor według tego samego schematu, co w części pierwszej. Podróż miała doprowadzić bohaterów do wieszczki, a ta miała im udzielić rad i dalszych wskazówek. Z wieszczkami, wiadomo jak bywa, i oto w finale pojawia się więcej pytań i wątpliwości niż wyjaśnień i odpowiedzi. Co będzie dalej? Mam nadzieję, że dowiem się tego z lektury tomu trzeciego, który być może za jakiś czas pojawi się w Polsce. 
Jak na razie mogę z czystym sumieniem powiedzieć jedno: Zarzewie buntu to bardzo dobra powieść przygodowa. Czyta się z dużym zaciekawieniem, postaci są wyraziste, a kreacja świata przedstawionego oryginalna i ciekawa. Książka z pewnością spodoba się nie tylko fanom Baśnioboru. Każdy miłośnik fantastyki, szukający dla siebie dla siebie ciekawej książki na wiosenny weekend znajdzie tu coś dla siebie.
Polecam!
Za egzemplarz do recenzji 
serdecznie dziękuję nieocenionej 
pani Katarzynie z Wydawnictwa  MAG
Pozdrawiam ciepło!




Recenzja części pierwszej Świat bez bohaterów

Recenzja opublikowana także na:




niedziela, 14 kwietnia 2013

Susanna Clarke: Jonathan Strange i Pan Norrell

Autor: Susanna Clarke
Tytuł: Jonathan Strange i Pan Norrell
Seria: Uczta Wyobraźni
Stron: 804
Wydawca: MAG
Moja ocena: 9/10


Kolejna pozycja z serii Uczta Wyobraźni kusi tajemniczą okładką i mało mówiącym czytelnikowi tytułem. 
Anglia, początek XIX. Europą wstrząsają kolejne sukcesy militarne Napoleona Bonaparte. 
W Anglii nie ma już prawdziwej magii, za to teoretyków tej dziedziny tam jak mrówek. Przy bliższym poznaniu okazuje się jednak, że na głębokiej prowincji mieszka prawdziwy mag, który z powodzeniem magię praktykuje. Postawiony w obliczu wyzwania pan Gilbert Norrell pokazuje co potrafi i tym samym wszystkich teoretyków zmusza do zaniechania swojego procederu. Chce być jedynym magiem w Anglii i marzy, by ta prawdziwa magia wróciła do jego ojczyzny. Wspólnie z przyjętym na ucznia panem Jonathanem Strange'm, pan Norrell prowadzi badania, okraszone długimi dysputami. 
W tle książę Wellington walczy dzielnie z Francuzami, a wezwany przypadkowo Elf o włosach jak puch ostu, rzuca na wybrane osoby czar. 
Historia stworzona przez Susannę Clarke z pewnością wymyka się łatwej ocenie i prostemu zaszufladkowaniu; tak wiele bowiem podjęto tutaj tematów, a dodatkowo ubrano je w niespotykaną szatę przetykaną magią, realizmem, groteską. Pojawi się tu zatem historia rywalizacji dwóch magów, oczami pana Strange'a obejrzymy wojenną rzeczywistość, a dzięki postaciom Arabelli i Emmy przyjrzymy się stopniowej zmianie statusu kobiety w społeczeństwie. Wszystko to oczywiście z pozoru wygląda jak baśń, w której jawa miesza się ze snem, a każde lustro, miska wody czy kałuża są przejściem do elfiej rzeczywistości Faerie.
Specyficzni są tutaj bohaterowie, którzy nieodmiennie kojarzyli mi się z dżentelmenami z Klubu Pickiwicka K. Dickensa. Pan Strange zachwycił mnie swoim uporem i realistycznym podejściem do magii, a pan Norrell ujął mnie swoją obsesyjną miłością do książek i niechęcią do ich pożyczania. (skąd my to znamy!). Nie są to czarodzieje jakich znamy z powieści Tolkiena czy choćby Rowling. Nie mają różdżek, powiewających peleryn. Ich największą miłością są książki, które wyzwalają w nich dojmujące pragnienie, by w spokoju móc się edukować, rozwijać i dokształcać.
Bardzo fajnym dodatkiem i uzupełnieniem do lektury są przypisy (niekiedy na kilka stron), w których znajdziemy historie, do których w swoich przygodach nawiązują bohaterowie. 
Omawiane wydanie składa się z 3 tomów, dzięki czemu wystarczy tylko przewrócić stronę, by móc czytać dalej. 
Akcja powieści toczy się nieśpiesznie, przez co początkowo trudno ze sobą połączyć niektóre elementy. Autorka nie pędzi z fabułą, zresztą ten kto będzie oczekiwał spektakularnych efektów szybko się rozczaruje. Cała historia ze stopniowym wprowadzaniem bohaterów snuje się jak dymek z zapalonej fajki. Hipnotyzuje kształtem, uwodzi owocowym zapachem wiśniowego drzewa, kusi słowami. 
Krzywdą dla tej powieści byłoby rozpatrywanie jej tylko na jednej płaszczyźnie. Kryje się w niej sporo odniesień do naszej historii, do kondycji człowieka u początku wieku. Jest to również opowieść o zawiłych  relacjach międzyludzkich, o pogoni za własnymi marzeniami, sławą i potęgą, o samorealizacji, często kosztem naszych bliskich. Okazuje się, że gdy przychodzi opamiętanie, często jest już za późno.
Książka słusznie trafiła do grupy Uczta Wyobraźni. Piękna i prosta w swej wymowie, a jednak tak niezwykła, na długo zapada w pamięć i zachęca, by za jakiś czas do niej wrócić.
Perypetie panów Strange'a i Norrella powinien przeczytać każdy miłośnik dobrego fantasy. Książka spodoba się również tym czytelnikom, którzy lubią londyńskie, mgliste klimaty.
Ze swojej strony serdecznie polecam!
Za możliwość poznania angielskich magów
serdecznie dziękuję
pani Katarzynie z Wydawnictwa MAG.
Pozdrawiam ciepło!



Recenzja opublikowana także:
nakanapie.pl
Księgarnia Gandalf
Księgarnia Matras
Księgarnia Fabryka.pl

czwartek, 11 kwietnia 2013

Czy widzieliście już?

Co prawda w tv już tydzień temu była o nich mowa i o tym, że przyleciały, a tu zonk, bo jest śnieg, więc nie będą miały co jeść. 
Ale co innego słyszeć, a co innego zobaczyć na własne oczy. 
Dziś podczas spaceru z Rufim, podniosłam oczy w górę i patrzę: lecą! 
Trzy. Spokojnie. Majestatycznie. 
Dzień miałam dziś niewesoły, ale na ich widok, jakoś tak lżej mi się na duszy zrobiło. Uznałam to za dobry znak!
A Wy? Widzieliście już?

środa, 10 kwietnia 2013

C.S Friedman: Dziedzictwo Królów

Autor: C. S. Friedman
Tytuł: Dziedzictwo Królów
Seria: Trylogia o Magistrach
Stron: 624
Wydawca: Prószyński i S-ka
Moja ocena: 9/10

Dziedzictwo Królów to trzecia część trylogii o Magistrach, czarodziejach, którzy siłę do posługiwania się magią czerpią z ludzkiej esencji życiowej. Dla Magistra, którym może być tylko mężczyzna, ta siła jest podstawą wszelkich działań; dla konsorta, najczęściej bezimiennego, to drenowanie go z życiowej siły, jest po prostu śmiercią z niewytłumaczalnego  powodu. 
Któregoś dnia pozycję i umiejętności Magistra zdobywa młoda, zdeterminowana i uparta Kamala. Od tej pory wszystko się zmieni. Można powiedzieć, że jedna zmiana w utartym od wielu lat schemacie spowoduje coś w rodzaju efektu motyla. 
Ucztę dusz, pierwszą częśćcyklu, czytałam blisko rok temu i przyznam, że zrobiła na mnie duże wrażenie. 
Skrzydła Gniewu pojawiły się na naszym rynku czytelniczym pod koniec ubiegłego roku i już mnie tak nie zachwyciły, głównie z powodu odsunięcia przez autorkę, głównej bohaterki na margines zdarzeń. 
Część trzecią przeczytałam jednak bardzo szybko i od razu muszę powiedzieć, że jest najlepsza z całej trylogii. Autorka nie tylko w zgrabny i spójny sposób kończy rozwiązuje wszystkie intrygi, ale przede wszystkim utrzymuje czytelnika w ciągłym zaciekawieniu i napięciu. 
Swoją szansę na pokazanie co potrafi zyskuje Kamala, która staje się ważnym graczem w grze o przyszłość świata. 
Oprócz zmagań głównej bohaterki, aspirującej do bycia pierwszą (czyżby?) kobietą Magistrem, śledzimy przygotowania do wojny z Duszożercami. Te okrutne i hipnotyzujące smoki (o wyglądzie wielkich latających jaszczurek) są śmiertelnym zagrożeniem dla ludzi. Przygotowaniami i gromadzeniem środków oraz zdobywaniem sojuszników dowodzi świeżo koronowany na króla Salvator z rodu Aureliusów, już nazywany Królem Pokutnikiem, z racji zdobytego w klasztorze wykształcenia. Salvator ma do pomocy swoją matkę Gwynofar oraz Magistrów Ramirusa i Colivara. Obserwowanie jak Salvator, dzięki swoim politycznym decyzjom, staje się obiecującym królem, jest dużą przyjemnością.
Czasu na mobilizację pozostało mało. Co prawda wśród Duszożerców postała jedna samica, ale jeśli zdąży złożyć jaja, wtedy walka będzie o wiele bardziej trudniejsza. Zgromadzeni wojownicy muszą zatem zdążyć przed okresem godowym smoków. 
W finałowej części trylogii towarzyszymy również Siderei, Królowej Wiedźmie w jej dążeniach do zemsty i zdobycia potęgi. Połączona trwałą więzią z młodą smoczycą, Siderea wydaje się być niepokonana. Czy aby na pewno? 
Dziedzictwo Królów daje również czytelnikowi odpowiedzi na  pytania o pochodzenie Duszożerców, specyfikę ich więzi z jeźdźcami oraz, co najciekawsze, o przyczynę i sedno istnienia Magistrów. Wszystko ze sobą łączy się w sposób spójny i , jak na historię fantastyczną, niesamowicie logiczny. Przyznam, że byłam zachwycona takim rozwiązaniem. 
Z licznej grupy postaci w pamięć najbardziej zapadła mi Siderea, ze swoim dążeniem do zniszczenia każdego, kto choćby krzywo na nią spojrzał; Colivar - Magister z tajemnicą czarniejszą niż jego szata oraz Salvator, którego decyzje nieraz ocierały się o fanatyzm religijny, ale przez to, a może mimo to, zyskały mu wielu zwolenników.
Dziedzictwo Królów jest naprawdę dobrą książką i z czystym sercem mogę ją polecić każdemu, oczywiście po uprzednim zapoznaniu się z częściami pierwszą i drugą. Jest realistycznie, niebezpiecznie i ciekawie; nie ma zbędnej ckliwości ani naiwnych rozwiązań znienacka. Jestem naprawdę czytelniczo usatysfakcjonowana.
Zachęcam i polecam!

 Uczta Dusz | Skrzydła Gniewu | Dziedzictwo Królów

Za możliwość przeczytania książki i poznania zakończenia całej historii
serdecznie dziękuję pani Ani z Wydawnictwa Prószyński i S-ka.
Pozdrawiam ciepło!

Recenzja opublikowana także na:
Księgarnia Empik.com
Księgarnia Merlin
Księgarnia Matras
Księgarnia Gandalf

niedziela, 7 kwietnia 2013

Stos 3/2013

Ten stos zbierał się dość długo, głównie dlatego, że jakoś specjalnie o niego nie zabiegałam. Ta niekończąca się zima nie motywuje mnie do zbyt wielu działań.
Prezentuję więc to co się uzbierało, choć nie jest to wszystko, a części nie widać, bo posiadam ją w postaci e-booka.
Dlatego kolejno od góry:
1. T. Anderson: Pomruki burzy, 4 t. cyklu Niszczczyciel od pana Bogusława z Domu Wydawniczego Rebis. (Recenzja)
2. J. Johnson: Żona Sułtana, j.w. (Recenzja)
Fantastyka to pewnie nie jest, ale skusił mnie opis treści i przyznam, że chętnie ją przeczytam. 
3. B. Mull: Pozaświatowcy. Zarzewie buntu od pani Katarzyny z Wydawnictwa MAG. Egzemplarz przedpremierowy.  (Recenzja)
4. Susanna Clarke: Jonathan Strange i Pan Norrell, j.w. Ceglasta Uczta Wyobraźni, która zapowiada się bardzo obiecująco. (Recenzja)
5. Niewidzialna tutaj niestety C. S. Friedman: Dziedzictwo królów od pani Anny z Wydawnictwa Prószyński i S-ka.  (Recenzja)
Wszystkim serdecznie dziękuję za książki!
Na kilka przesyłek jeszcze czekam, może zaowocuje nimi przyszły tydzień. Poza tym moja motywacja jakby znowu zaczęła rosnąć, więc mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. 
A Wy? Znajdujecie tu coś dla siebie? A może już coś czytaliście?
Pozdrawiam i udanej, spokojnej niedzieli.