wtorek, 9 maja 2017

Do krainy wiecznej zimy czyli Królowa śniegu

Tytuł: Królowa Śniegu
Reżyseria: Vladlen Barbe, Maksim Sveshnikov
Scenariusz: Vladlen Barbe, Maksim  Sveshnikov
Czas trwania: 80 min.
Wytwórnia: Wizart Animation







Rodzice Gerdy i małego Kaia znikają, porwani przez Północny Wiatr. Ten ostatni zrobił to na rozkaz Królowej Śniegu, która nienawidzi wszelkich artystów i rzemieślników. Ojciec rodzeństwa tworzył magiczne zwierciadła ukazujące prawdę.
Po tej tragedii dzieci trafiają do domu dla sierot, będącego jednocześnie zakładem pracy. Pogodna i mądra Gerda, mimo trudności i nieprzyjaznego zarządcy, jakoś radzi sobie, mając za przyjaciółkę uroczą łasiczkę Zuzię. Kai, utalentowany artystycznie, pracuje w kotłowni. 

Gdy dochodzi do rozpoznania, dzieci nie cieszą się sobą zbyt długo, gdyż Królowa znowu wysyła swoje sługi i tym razem dochodzi do porwania Kaia. Zdeterminowana Gerda z pomocą Zuzi i nowo poznanego trolla Orma, wyrusza w długą i pełną niebezpieczeństw podróż, by uratować brata. 

Czytałam w Sieci nie do końca pochlebne recenzje tej animacji. Na szczęście zanim to zrobiłam, obejrzałam film i zdążyłam sobie wyrobić na jego temat własne zdanie. Wyprodukowany przez rosyjskie studio Wizart Animation film, nie należy może do tej kategorii co Kraina Lodu, ale nie jest tak zupełnie bezwartościowy. 

Oparta na motywach baśni H.Ch. Andersena animacja w ciekawy sposób prezentuje podróż Gerdy do pałacu Królowej Zimy. Poznani w drodze ludzie w rożny sposób  przeszkodzą lub pomogą dziewczynce w dalszej podróży. 
Zdecydowanie najmocniejszym charakterem tego filmu jest troll Orm, mający zdolność przemiany w czarną łasicę, choć jak sam twierdzi, w niedźwiedzia polarnego też potrafi. Orm, jako sługa Królowej, ma za zadanie doprowadzić Gerdę do pałacu.  Marudny i złośliwy, początkowo wydaje się nieczuły na urok Gerdy i skupiony na sobie. Z czasem jednak przekona się, czym jest przyjaźń i troska o bliskich i być może odkryje w sobie niedźwiedziego ducha.

Bajka nie jest długa, ma zaledwie 80 minut, mnie jednak bardzo dobrze się ją oglądało. Pomysł, by Gerda spotykała w swojej podróży różne osoby, był bardzo dobry. Skupiona na sobie wiedźma chce handlować kwiatami, jednak nie umie sprawić by pachniały, a skłócony z dziećmi król, jest zmuszony wszystko dzielić na pół, zapominając o wartości najbliższej rodziny. Ciekawym zabiegiem było też sięgnięcie do przeszłości Królowej, by pokazać, co uczyniło ją taką, jaka jest teraz.
Krótko mówiąc, jestem zadowolona z seansu i chętnie obejrzę dwie następne części, bo obecnie to już trylogia.

sobota, 6 maja 2017

Veronica Roth: Naznaczeni śmiercią

Autor: Veronica Roth
Tytuł: Naznaczeni śmiercią
Stron: 534
Wydawca: Jaguar






Odległa galaktyka, odległa przyszłość. Choć z drugiej strony, kto wie? 
Nie ma dwóch jednakowych planet. Każda jest inna,  a przepływający przez wszystko Nurt różnie wpływa na życie mieszkańców. Thuvhe to lud nastawiony pokojowo, trzymający się wróżb wypowiadanych przez Wyrocznię. Shotet to lud zbieraczy i żołnierzy.
Cyra mieszka na Shotet. Obdarzona wrodzonym darem zadawania innym śmiertelnego bólu, stała się narzędziem w rękach własnego brata, który mając swój bicz, czuje się niepokonany. 
Akos, łagodny i rozsądny z natury, z dnia na dzień staje się więźniem. Musi opuścić dom i pogodzić się ze stratą rodziny. Okazuje się też, że jego dar, kojąco wpływa na umiejętności Cyry.  Czy w takich okolicznościach może się narodzić nić porozumienia? Czy Cyra zdoła uniezależnić się od brata? Czy Akos uratuje swoją rodzinę?

Powieść Naznaczeni śmiercią to coś tak innego od universum Niezgodnej, że początkowo trudno  było mi do tego przywyknąć. W Niezgodnej twardo stąpaliśmy po Ziemi, obracaliśmy się pośród frakcji i walczyliśmy o swobodę wyboru. W Naznaczonych.. rzutem na taśmę trafiamy do świata, który aż skrzy się od pomysłów fabularnych.  Kosmos okazuje się ogromny i tak różnorodny, jak bogata wyobraźnia autorki. Bohaterowie stają przed poważnymi problemami, kolejne wydarzenia nie oszczędzają ich ani trochę, wręcz przeciwnie odciskają coraz silniejsze piętno dorosłości wraz z jej wszystkimi konsekwencjami. 

Gdybym miała szufladkować, powiedziałabym, że cykl Niezgodna napisała młoda debiutantka dla równie młodych odbiorców.  Tymczasem Naznaczeni śmiercią to już seria dla dorosłych i to nie ze względu na sceny, które nie mają w sumie mocno brutalnego wydźwięku. Chodzi mi tu raczej o tematykę i jej ujęcie. Cyra i Akos walczący o swoje przeznaczenie nie są tylko biali, albo czarni. Podejmują decyzje, które nadają im nieco szarości, czyniąc ich przez to prawdziwszymi. Dziewczyna z zabójczymi cieniami pod skórą, zadająca śmiertelny ból i chłopak, który jako jedyny w tym świecie, jest na jej zdolność odporny. W pierwszej części, bo zapowiada się kolejny cykl, mamy wszystko co już właściwie znamy: tyrana z ambicją podboju i wprowadzenia dyktatury,  zakazany romans dwojga nie mających nic ze sobą wspólnego ludzi oraz kiełkujące powoli ziarno rewolucji, która przecież musi w końcu nadejść. Ta ostatnia, jak wiadomo, nie jest końcem, a zaledwie początkiem wszystkiego. 

Podoba mi się bardzo ten nowy, poważny ton w twórczości Veronici Roth i już nie mogę się doczekać drugiego tomu. Powieść polecam nie tylko fanom twórczości autorki, ostrzegam jednak lojalnie, że to zupełnie inne, nowe klimaty. Ale może to i dobrze. Roth nie powiela stworzonych przez siebie schematów, a idzie zupełnie nową drogą, co dobrze wróży nie tylko jej karierze, ale i nam czytelnikom. 
Polecam!

Dziękuję!

wtorek, 2 maja 2017

Emily Barr: Jedyne wspomnienie Flory Banks

Autor: Emily Barr
Tytuł: Jedyne wspomnienie Flory Banks
Stron: 328
Wydawca: Bukowy Las







Mimo wysokiego stopnia zaawansowania medycyny i nauki, ludzki mózg wciąż pozostaje dla nas tajemnicą, głównie dlatego, że jest narządem nieprzewidywalnym i niepodlegającym jednej zasadzie.  To w mózgu znajdują się wszystkie najważniejsze ośrodki funkcjonowania zdrowego człowieka: zmysłów, mowy, czucia, ruchu i pamięci.  Często nawet drobne, pozornie niegroźne uszkodzenie jednego z ośrodków, może zrobić z człowieka kalekę.
Wielokrotnie się nad tym zastanawiałam i dochodzę do wniosku, że najcenniejszym ośrodkiem w ludzkim mózgu, oczywiście poza ruchem i porozumiewaniem się, jest pamięć. To pamięć pozwala nam na przechowywanie wspomnień, na uczenie się nowych rzeczy i wykorzystywanie ich w praktyce, na prawidłowe interakcje w społeczeństwie. Człowiek bez sprawnie działającej pamięci jest bezradny, zbyt ufny i zdany na opiekę najbliższych. Bo jak tu sobie radzić samemu, gdy nie zapamiętuje się najprostszych rzeczy? 
17-letnia Flora Banks coś o tym wie. 

Emily Barr w swojej powieści Jedyne wspomnienie Flory Banks każe swojej bohaterce zmierzyć się z takim właśnie problemem. 
Przeżyty w dzieciństwie uraz, bardzo poważnie uszkodził pamięć Flory. Mentalnie 17-latka przypomina 10-latkę i na takim też poziomie funkcjonuje. Fakty, osoby, relacje utrzymują się w pamięci Flory co najwyżej kilka godzin. Potem po prostu znikają. Z pomocą rodziców i życzliwych mieszkańców miasteczka Flora radzi sobie z tym jak potrafi. Nosi ze sobą mnóstwo karteczek-przypominajek, a najważniejsze rzeczy hasłami zapisuje na swoich rękach. To pozwala jej jako tako funkcjonować. 
Jednak pewnego dnia, po przebudzeniu, Flora zdaje sobie sprawę, że pamięta coś z poprzedniego wieczoru. Na imprezie u przyjaciółki pocałowała jej chłopaka i pamięta to wyraźnie! Czyżby coś miało drgnąć? Postęp w chorobie? 
Dziewczyna kurczowo łapie się tego wspomnienia i z desperacją człowieka tonącego, postanawia wyruszyć w długą podróż za ukochanym. Zabrzmiało to jak banalna historia miłosna? Nic bardziej błędnego. Jedyne wspomnienie Flory Banks to doskonała mieszanka dramatu z thrillerem psychologicznym.

Początkowo jednak klimat książki faktycznie jest trochę sielski. Flora rozczula swoją nieporadnością i tym, że z tak wielkim mozołem stara się radzić sobie w codziennym życiu. Wszystkie czynności myślowe po przebudzeniu przypominają u niej przelewanie wody przez dziurawe sito. Ale nie jest to zabawne. Wręcz przeciwnie przerażające. Zdrowym ludziom wydaje się oczywiste, że pamiętają własne imię, twarze najbliższych, czy nawet swój wygląd. Flora każdego ranka musi robić reset swojej pamięci i zaczynając od napisów na rękach, wdrażać się do swojego życia. Funkcjonowanie bohaterki przypomina trochę dryfowanie po otwartym morzu: powolne, bez planu i konkretów. Jakie życie może czekać człowieka z taką przypadłością? I czy w ogóle jest jakakolwiek szansa na poprawę tego stanu? 
Gdy Florze udaje się zachować wspomnienie o pocałunku z Drake'm, wydaje się, że faktycznie coś drgnęło. Dziewczyna z godnym podziwu uporem wyrusza w podróż i o dziwo radzi sobie całkiem dobrze. Stopniowo jednak eskapada i pogarszający się stan zdrowia Flory, każą podejrzewać, że coś tu jest nie do końca w porządku. Pragnienie odnalezienia Drake'a zaczyna przypominać obsesję i zaczynamy się zastanawiać, czy choroba Flory nie jest poważniejsza niż myśleliśmy i czy główna bohaterka nie wymyśliła sobie tego wszystkiego? 
To dzięki temu książkę czyta się tak dobrze, gdyż dosłownie do ostatniego rozdziału nie wiemy, jak zakończy się cała historia. 
Czy pocałunek na plaży faktycznie miał miejsce? Jaki sekret ukrywają przed Florą jej rodzice? I co tak naprawdę stało się z bratem bohaterki? 

Jedyne wspomnienie Flory Banks to dobrze i bardzo misternie skonstruowana powieść. Autorka nie koloryzuje, nie każe nagle swojej bohaterce wyzdrowieć i nie daje jej niespodziewanie różowego happy endu. Pojawia się pewna nadzieja, ale, jak już wspomniałam wcześniej, ludzki mózg to nieobliczalna maszyneria i historia Flory może wrócić na stare tory, jak i wskoczyć na zupełnie nowe. 
Polecam powieść Emily Barr. Pozwala ona spojrzeć na problemy innych z zupełnie innej strony i pokazuje, że miłość bliskich oraz cierpliwość i wsparcie przyjaciół mogą naprawdę zdziałać takie cuda, jakich nie osiągnie żadna medycyna.

Dziękuję!

niedziela, 30 kwietnia 2017

Jurasic Park dla najmłodszych czyli Epoka lodowcowa 3: Era dinozaurów

Tytuł: Epoka lodowcowa 3: Era dinozaurów
Reżyseria:  Carlos Saldanha
Scenariusz: Peter Ackerman, Yoni Brenner, Mike Reiss, Michael Berg
Czas trwania: 94 min.
Wytwórnia: 20th Century Fox





Czas płynie. W sercach mieszkańców doliny, mimo trwającej epoki lodowcowej, budzą się ciepłe uczucia.  W takim przyjemnym klimacie rozpoczyna się trzecia część serii filmowej Epoka lodowcowa.
Maniek i Ella oczekują potomka, więc przyszły ojciec stara się stanąć na wysokości zadania. Dba o partnerkę, buduje przepiękny plac zabaw, bardzo się tym wszystkim przejmując. Tym samym zapomina trochę o swoich przyjaciołach, którzy zaczynają się czuć jak piąte koło u wozu. 
Diego dochodzi do wniosku, że kapcanieje i decyduje się odejść, a Sid chciałby zostać rodzicem, ale nikt nie bierze serio jego marzeń. Czyżby unikalne stado miało się rozpaść? 

Przyznam, że początek filmu trochę mnie nudził, bo, w moim odczuciu,  za mało się działo. Kiedy jednak Sid znajduje w zamarzniętej jaskini trzy jaja, z których wykluwają się małe dinozaury, wreszcie akcja filmu wkracza na znane i przyjemne tory. Po małe dinki szybko zjawia się wściekła mama, a Sid staje się dobrowolną ofiarą porwania. Nie chce oddać dzieci. 
Nasi bohaterowie ruszają mu na pomoc i odkrywają, że dinozaury wcale nie wymarły, wręcz przeciwnie mają się bardzo dobrze. 

Twórcy trzeciej części cyklu wzięli na warsztat motyw dinozaurów i podróży do ich zaginionego świata. Maniek wraz z ciężarną Elą, Zdziśkiem, Edkiem oraz Diego wyruszają na pomoc Sidowi, który padł ofiarą własnych instynktów macierzyńskich. Przejście przez pełną niebezpieczeństw dolinę byłoby niemożliwe, gdyby nie pomoc sfiksowanej łasicy Bucka, który żyje wśród dinozaurów niczym tarzan wśród swoich małp. 

Świat dinozaurów według twórców Epoki... jest barwny i różnorodny, ale też bardzo nieprzyjazny i groźny. Dinozaury to najmniejsze ze zmartwień, choć i na nie trzeba uważać. Na naszych bohaterów czyhają mięsożerne rośliny, trujące opary gazów, podstępne przepaście i rzeka lawy. A przede wszystkim on. Rudi. Największy i najgroźniejszy z dinozaurów. Nemezis i Moby Dick Bucka w jednej osobie. 
Oczywiście w ślad za naszymi bohaterami do świata dinozaurów trafia też Scrat, którego pogoń za żołędziem wchodzi na nowy poziom. Oto bowiem nasz wiewiór pozna dziewczynę! Dopadnie go odwieczny dylemat co jest ważniejsze: kobieta czy jedzenie. Perypetie dwóch wiewiórek to jedne z lepszych scen filmu, a tango w ich wykonaniu - genialne. 

Epoka lodowcowa 3: Era dinozaurów będzie świetną rozrywką dla całej rodziny. Przygoda w świecie wymarłych gadów, opowiedziana z kpiącym komentarzem naszych bohaterów zapewnia blisko 1,5 godziny dobrej rozrywki. No i w końcu okazuje się, że najbardziej liczy się stado.

wtorek, 25 kwietnia 2017

Frode Granhus: Sztorm

Autor: Frode Granhus
Tytuł: Sztorm
Seria: Rino Carlsen, t.2
Stron: 320
Wydawca: Świat Książki






Z wielką niecierpliwością czekałam na moment, w którym Sztorm pojawi się na polskim rynku książkowym.

Po wiosennej lekturze Wiru, stałam się zadeklarowaną zwolenniczką tego typu historii i tego autora. Dramaty kryjące się w zaciszu małych norweskich miejscowości, zadawnione tragedie, zmowa milczenia i przypadek, decydujący o tym, że sprawa wraca na wokandę.

Na krótki czas poznany w pierwszym tomie Rino Carlsen przenosi się z Bodo do pobliskiego Reine. Akurat ruszyło tam nowe śledztwo w związku ze znalezionym w skalnym osuwisku szkieletem nastolatka. Ślady na kościach sugerują długotrwałą przemoc domową. Rozpoczyna się grzebanie w przeszłości, co jest o tyle trudne, że liczba mieszkańców Reine jest bardzo mała, a ludzie raczej niechętnie rozmawiają z policją.

Równolegle z prowadzonym przez Rino dochodzeniem, śledzimy losy tajemniczego pacjenta domu opieki, ofiary straszliwych poparzeń, które odebrały mu zdolność mówienia i w ogóle porozumiewania się z otoczeniem. Od razu mamy świadomość, że to, co go spotkało jest w pełni zasłużone i nie współczuje mu się zbytnio. Czy nie nazbyt pochopnie? 

Poznając lepiej środowisko Lotofów (z norweskiego nabrzeże) Rino odkrywa tajemnicę rysowanych dziecięcą ręką masek. Czy poskłada układankę w całość, zanim będzie za późno?

Trochę brakowało mi  w poznanego w tomie pierwszym Niklasa Hultina. Żywię ogromną nadzieję, że autor nie porzuci tej postaci i da jej szansę w kolejnych swoich powieściach, gdyż moim zdaniem ma ona ogromny potencjał, który można wykorzystać i na gruncie zawodowym, jak i prywatnym. Sam Rino Carlsen to mężczyzna zupełnie zwyczajny. Łysiejący rozwodnik, nie umiejący dogadać się z byłą żoną, o którą jest trochę zazdrosny, jak i z dorastającym synem, który zmaga się z tak nielubianą w szkole nadpobudliwością psychoruchową. Żaden z niego wybitny detektyw, jest jednak dociekliwy, a to ważna cecha w tym zawodzie. 

Powieść składa się z krótkich rozdziałów: najdłuższy ma trzy, a najkrótszy tylko pół strony, co ma swoje plusy i minusy. Oszczędność w słowach daje wrażenie migawek; szybko przeskakujemy między scenami w domu opieki, śledztwem prowadzonym przez Rino oraz innymi kluczowymi bohaterami, takim jak miejscowy jąkała, czy szef lokalnego posterunku policji. Dzięki temu akcja dość sprawnie biegnie do przodu. Z drugiej strony, miejscami miałam wrażenie niedosytu, bo informacje podawano bardzo skąpo. 

Intryga jest dość złożona i trudno domyślić wszystkich powiązań, ale dzięki temu, że w sprawę jest wmieszanych tyle osób, tak dobrze się czyta. Kiedyś to poczucie dezorientacji trochę mnie irytowało. Teraz już wiem, że wystarczy dać się ponieść wydarzeniom. Po drodze to, co mało istotne odpadnie, a to co ważne zostanie i wszystko stanie się bardziej klarowne. 

Pierwsza część zatytułowana Wir podobała mi się bardzo, Sztorm trochę mniej, ale biorąc pod uwagę całokształt czyli zimny, północny klimat, trupy pochowane w drewnianych szafach oraz ciekawe powiązania między mieszkańcami i tak wychodzi na wielki plus. 

Sztorm można czytać bez znajomości pierwszego tomu, dlatego polecam każdemu czytelnikowi, który ma ochotę na skandynawskie klimaty.

Dziękuję!

sobota, 22 kwietnia 2017

Gaard Sven: Piekło otwarte

Autor: Gaard Sven
Tytuł: Piekło otwarte
Seria: Tommy Bergamnn t. 2
Stron: 544
Wydawca: Media Rodzina






Mimo że dopiero debiutuje w dziedzinie literatury, to jest to debiut z przysłowiowym przytupem. Gaard Sven zgarnął już niemal wszystkie nagrody zarezerwowane w Norwegii dla tego typu powieści. 
Piekło otwarte to druga książka z serii o detektywie Bergmannie, mężczyźnie nieco życiowo zwichrowanym, jednak budzącym w czytelniku sympatię. 

Fabuła drugiej części serii jest oparta na sprawie, która w Skandynawii zyskała w ostatnich latach niesamowity rozgłos. Okrzyknięty szwedzkim Hannibalem Lecterem, Thomas Ouick trafił do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Przyznał się do brutalnych zabójstw 33 osób, głównie młodych chłopców. Sprawa Quicka była największym i najbardziej kosztownym procesem w historii szwedzkiego wymiaru sprawiedliwości, tyle tylko że z biegiem lat zeznania oskarżonego, zaczęły budzić coraz więcej wątpliwości, głównie dlatego, że rażąco rozmijały się z pewnymi faktami dotyczącymi konkretnych spraw. Obecnie coraz więcej wskazuje na to, że Ouick jest nie tyle zabójcą, ile notorycznym kłamcą, który wodził za nos cały wymiar sprawiedliwości tylko po to, by zyskać rozgłos i sławę. 

W powieści Piekło otwarte detektyw Bergmann staje przed kolejnym wyzwaniem, być może kluczowym w jego nadwątlonej ostatnio karierze. Znaleziona w ciężkim stanie młodociana prostytutka trafia do szpitala. Odniesione przez nią obrażenia, prowadzą śledczych do sprawy, którą już dawno zamknięto, co więcej sprawca od dawna siedzi za kratkami. Czyżby trafił się naśladowca? Może morderca miał wspólnika? A może Anders Rask kłamie i zabijał ktoś inny? 
Pytania i wątpliwości mnożą się. W sprawę jest też uwikłana matka jednej z ofiar, co potęguje tajemniczość całej sytuacji. 

Bardzo przyjemnie było ponownie spotkać Tommy'ego Bergmanna. Pozornie to zwykły policjant, ma jednak intrygującą przeszłość, której sam jeszcze do końca nie odkrył. Z tego zaś wynikają problemy, z którymi boryka się w życiu zarówno zawodowym, jak i prywatnym. Ma swoje za uszami, z niewiadomych jemu i czytelnikowi powodów, pobił swoją żonę, choć nigdy za brutala nie uchodził. Teraz ma wrażenie, że przeszłość upomina się o niego, że sprawy, które jego matka zostawiła, uciekając z nim, od niepoznanego nigdy ojca, wracają z siłą tornada. Czy dolegliwości bohatera mają swoje źródło w przeszłości? Prawdopodobnie tak i z ogromną niecierpliwością czekam na trzecią część serii. Wtedy bowiem poznamy nie tylko tajemniczą przeszłość detektywa, ale też kulisy sprawy, której nie domknięto w finale części drugiej. 

Piekło otwarte czytałam w ogromnym zaciekawieniem i podobała mi się ta książka bardziej niż cześć pierwsza. Pogłębiony rys psychologiczny głównego bohatera sprawił, że cała historia nabrała zupełnie innego wymiaru i mocniej mnie do siebie przyciągnęła. 
Polecam powieść nie tylko miłośnikom kryminałów z mroźnej Północy. Myślę, że każdy fan sensacji znajdzie tu coś dla siebie. 

Dziękuję!

czwartek, 20 kwietnia 2017

W poszukiwaniu serca Matki Natury czyli Vaiana. Skarb Oceanu.

Tytuł: Vaiana. Skarb Oceanu.
Reżyseria: Ron Clements, John Musker
Scenariusz: Jared Bush
Czas trwania: 113 min.
Wytwórnia: Walt Disney






Wyspy archipelagu Oceanii. Raj na Ziemi. Plemię młodej Vaiany żyje w spokoju i dobrobycie.  Twardo trzymają się jednak pewnych zasad, z których najważniejszą jest, by nie wypływać poza granice laguny. Wódz Tui, ojciec dziewczyny, jest w tej kwestii nieprzejednany i wymaga tego od wszystkich, a od swojej córki zwłaszcza. 
Vaiana tymczasem ewidentnie ocean ma we krwi, co widać już w pierwszych scenach filmu, gdy malutka wchodzi do wody, a ta usłużnie cofa się przed nią. 

Raj ten ma jednak pewną skazę. Stara legenda głosi, że morski bóg Maui ukradł serce Defiti, powodując tym stopniowe obumieranie kolejnych wysp. I faktycznie: wracający z połowów rybacy przywożą puste sieci, a tropikalne drzewa nie chcą rodzić owoców. Porywcza Vaiana chętnie udałaby się na połowy poza lagunę, ale jej ojciec nie chce o tym słyszeć.
Niedługo potem umiera babcia dziewczyny, przed śmiercią jednak opowiada wnuczce historię plemienia. Wynika z niej, że przodkowie Vaiany byli odkrywcami, badali nowe lądy i zasiedlali je. Potem jednak to zarzucono na rzecz osiadłego trybu życia, a przepiękne łodzie schowano w starej grocie. Zdaniem babci Vaiany, jej wnuczka została wybrana, by odnaleźć Mauiego i skłonić go do oddania serca Deftiti.
Nie mając nic do stracenia, Vaiana wyrusza w podróż za jedynego towarzysza mając jedynie sfiksowanego kurczaka. Znalezienie Mauiego nie będzie trudne. O wiele trudniejsze okaże się dogadanie z nim, wytatuowany półbóg jakoś nie chce bowiem ani naprawiać wyrządzonych przez siebie szkód. W ogóle okaże się, że trudno się z nim dogadać.

Miło widzieć, że twórcy Zwierzogrodu i Krainy Lodu nie spoczywają na laurach. Świat przedstawiony Vaiany zachwyca kolorami i porywa przepychem rajskich wysp. Aż by się samemu tam chciało być. Jest to ten typ przepychu, który jest nam dane oglądać w filmach przyrodniczych, a tutaj przecież mamy animację i wszystko wydaje się tak rzeczywiste i prawdziwe.
Vaiana i Maui to doprawdy dziwna para. Ona narwana, ale honorowa, bo leży jej na sercu dobro plemienia. On nadpobudliwy narcyz, który jednak, gdy trzeba, łapie za swój magiczny hak i rusza do boju.
Film ogląda się bardzo przyjemnie. Mamy tu mnóstwo przepięknych plenerów, kilka miłych dla ucha piosenek, sporo zabawnych scen z udziałem kurczaka oraz usłużnej i nadzwyczaj inteligentnej wody. Zachwycają sceny na oceanie, gdy Maui i Vaiana walczą z demonem lawy, coś niesamowitego.

Dzieciom z pewnością spodoba się to wszystko, o czym już napisałam powyżej. Kurczak jest naprawdę uroczy, a Maui ma taki zabawny tatuaż, który uosabia jego sumienie.
Starsi miłośnicy tego typu animacji docenią inne efekty starań disneyowskich twórców, takie jak ciekawa intryga, odwołania do kultury codziennej i masowej, zabawne dialogi, czy choćby fakt, kim tak naprawdę był demon lawy.

Jednej rzeczy tylko nie rozumiem, jeśli idzie o polski przekład tytułu. W oryginale główna bohaterka ma na imię Moana i brzmi to przecież całkiem dobrze, dlaczego więc nie można było tego tak zostawić? No cóż. Pomijając ten drobny szczegół, polecam seans. Animacja warta uwagi.