czwartek, 16 lutego 2012

Jodi Picoult: Zagubiona przeszłość


Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Zagubiona przeszłość
Wydawca: Prószyński i s-ka
Stron: 528
Moja ocena: 7/10
Po książkę Zagubiona przeszłość sięgnęłam zaintrygowana tytułem i opisem wydawcy z tyłu okładki. Oczekiwania miałam dość duże i gdy tylko zakupiona okazyjnie na allegro książka do mnie trafiła, od razu zabrałam się za jej czytanie.
Główną bohaterką powieści jest Delia Hopkins, młoda kobieta, która w zasadzie ma wszystko i z czystym sumieniem może o sobie powiedzieć, że jest szczęśliwa. Mieszka w spokojnym, uroczym miasteczku, otoczona przez kochających ją ludzi; wspaniałego ojca, zasłużonego dla miejscowej społeczności, uroczą pięcioletnią córeczkę Sophie, dwóch przyjaciół, z których jeden jest także jej narzeczonym oraz psa tropowca, z którym pracuje przy poszukiwaniu zaginionych ludzi. Trwają przygotowania do ślubu Delii z Erikiem i wszystko układa się jak najpomyślniej. Jedyne, czego Delii w życiu brakowało to matka, o której wie jedynie tyle, że lata temu zginęła w wypadku. Kobieta sama będąc matką, przykłada do tego braku ogromną wagę i mimo, że ojciec jest dla niej całym światem, to całe życie marzyła, aby mamę mieć. Zupełnie zresztą zrozumiałe.
Przygotowania do ślubu i przeglądanie zdjęć z dzieciństwa budzą w bohaterce wspomnienia, których nie umie ona wyjaśnić, ani umiejscowić w znanej przez siebie przestrzeni. Zwierza się z tych rozterek przyjacielowi Fitzowi, który jest dziennikarzem. Ten przeprowadza małe śledztwo, co uruchamia prawdziwą lawinę. Bowiem kilka dni później w domu Delii zjawia się policja i aresztuje jej ojca pod zarzutem uprowadzenia nieletniej. Andrew zostaje odwieziony do Arizony, gdyż tam miało dojść do porwania i tam będzie proces.
W jednej chwili wszystko, co wierzyła Delia okazuje się być kłamstwem; bohaterka dowiaduje się, że jej matka żyje, a więc wszystko co opowiadał jej ojciec było mitem i mistyfikacją.
Dlaczego ojciec bohaterki zdecydował się na tak drastyczny krok i uprowadził córkę? Jakie tajemnice rodzinne wyjdą na jaw i czego o sobie samej dowie się Delia? O tym warto się przekonać, czytając Zagubioną przeszłość.
Zazwyczaj jestem mało krytyczna wobec książek pani Picoult, bo i zazwyczaj wszystko co w nich umieszcza pasuje do siebie tak zgrabnie, jak puzzle w układance. Jednak w tej książce nie ustrzegła się kilku błędów i dłużyzn.
Sam pomysł porwania dziecka przez rodzica jest jak najbardziej trafiony i bardzo ciekawy. Oczywiście są tutaj już znane miłośnikom książek Picoult elementy dramatu sądowego. Jest cała gama uczuć i emocji, rozważań na temat rodzicielstwa i dobra, jakim zawsze stara się kierować rodzic, decydując o życiu swojego dziecka. Delia, która sama już jest matką, przeżywa tym większe rozterki. Całą historię poznajemy z kilku punktów widzenia; wypowiadają się zatem nie tylko Delia i jej ojciec Andrew; do głosu zostają także dopuszczeni Eric i Fitz, jako ci, którzy znają Delię od dzieciństwa, a także Elise, matka bohaterki. Dzięki temu opowiadana historia zyskuje pełnię i wielowymiarowość.
Początek powieści jest ciekawy, akcja sprawnie się rozwija.
Za to jej środek jest kompletnie przegadany i niepotrzebny, zupełnie jakby autorka podpisała umowę na konkretną liczbę stron i musiała je czymś zapełnić. Zapełnia je więc więziennymi doświadczeniami Andrew, który czeka na proces i jest narażony na prześladowania ze strony współwięźniów. Te kilkadziesiąt stron nijak się nie ma do głównego wątku i nie dość, że nic nie wnosi do poznawanej historii, to nudzi i męczy. Z czystym sumieniem można by ten fragment ominąć i nic na tym nie stracić.
Druga sprawa to znajomość Delii ze starą Indianką, którą poznaje, czekając na proces ojca. Bohaterka towarzyszy staruszce w jej pracy i spotkaniach z rodziną, a ja zupełnie nie wiedziałam, po co to w ogóle robi. Całe życie marzyła o matce, a gdy się okazuje, że jednak ją ma, zamiast spędzić z nią więcej czasu, by się lepiej poznać, obudzić ukryte uczucia i wspomnienia, Delia odwiedza matkę raptem dwa, trzy razy i nie wgłębiając się w jej obecne życie, zajmuje się sprawami osobistymi obcej Indianki. Fakt, matka okazała się inna niż w jej sielskich marzeniach, ale ta niekonsekwencja fabularna razi i to dość mocno.
Słaby środek ratuje dość dobra końcówka i tylko dlatego nie zaliczam tej powieści do stosunkowo słabych, choć w moim prywatnym rankingu książek tej pisarki znajdzie się ona dość daleko. Podczas procesu i końcowych przesłuchań wyjdą na jaw dość szokujące szczegóły, w dodatku sama Delia również przypomni sobie kilka rzeczy z dzieciństwa. Dojdzie do sporych zmian w relacjach między głównymi bohaterami, które mnie jako czytelnika usatysfakcjonowały.
Książkę mogę polecić miłośnikom Picoult, a wiem, że w blogosferze jest takich wielu. Dobry miłośnik wiele pisarzowi wybaczy, ale tym razem bez krytyki obejść się nie mogło. To dlatego oceniam książkę na słabe 7. Nie wiem, gdzie tkwi przyczyna tego niedopracowania; czy w warsztacie pisarki, choć sprawdzałam, nie jest to pierwsza jej powieść, raczej jedna z tych środkowych, czy w przygotowaniu, czy może w czymś zupełnie innym. Tak, czy siak końcówka ratuje całość, więc czas przeznaczony na książkę, zupełnie stracony nie był.

18 komentarzy:

  1. Książka mi się podobała, ale również miałam co do niej zastrzeżenia. Bardzo irytowała mnie główna bohaterka, nie rozumiałam jej zachowania i tej niechęci do matki. Wątek z Indianką też nie przypadł mi do gustu. W moim rankingu najsłabszą książka Picoult jest "Jak z obrazka", ale drugie miejsce przypada właśnie "Zagubionej przeszłości". Oczywiście większości jej powieści jeszcze nie czytałam, ale to ranking na ten moment. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamiar przeczytać wszystkie książki Picoult - albo przeczytać ich tyle, aż mi obrzydną:)Chciałabym wreszcie wyrobić sobie własne zdanie na temat jej twórczości:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tej książki jeszcze nie znam, ale mam w planach przeczytać jak najwięcej dzieł Jodi, dlatego będę miała również na uwadze tę pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna zbieram się do przeczytania jakiejś jej drugiej książki - na razie znam tylko "Bez mojej zgody" i pomysł na tę mi się podoba, ale skoro są lepsze...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda na to, że tej pozycji będę się wystrzegać, ale po jakąś pozycję Picoult na pewno sięgnę. Coraz więcej tej autorki w blogosferze i na portalach społecznościowych, a ja wciąż nie miałam okazji przyjrzeć się jej twórczości. Aż wstyd..

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja generalnie Picoult lubię, niemniej mam jej tez kilka rzeczy do zarzucenia. Szczególnie to, że prawie wszystkie jej powieści mają pewien sztywny schemat fabularny... Zmieniają się miejsca, wydarzenia, bohaterowie, ale ogólny schemat pozostaje ten sam. Przy jednej z kolejnych książek to irytuje.

    Jeśli chodzi o głównych bohaterów u Picoult... Oni ogólnie są specyficzni... Tej pozycji jeszcze nie czytałam... Zobaczymy, czy dam jej szansę. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja także zamierzam zapoznać się z twórczością Jodi Picoult. Przeczytam każdą jej książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepadam za powieściami Picoult, ale moje uwielbienie nie jest ślepe. W każdej jej powieśći można dostrzec słabszy punkt. Mimo niższej oceny, z chęcią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta książka Picoult jeszcze przede mną, mam ją na półce, więc niedługo poznam kolejną historię która wyszła spod pióra znanej autorki :)
    Nie wszystkie powieści które czytałam trzymają poziom, są lepsze i gorsze, ciekawa jestem jakie wrażenia będę miała po tej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopiero powoli zapoznaję się z twórczością Picoult, i coraz bardziej mi się podobają jej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Być może pani Picoult podczas pisania powieści była po prostu zmęczona, ale cierpiała na chwilowy brak weny, a nie chciała nikogo zawieść i uważała, że musi wydać kolejne tomiszcze. Tak czy inaczej, myślę, że miłośnicy jej literatury pewnie jej to wybaczą. Ja mimo kilku błędów, o których wspomniałaś i tak chętnie bym sięgnęła po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twóczości pani Picoult nie znam, ale muszę sięgnąć po jakąś jej książkę, żeb wyrobić własne zdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę się za nią zabrać;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię przegadanych książek, ale wszystko idzie wybaczyć jeśli powieść ma wiele innych atutów, Picoult lubię, więc wybaczam i poszukuję książki ;).

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja również lubię Picoult, chociaż nie przeczytałam zbyt wielu jej książek, a z każdym rokiem coraz więcej ich jest na polskim rynku. Jak znajdę więcej czasu to i pewnie ta trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię książki Jodi Picoult i z chęcią przeczytam również tą opisywaną przez ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tej jeszcze nie czytałam ;) Trzeba to zmienić! Uwielbiam Picoult!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jedna z książek Picoult, której jeszcze nie czytałam. Mam nadzieję, że niedługo ją dorwę, a tymczasem zanurzam się w "Karuzeli uczuć".

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.