niedziela, 19 lutego 2012

Krzysztof Bielecki: Defekt pamięci

Autor: Krzysztof Bielecki
Tytuł: Defekt pamięci
Wydawca: Nakład własny autora poprzez działalność w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości
Stron: 154
Moja ocena: 8/10
Książka na Facebooku: http://www.facebook.com/defektpamieci
O istnieniu Defektu pamięci albo nie dowiedziałabym się nigdy, albo z blogów niektórych znajomych. Wyobrażam sobie, ile wysiłku kosztuje wydanie napisanej przez siebie książki i spowodowanie, by zaistniała ona w otaczającej nas książkowej rzeczywistości. A jeśli przy tym znajdą się czytelnicy i o książce będzie się mówić, wtedy można nazwać to sukcesem. Dlatego już za same starania w tym kierunku należy się autorowi szacunek. 
Książka ma niewielkie rozmiary, wydrukowana została na porządnej jakości białym papierze i wygląda może niepozornie, ale zawiera całkiem ciekawą treść. 
Głównym bohaterem książki jest pracownik biurowy, Kool Autobee, który jak dla mnie jest pierwszej klasy oryginałem, z nerwicą natręctw i dość dużym samokrytycyzmem, w stosunku do własnej osoby. Któregoś dnia zdaje sobie z przerażeniem sprawę, że ma problem i to duży. Otóż powinien pisać. Co najmniej dwie strony dziennie. W przeciwnym wypadku na świecie będzie dochodziło do rozmaitych wypadków i katastrof. Dość to nietypowe sądzić, że bierność jednego człowieka może mieć jakiś wpływ na to, co się dzieje na świecie, ale z biegiem fabuły, faktycznie okazuje się, że tak jest. Bohater może pisać o byle czym, byle tylko wyrobił normę dzienną. Wędrując po mieście, próbuje dociec przyczyn, dla których ma pisać i poznać tego, kto go do tego zmusza. Przy okazji dowiaduje się, że nie jest jedyny, bo miasto, a nawet świat są pełne Piszących. Każdego motywuje co innego i każdy inaczej radzi sobie z tym przymusem. W bohaterze budzi się bunt i pragnienie zorganizowania ruchu oporu. Z uporem maniaka chce przerwać ten magiczny krąg i wrócić do biura do swoich papierów, kopiarek i tonerów. Jego starania powodują jeszcze większy zamęt i chaos, tak że on sam w końcu również się gubi. 
Autor wprowadza również do swojej historii elementy baśni, której bohaterem jest młody mag. Marzy on, by dokonać czegoś niezwykłego. Jak wątek maga ma się do wątku Piszących tego już nie zdradzę. Powiem jednak, że historia bardzo się gmatwa i gdy już wydaje się, że wiemy o co chodzi, narrator puszcza do czytelnika złośliwe oczko i obraca w niwecz, tak pieczołowicie układane w głowie wydarzenia.
Nie da się przewidzieć zakończenia, bo w tej historii niczego nie da się przewidzieć. Powieść stale zaskakuje i pozostawia w dezorientacji. Faktycznie po poznaniu zakończenia, miałam ochotę przejrzeć jeszcze raz początek, by na pewne sprawy móc spojrzeć inaczej. 
Nie jestem zwolenniczką polskiej prozy współczesnej. Przyznam jednak, że Defekt pamięci  zapewnił mi całkiem miły wieczór i dobrze się podczas lektury bawiłam. Polecam ją także i Wam. 

                                         ********************
Krzysztof Bielecki; 
autor książek "Miasto to gra" , "Kod, czyli rzeczy, które zauważasz w mieście, gdy wpatrujesz się w nie odpowiednio długo" oraz "Raz na kilkaset lat". 
Czwarta publikacja autora "Defekt pamięci" jest najbardziej przystępną spośród czterech książek tego autora, choć szereg niestandardowych rozwiązań fabularnych z pewnością także i tym razem wywoła pewne kontrowersje.

Książkę otrzymałam od Krzysztofa Bieleckiego. Bardzo dziękuję za możliwość jej przeczytania. Pozdrawiam serdecznie!
 

15 komentarzy:

  1. Książka budzi we mnie mieszane uczucia, ale mam ochotę dać jej szansę. Muszę to jednak jeszcze przemyśleć. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skończyłam właśnie czytać ,,Defekt pamięci'' i piszę jej recenzje, więc niedługo i ja podzielę się wrażeniami po tej lekturze. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie też nie dowiedziałabym się o tej książce, gdyby nie twoja recenzja. Lubię czytać książki wydawane przez samych autorów, bo przynajmniej mam pewność, że wszystko w nich jest takie, jak być powinno, ale z drugiej strony rzadko się o nich słyszy... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Defekt pamięci" może być trudno znaleźć w księgarniach. Najlepiej zamówić tę książkę na www.defektpamieci.pl.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce :) Tym bardziej Ci jej zazdroszczę, bo dostałaś ją do recenzji ze "Źródła" :) Wydaje się być bardzo ciekawa. Z chęcią ją przeczytam.

    Tobie również życzę dobrego tygodnia! Pełnego słońca, nie deszczu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama nie wiem co sądzić o książce. Z jednej strony może być ciekawa, a z drugiej nie przepadam za takim łączeniem magii. Chociaż przyznam, że kusisz do tej pozycji. ;-) Jeżeli będę miała okazję, na pewno przeczytam.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze żałuję że nie skorzystałam z możliwości przeczytania tej książki, ale cóż zrobić jak książek do zrecenzowania coraz więcej, a czasu coraz mniej :/.
    Na pewno w niedalekiej przyszłości postaram się o tę powieść.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytam, gdy nadarzy się okazja.
    Swoją drogą- jak to dobrze, że w rzeczywistości szkolnej nie ma czegoś takiego XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przyznać, że przeczytałabym z wielką chęcią.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. hmm, ta książka wydaje mi się dziwna, bez żadnego zabarwienia pozytywnego ani negatywnego, po prostu dziwna ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już trzecia pozytywna recenzja, bardzo jestem ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialny pomysł na fabułę jak dla mnie! Bardzo mi się podoba ;) Fajnie się dowiedzieć o takich pozycjach. Na pewno wezmę ją kiedyś pod lupę. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawi mnie ta książka i mam zamiar ją w przyszłości przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.