sobota, 24 marca 2012

F. G. Cottam: Mroczne echo

Autor: F. G. Cottam
Tytuł: Mroczne echo
Wydawca: Amber
Stron: 255
Moja ocena: 7/10
Pochodzenie książki: Weltbilt -  zakładka Wyprzedaż, cena: 13.00 zł
Dziś chciałam napisać kilka słów o książce, pochodzącej z wyprzedaży Weltbiltu. Od razu muszę się przyznać, że podczas lektury popełniłam zasadniczy błąd, który zaważył negatywnie na końcowej ocenie książki.  Mianowicie czytałam ją zbyt długo, a wszystko przez remont w domu. Spowodowało to, że nie mogłam się należycie skupić na lekturze, gubiłam wątek i nie dałam rady wczuć się w atmosferę tej krótkiej powieści, która sama w sobie nie jest taka zła, choć w normalnej cenie raczej bym jej nie kupiła. 
Choć obecnie historie z dreszczykiem czytam raczej rzadko, to jednak od czasu do czasu po nie sięgam. Cenię sobie zwłaszcza te o nawiedzonych domach, przedmiotach czy pojazdach. Do moich ulubionych książek w tym temacie należą Christine S. Kinga i Walhalla G. Mastertona. 
Książka Mroczne echo jest taką właśnie historią, z tym że nawiedzony jest tutaj tytułowy jacht, a jego historia sięga początków lat 20. XX wieku. 
Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem powieści jest Martin, mężczyzna w średnim wieku. Miejscami rolę narratora przejmuje także dziewczyna Martina, Suzanne. Wszystko zaczyna się od chwili, gdy  bogaty i stanowczy ojciec Martina kupuje na licytacji stary, prawie stuletni jacht. Planuje go odrestaurować i wyruszyć w rejs, spełniając tym swoje młodzieńcze marzenia. Martin początkowo jest zdziwiony planami ojca, z którym od śmierci matki ma raczej znikomy kontakt. Gdy jednak podczas prac renowacyjnych zaczyna dochodzić do tragicznych w skutkach wypadków, właściciel stoczni sam rezygnuje ze zlecenia, a archiwum, w którym znajdują się stare dzienniki pokładowe jachtu płonie, Martin stara się odwieść ojca od tego niebezpiecznego planu. Słusznie obawia się, że żaden z nich może tego rejsu nie przeżyć.
Z czasem okazuje się, że jacht ma niesamowicie krwawą i długą historię, w której trup naprawdę ściele się gęsto, zaś pierwszy właściciel jachtu Harry Spalding tylko trochę różni się od diabła wcielonego. Śledztwo prowadzone przez Martina, a potem przez jego dziewczynę Suzanne ujawnia zaskakujące i zatrważające fakty z życia Spaldinga. Historia sprzed lat wcale się nie zakończyła, a jej finał ma mieć miejsce dopiero teraz u brzegów Irlandii. 
Czy Suzanne zdąży pomóc ukochanemu i jego ojcu, którzy stracili panowanie nad demonicznym jachtem? Czy zdejmie klątwę? Finał historii okazuje się dość zaskakujący.
Jak już wspomniałam, gdyby moja kondycja czytelnicza była w tym tygodniu lepsza, być może ocena książki byłaby wyższa. Warunki do czytania były jednak mało sprzyjające, a ja przekonałam się dobitnie na własnej skórze, jak źle to wpływa na lekturę.
Fabuła jest dość dobrze przemyślana i choć na początku nieco się dłuży, potem znacznie przyśpiesza i robi się coraz ciekawiej. 
Jednak w przypadku historii o nawiedzonych i demonicznych pojazdach od fabuły oczekuje się naprawdę sporo, zwłaszcza dużej dawki emocji i dreszczu niepewności. Trochę mi tego tutaj brakło, choć mam także świadomość, że z zazdrosną i zimno dedukującą Christine Kinga, mało który pojazd może konkurować.
Dlatego lekturę, mogę polecić tylko tym, którzy naprawdę nie mają już nic innego do czytania, albo nie mają w domu remontu. Może wtedy okazać się, że książka ma więcej walorów niż ja zdołałam dostrzec.

                                                         *****************
U mnie pogoda ładna, choć wietrzna. Życzę wszystkim dobrego weekendu. A na koniec zdjęcie oznak życia w moim ogrodzie. Już niedługo będzie naprawdę ładnie i niecierpliwie na to czekam. ;)
Pozdrawiam wszystkich i miłego weekendu. I pamiętajcie, że dziś śpimy o godzinę krócej! 

18 komentarzy:

  1. Odnośnie książki, szkoda, że tak mało było tego dreszczyku emocji, ale mimo to chętnie ją przeczytam, bo jako całość przedstawia się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie również książka zaciekawiła. Jak będę miała okazję na pewno przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jestem za bardzo strachliwa, żeby po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś nie miałam okazji czytać jeszcze nic o nawiedzonych pojazdach czy przedmiotach. Skoro ta książka nie jest najlepsza, to może sięgnę po coś Kinga. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie zaintrygowała fabuła! Tak w ogóle chciałabym przeczytać coś w tych klimatach, a już najbardziej coś na temat Mary Celeste - póki co, mogłaby być ta właśnie książka:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawiedzony statek to jakoś nie mój klimat, dlatego i tak bym podziękowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. CHyba nie dla mnie choć kto wie nie powino się oceniac ksiazki jak się jej nie przeczyta ale jakos jak narzie ochoty nie mam

    zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również raczej sobie odpuszczę.

    Co do tej godziny mniej, przyznaję trochę mnie to przeraża.:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś oglądałem film o pisarce kryminałów, która trafia na wyspę, gdzie są jacyś bandyci czy coś w tym rodzaju. Chcą wmówić jej, że jest wariatką i utopić. Było to strasznie straszne:), więc nie wiem, czy przeczytam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. zarys fabuły dość schematyczny, ale lubię opowieści o nawiedzonych miejscach, więc jacht mógłby być :) Jeśli nadarzy się okazja to przeczytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Za 13 zł po takiej recenzji to sama bym ją kupiła! Muszę w takim razie ponownie przejrzeć Weltbilda.

    Mój ogród też powoli zaczyna odżywać :) Mama stara się go przywrócić do porządku. Niestety w tym roku czeka nas ponowne sianie trawy bo ta jest sucha i brzydka :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech, chyba jednak nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje się być dość interesująca. Raczej nie czytam o nawiedzonych domach. Ale może skusiłabym się na nawiedzony jacht. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mieszane mam uczucia co do tej ksiązki, ale fabuła wydaje się być bardzo interesująca i chyba się skuszę. Chociaż bardzo ciekawa jestem czy styl przypadnie mi do gustu. Zobaczymy. Ale dla fabuły zaryzykuję. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. motyw nawiedzonego jachtu jakoś mnie nie przekonuje. w kwestii duchów jestem tradycjonalistką i akceptuje tylko te domowe.

    OdpowiedzUsuń
  16. Sama jeszcze nie wiem. Z jednej strony chcę przeczytać, a z drugiej nie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka wydaje się interesująca, więc czemu nie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na razie jestem mocno zajęta, ale książkę do planów dodaję - poczeka na lepsze czasy :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.