sobota, 4 sierpnia 2012

M. Weiss & T. Hickman: Smocze kości

Autor: Margaret Weiss & Tracy Hickman
Tytuł: Smocze kości
Tytuł cyklu: Smocze okręty Vindrasów
Wydawca: Rebis
Stron: 700
Moja ocena: 8/10
Powieść Smocze kości otwiera cykl zatytułowany Smocze okręty Vindrasów i jest kolejnym owocem literackiej współpracy M. Weis i T. Hickmana. Pisarze ci stworzyli razem również serię Dragonlance, wywodzącą się ze RPG, która okazała się niezwykle poczytna i cieszyła się dużą popularnością. 
Smocze kości to moje pierwsze spotkanie z twórczością tych autorów i muszę przyznać, że jestem z niego dość zadowolona. Literacka rzeczywistość, wykreowana przez duet pisarski Weiss & Hickman zapewniła mi wartościową rozrywkę intelektualną i sprawiła, że łatwiej było mi znieść kaprysy pogody za oknem. Świat morskiego ludu Vindrasów pochłonął mnie całkowicie, a paleta intryg i przygód oczarowała mnie naprawdę mocno.
Głównym bohaterem serii jest Skylan  Ivorson, syn wodza Torgunów. Młodzieniec wzrastał w powszechnym przekonaniu, że jest wyjątkowy i że czuwają nad nim sami bogowie. Na skutek tego, oprócz oczywistych przymiotów takich jak uroda, siła i zręczność, Skylan posiada też kilka mniej chwalebnych cech, takich jak upodobanie do brawury, zbędnego ryzyka i myślenie, że skoro jest wyjątkowy, to wszystko należy mu się bez kolejki i w najlepszym gatunku. Jak nietrudno się domyślić cechy te przyniosą mu więcej szkód, niż pożytku. 
Vindrasowie, jak już wcześniej wspomniałam, to lud morski, utrzymujący się głównie z łupieżczych wypraw. Ich sposób bycia i życia przypomina Wikingów.  Dzięki swoim niezwykle szybkim okrętom, z zaklętymi w nich smokami, które w razie czego można przywołać na pomoc, Vindrasowie są właściwie niepokonani. 
Ostatnimi czasy, wyprawy jednak nie przynoszą żadnych łupów, a przydomowe poletka straciły na żyzności. Po cichu zaczyna się szeptać, że bogowie odwrócili się od Vindrasów. 
Jakby tego było mało któregoś dnia do brzegu przybija okręt pełen ogrów, które stwierdzają, że w niebie była wielka wojna bogów. Bogowie ogrów pokonali bogów Vindrasów i zabili ich. Ogry proponują Vindrasom układ oparty na kompletnym wyzysku i niewolnictwie. Czy ogry mówią prawdę i bogowie faktycznie zginęli w walce? Czy Vindrasów czeka stopniowa śmierć w beznadziei i niewolnictwie? 
W ten sposób zaczyna się cała historia. Początkowo akcja rusza z kopyta, potem nieco zwalnia, ale ogółem toczy się dość wartko. 
Autorom bardzo dobrze udało się oddać północny, morski klimat opisywanych krain. Odpowiednia ilość detali związanych z życiem i zwyczajami plemienia pozwala lepiej wczuć się w całą historię. Ważną rolę w społeczności Vindrasów, nadającą rytm ich życiu, pełni religia. Przekonani o przychylności bogów potrafią zdziałać wiele, gdy sądzą, że bogowie ich opuścili, tracą motywację i wolę walki. Mimo tego, że są narodem, który łupi inne krainy, to nie budzą niechęci. Na co dzień starają się kierować honorem i zasadami braterstwa i lojalności. 
Z dbałością o szczegóły i rys charakterologiczny zostały również wykreowane postacie. Z biegiem historii okazuje się, że nikt nie jest kryształowo dobry lub zły, bowiem każdy może ulec przemianie pod wpływem przeżyć lub warunków otoczenia.
Dobrym tego przykładem jest główny bohater. Skylan to typowy złoty chłopiec, któremu wydaje się, że jest najlepszy, który ciągle marzy o sławie i zaszczytach i któremu nigdy nie przyszłoby do głowy, że coś może mu się nie udać. Jak na przyszłego wodza plemienia jest zbyt porywczy, najpierw chwyta za miecz, a potem myśli, co przysparza mu masę kłopotów. Jego pycha i egoizm są w dużej mierze motorem akcji i gdyby bohater w pewnym momencie nie zaczął kłamać na potęgę, to połowa rzeczy w powieści w ogóle nie miałaby miejsca. Trudno wierzyć, że Skylan w końcu dorośnie i było to naprawdę irytujące, choć dzięki temu bohater jest prawdziwszy. A z drugiej strony, każdy kto od dzieciństwa byłby tak wychowywany jak on, z pewnością stałby się podobny do niego. 
Również bardzo ciekawie przedstawione są ogry i smoki, choć w zasadzie nie jest to nic, o czym czytelnik już by nie wiedział. Ogry są złośliwe, śmierdzące i tępe, choć walczą dość nieźle, a smoki są silne i zieją ogniem.
W oryginalny sposób przedstawiono za to bóstwa, które niby są boskie i wiele mogą, ale zawsze potrzebują pomocy śmiertelników. Ich dary często mogą się okazać przekleństwem pod przykrywką błogosławieństwa, a kłamstwa wypowiadane lekkomyślnie przez ludzi mogą za karę zamienić w prawdę.
Bardzo znaczący jest również sam tytuł  powieści. Smocze kości to bowiem nie tylko rodzaj magicznego artefaktu. To również gra, w którą chętnie grają Vindrasi i która ma wiele wersji. Przypomina ona nieco szachy pod tym względem, że aby wygrać należy się wykazać umiejętnością przewidzenia ruchów przeciwnika, logiką i bystrością umysłu.  Skylan w pewnym momencie rozumie, że sami ludzie w rękach bogów są takimi właśnie kostkami, które są przerzucane na planszy życia i tylko ślepy los decyduje, gdzie upadną.
Książkę czyta się ciekawie i szybko i mimo 700 stron nie nudziłam się ani chwili. Świat bogobojnych Vindrasów, Wikingów z krwi i kości, bitnych, czasem chciwych, czasem brutalnych, a czasem nawet namiętnych, bardzo mi się spodobał. Za dzień lub dwa sięgam po kolejny tom przygód Skylana, a Wam polecam zapoznanie się z częścią pierwszą. 
Pozdrawiam!




9 komentarzy:

  1. Nie za dobrze czuję się w takich klimatach, jednak kto wie? Może się skuszę?

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie dla mnie :) ale znam kilka osób, którym mogę polecić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kobieto, może dla odmiany zjedź jakąś książkę? Jak tak dalej pójdzie, to ja się załamię od tych pozytywów - nie mam tyle kasy, by wszystkie powieści kupić, a Twoje recenzje nie pozostawiają wyboru... :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, ale fantastyka to nie moje klimaty. :(
    Pozdrawiam i zapraszam do nas.

    OdpowiedzUsuń
  5. kolejna seria? chyba póki co odpuszczę, za dużo mam nie dokończonych historii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja spasuję. Smoków nie lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna recenzja, choć książka nie w moim guście ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.