wtorek, 21 sierpnia 2012

Steven Erikson: Ogrody Księżyca

Autor: Steven Erikson
Tytuł serii: Malazańska Księga Poległych, t.1.
Tytuł: Ogrody Księżyca
Wydawca: MAG
Stron: 596
Moja ocena: 9/10
Przez kilka ostatnich popołudni wędrowałam po malazańskim, ogarniętym wojną świecie. Dziś skończyłam czytać i czas podzielić się wrażeniami. 
Powieść Ogrody Księżyca jest pierwszą z 10-tomowego cyklu zatytułowanego Malazańska Księga Poległych. Już sam tytuł sprawia, że przechodzą mnie dreszcze, brzmi on tak dumnie i doniośle. 
Inspiracją do powstania cyklu była Iliada Homera, a tytuł zaczerpnął autor od Napoleońskiej Księgi Poległych, choć zawiera ona tylko spis nazwisk poległych pod wodzą Napoleona żołnierzy. 
Ogrody Księżyca po raz pierwszy zostały opublikowane w roku 1999 i nominowane do World Fantasy Award w kategorii Najlepsza Powieść Roku. Ogromny sukces pierwszej, a niedługo potem drugiej części cyklu sprawił, że autor na dobre zabrał się za pisanie i rozbudował cykl do 10 tomów, z żelazną konsekwencją wydawanych rok rocznie.
Na początku przestrach czytelnika może budzić liczba tomów, w końcu 10 to całkiem dużo, biorąc pod uwagę i liczbę stron i ewentualne koszty. Mogą się również pojawić obawy, że kolejne tomy nie będą tak dobre jak poprzednie lub że wątki zostaną zbyt mocno rozciągnięte. 
Dla mnie Ogrody Księżyca to pierwsze spotkanie z twórczością tego autora i krótko mówiąc: chcę więcej.
Świat stworzony przez Eriksona zaskakuje monumentalnością i wielowymiarowością. Już na samym początku, bez gładkich wstępów i prowadzenia za rękę przez autora, czytelnik zostaje wrzucony w sam środek akcji.  Zostajemy zarzuceni lawiną faktów, nazw własnych, obserwujemy wydarzenia pozornie ze sobą niezwiązane. Trudno się w tym wszystkim zorientować, tym bardziej, że wątki dość szybko się przeplatają, a bohaterowie giną lub są poddawani różnego rodzaju przemianom. 
Z czasem jednak wszystko zaczyna się powoli układać w logiczną całość i nie pozostaje już nic innego jak z zapałem i zapartym tchem śledzić poczynania bohaterów; przeróżne intrygi, krzyżujące się ze sobą, sprzeczne interesy, sabotaże, zamachy i spiski. Jest tego całe mnóstwo. Nikt nie odkrywa do końca swoich kart i nie można być pewnym, że ostatnie słowo, faktycznie nim jest. 
Krótko na temat treści. 
Od dwunastu lat trwa krwawa, wyczerpująca wojna, której niestety końca nie widać. Imperium Malazańskie, rządzone twardą ręką cesarzowej Lassen, podbija kolejne Wolne Miasta. Czego nie dokonają niezwyciężone legiony i ich broń, to dokończą potężni magowie, towarzyszący oddziałom.  Jednym z ostatnich Wolnych Miast jest Darudżystan, piękne, bogate miasto, chronione dodatkowo prze Odprysk Księżyca, latającą fortecę najpotężniejszego z żyjących magów, Anomandera Rake'a. Zanim jednak dojdzie do ostatecznego starcia, resztki jednostki zwanej Podpalaczami Mostów, przygotują szereg aktów sabotażowych. Do tego należy dodać czystki w miejscowej gildii skrytobójców oraz starania przybocznej cesarzowej o to, by obudzić, drzemiącego w ziemi pradawnego tyrana.
W ziemskie sprawy ludzi mieszają się w dość niewyrafinowany sposób bogowie, zwani tutaj Ascendentami, choć robią to tak, że wszystkim rządzi ślepy przypadek. 
Pisarska wizja Eriksona, już od pierwszych stron zachwyca rozmachem. Magowie nie są tutaj łagodni, a skrytobójcy nie mają dobrej strony. Smoków nie da się oswoić, a demony nawet czasem bywają pomocne. Z największego zła, może powstać coś zupełnie nieoczekiwanego, a najgorszy fajtłapa może okazać się matem w grze. 
Trudno polubić bohaterów, a już na pewno nie wolno się do nich przywiązywać, bo zupełnie niespodziewanie mogą zostać uśmierceni gdzieś w ciemnym zaułku lub na polu bitwy. Śmierć nie oznacza jednak końca, bo istnieje potężna magia lub też bóstwa mogą dorzucić swoje kilka groszy.
Klimat powieści jest mroczny; krew leje się tutaj gęsto, nigdzie nie można się czuć bezpiecznym, nawet użycie magii tego nie gwarantuje. A magia jest tu straszliwa. Bohaterowie czerpią ją z tzw. grot, czegoś w rodzaju portali lub oddzielnych królestw, a otworzenie takiej groty nie tylko wyczerpuje, ale również grozi tym, że można stamtąd zwyczajnie nie dać rady wrócić.
Straszni są również bogowie. Niby przyglądają się wszystkiemu obojętnie, ale czasem z sobie tylko wiadomych powodów ingerują w życie śmiertelników, zmieniając tym zupełnie losy prowadzonej wojny. 
Powieść nie jest łatwa w odbiorze i może się zdarzyć tak, że ktoś zacznie ją czytać i po jednej trzeciej odłoży. 
Co do mnie zanim zabrałam się do lektury, przejrzałam znajdujące się w sieci recenzje i nastawiłam się do książki na tyle pozytywnie, by z niej nie zrezygnować. 
To prawda, że na początku łatwo nie było, ale przemogłam się. Dodatkowym ułatwieniem dla czytelnika są zawarte w książce mapka, Dramatis Personae, czyli spis występujących w powieści bohaterów oraz Glosariusz zawierający nazwy państw, miast, ras, istot, bóstw i grup. Bardzo mi one pomogły w lekturze i wiele ułatwiły.
Ogrody Księżyca to zaledwie wstęp do zawiłej, pełnej magii i tajemnic historii Imperium Malazańskiego. Mnie on jednak zachwycił na tyle, że na pewno sięgnę po kolejny tom. Z takim ujęciem wojny, wielowątkowej, epickiej historii kontynentu jeszcze się nie spotkałam i jestem pod naprawdę wielkim wrażeniem.  
Podróż po Malazie dopiero się zaczyna. Chętnie tę wędrówkę podejmę i Was również do tego gorąco zachęcam.
Za egzemplarz do recenzji 
serdecznie dziękuję 
pani Katarzynie 
z Wydawnictwa MAG
Pozdrawiam!

16 komentarzy:

  1. Czytałam ją kilka dni po premierze.:D Muszę przyznać, że jest wspaniała. Cała mitologia i bohaterowie są tak ciekawi, a fabuła tak rozbudowana, że czytałam ją do 5 rano.:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam w planach, a recenzje tylko zwiększają ciekawość

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziś do mnie dotarła z konkursu i objętość jest bardzo ciekawa! :D Książka mam nadzieję że mi również spodoba się tak jak Tobie. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiłaś mnie, bardzo chętnie bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że śmiało sięgnę po tą książę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się ciekawie, tylko nie wiem czy zdołam znaleźć czas na jej przeczytanie, gdyż wakacje już się kończą a mi zostało sporo innych książek do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna książka przez Ciebie zrecenzowana, która mnie przeraża :-D

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka kusi, ale myśl o zaczęci 10 tomowej serii trochę straszy.

    OdpowiedzUsuń
  9. 10 tomów , to rzeczywiście dużo, ale mnie to nie przeraża, bo Tolkiena czytałam , Martina czytałam, teraz czytam Cornwella i chętnie przeczytam i Eriksona:)

    OdpowiedzUsuń
  10. długi cykl się zapowiada z tego co widzę
    mroczna, tajemnicza okładka
    a i sama historia ciekawa
    pewnie dałabym szansę temu tytułowi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I te 10 tomów do tej pory było wydane tak, że każdy tom składał się z 2 części więc wychodziło 20 książek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeraża mnie w istocie te 10 tomów. Zdecydowanie nie jest to cykl dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham takie książki- grube, ciekawe tomiszcza. Muszę przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  14. Uff ile tomów! Trzeba mieć nie lada wyobraźnie, żeby stworzyć takie dzieło. Fabuła wydaje mi się bardzo interesująca, jednak nie jestem pewna, czy dałabym radę przebrnąć, przez te wszystkie części :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O boszeeee, masz tę książkę, masz? Aaaa, widziałam w empiku, cóż za piękna okładka! Ale mi smaku narobiłaś, to znaczy, już wcześniej miałam sporą chętkę na t ę książkę, ale teraz... niewyobrażalną! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzmi naprawdę interesująca, więc nawet te 10 tomów mnie nie odstrasza. Tym bardziej, że książka chodzi mi po głowie już od dłuższego czasu :)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.