poniedziałek, 9 grudnia 2013

H. J. Rahlens: Nieskończoność

Autor: H. J. Rahlens
Tytuł: Nieskończoność
Stron: 455
Wydawca: EGMONT
Moja ocena: 8/10



Rok 2264. Odległa przyszłość. Życie ludzi jest lekkie, łatwe, przyjemne i co najważniejsze długie, bo średnio trwa 150 lat. Człowiek zapanował nad każdą dziedziną życia. Może programować pogodę, wysługiwać się wyspecjalizowanymi robotami,  stworzyć duplikat każdej rzeczy, korzystać z mózgołącza, które przypomina Internet w głowie. Każdą chorobę można wyleczyć, każdy kaprys od razu zaspokoić. Społeczeństwo działa spójnie i wydajnie, a każda jednostka powinna myśleć nie o sobie, ale o dobru ogółu. To dlatego z użycia wyrugowano zaimek ja, a ludzie mówią o sobie per ten, tamta
Ten ideał, choć początkowo kuszący, jest jednak dość złudny. Wszechobecna programacja wszystkich dziedzin życia spowodowała, że ludzie już nie kierują się uczuciami, czy porywami serca, a zdrowym rozsądkiem. Nawet związki między kobietami a mężczyznami powstają na zasadzie zdrowego dopasowania, które zaowocuje zdrowym potomstwem. Z tym ostatnim akurat jest spory problem, gdyż na świecie rodzi się coraz mniej dzieci. Co prawda można już klonować ludzi, ale ten projekt nie jest jeszcze do końca udany.
Główny bohater to 26-letni historyk i tłumacz języka niemieckiego Finn Nordstrom, prywatnie marzyciel i wrażliwiec. Jeszcze nie wybrał partnerki, choć powinien. Co gorsza nie otrząsnął się po tragicznej śmierci rodziców i młodszego rodzeństwa. Nie wybrał także kierunku, w którym miałoby się potoczyć jego życie. Teoretycznie wszystko z nim w porządku, a jednocześnie doskwiera mu jakiś brak, którego nawet nie potrafi sprecyzować. 
Gdy nadarza się okazja zbadania i przetłumaczenia dziennika nastolatki żyjącej w XXI wieku, Finn wiedziony ciekawością zgadza się, choć sam dziennik, traktujący o sprawach dość banalnych, nie jest znaleziskiem epokowym. Lektura i praca nad tłumaczeniem okazują się bardziej wciągające niż Finn początkowo przypuszczał,  a nastoletnia Eliana i jej przeżycia zaczynają coraz bardziej fascynować młodego badacza. Z biegiem czasu i lekturą kolejnych zeszytów Finn zaczyna odczuwać coraz głębszą więź z Elianą, jej rodziną i tym co się dzieje wokół dorastającej dziewczyny. Pojawiają się kolejne, niby przypadkowe zbiegi okoliczności oraz uczucia, których istnienia Finn by u siebie nie podejrzewał. Co takiego łączy go z dziewczyną, która żyła ponad 250 lat wcześniej od niego? Dlaczego przełożeni Finna wydają się wiedzieć więcej niż dają po sobie poznać? Czym tak naprawdę jest eksperymentalna wersja gry, w której Finn i jego przyjaciółka Rouge mają wziąć udział? I czy kuszący zapach o wieloznacznej nazwie Nieskończoność odnosi się tylko do perfum młodej dziewczyny? A może symbolizuje znacznie więcej?
Trzeba przyznać autorce, że jej historia mile zaskakuje. 
Po pierwsze dlatego, że głównym bohaterem, a z czasem i narratorem jest młody mężczyzna, a nie kolejna rozchwiana emocjonalnie dziewczyna. Już samo to może oznaczać, że historia obierze dobry kierunek, bo wiadomo, że z punktu widzenia mężczyzny wiele spraw wygląda inaczej. 
Po drugie Finn jest trochę starszy, bo ma lat 26. Co prawda  w jego rzeczywistości, biorąc pod uwagę długość życia człowieka, dorosłość jest inaczej postrzegana, ale wreszcie mamy człowieka w miarę dojrzałego, a nie nastoletniego. 
Co do samej akcji za wiele się tu nie dzieje. Autorka skupiła się raczej na przedstawieniu różnic między minioną  a obecną epoką, bo blisko 300 lat stanowi duży przeskok i w ciągu tego czasu życie ludzi i funkcjonowanie świata może się diametralnie zmienić. Ciekawy jest wątek depersonalizacji  czyli odebranie ludziom przyszłości ich indywidualnego charakteru. Odniosłam jednak wrażenie, że autorka potraktowała to trochę powierzchownie, bo zatrzymała się na sferze języka i nazewnictwa. Wspominano co prawda kilkakrotnie, że już małe dzieci są w ten sposób indoktrynowane i że robi się to dla dobra ogółu, ale jak się to dobro przejawiało, już nie pokazano. Dla mnie samo mówienie o sobie w trzeciej osobie, to trochę za mało.
Za to w bardzo poruszający sposób przedstawiła autorka proces docierania Finna, do ukrytych w nim pokładów uczuć oraz emocji, a także potrzebę wyrażenia tego nie tylko werbalnie, ale i na papierze. Momenty, w których Finn uczy się pisać oraz ten, gdy z zaimka ten przechodzi na ja, były jednymi z lepszych w powieści. 
Nieskończoność zawiera motyw, z którym już wcześniej spotkałam się w filmie Dom nad jeziorem (K. Reeves, S. Bullock). Historia dwojga ludzi żyjących w różnych liniach czasowych i próbujących pokonać barierę pozornie nie do pokonania, wzrusza i zapada głęboko w pamięć. 
Podobnie jest z powieścią H. J. Rahlens, choć tu stroną aktywnie działającą jest tylko Finn. Przekaz jest prosty i łatwy do odczytania. To miłość i jej "bakcyl" pobudza człowieka do działania i odkrywa w nim rzeczy dawno zapomniane lub uznane za nieistniejące. Ten sam bakcyl pokonuje przeszkody pozornie nie do przeskoczenia lub takie, którym nawet daleko posunięta technika nie mogła sprostać. I chyba to jest w tej historii najlepsze. Powrót do rzeczy prostych, drobnych, może nam pomóc odnaleźć to, co już dawno zagubiliśmy.
Nieskończoność jest dobrą lekturą na wolne, zimowe popołudnie, gdy za oknem zamieć,       
a nam marzy się chwila relaksu i rozczulenia. Każdy marzyciel i romantyk będzie zadowolony. 
Polecam!

Za książkę dziękuję pani Katarzynie z Wydawnictwa EGMONT.
Pozdrawiam ciepło!




Recenzja opublikowana także na:
Secretum.pl
Księgarnia Matras
Księgarnia Gandalf

7 komentarzy:

  1. Aż taka dobra? Super! Książka nadal przede mną, więc tym chętniej po nią sięgnę skoro tak wysoko ją oceniasz! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam wielki apetyt na tę książkę i nie mogę się doczekać, aż dostanę ją w moje łapki :) Również cieszę się, że oceniłaś książkę pozytywnie, bo utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że warto "Nieskończoność" przeczytać
    Pozdrawiam :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka ma w sobie coś magicznego, ale i fabuła wydaje się ciekawa. Na pewno książka znajdzie w gronie tych, których usilnie poszukuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się fantastyczna lektura. Bardzo mnie ciekawi jakie różnice w powieści dzielą nasz czas od tego za 300 lat. Motyw zmagania się z czasem i życiem niejako w dwóch różnych wymiarach też powinien mi się spodobać. Przynajmniej "Dom nad jeziorem" bardzo miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa nie powiem, że nie :) Mam podobne zdanie o książce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam mieszane uczucia - z jednej strony "Nieskończoność" wydaje się dobrą, intrygującą książką, z drugiej bardzo śmierdzi podróbką powieści "Ever" od Alyson Noel - Egmont nawet okładkę z podobną motywem stworzył. hmm...

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam książki z serii Poza czasem (choć może to lekka przesada, bo czytałam chyba tylko Magiczną gondolę i Złoty most, ale co tam) i ta strasznie mnie kusi:)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.