wtorek, 16 grudnia 2014

Ratunku! Potwory opanowały Tokio!

Autor: Richard Garfield
Tytuł: Potwory w Tokio
Wydawca: EGMONT
Limit wieku: 8+
Gra Roku 2014 











Trzeba przyznać krainom i stworom z gier planszowych, że nie próżnują i na różne sposoby próbują wciągnąć nowych graczy w swoje rewiry.  Jeszcze dobrze nie wyzwoliłam się spod wpływu Mumii w bandażach, już mnie dopadli Apacze i Komancze. Teraz zaś w magicznej scenerii zbliżających się Świąt przychodzi pora, by rozprawić się z Potworami w Tokio.
Tytuł Gry Roku 2104 jest jak najbardziej zasłużony. Najpierw wpada w oczy kolorowe pudełko i sympatyczna grafika z potworami na pierwszym planie. Oto mamy niepowtarzalną okazję nie walczyć z potworami, a wcielić się w jednego z nich! Od teraz jako wybrana bestia będziemy mogli niszczyć, rujnować i budzić grozę. Już same role, jakie przypadają graczom, są swego rodzaju novum. Ale to nie wszystko. Otwieramy pudełko i...
Oddycham z ulgą, bo dla mnie zawsze najważniejsza jest instrukcja obsługi. Jest. 
Kolorowa, z dokładnymi opisami akcji i funkcji poszczególnych elementów oraz bezcennym dodatkiem, który wyjaśnia najczęstsze wątpliwości, które mogą budzić się u graczy. 
Potem uwagę zwraca dość mała plansza, ale nie należy się tym przejmować, bo plansza tak naprawdę pełni w tej grze rolę drugorzędną. Ważniejsze będą wykonywane akcje i oczywiście potwory, która nie tylko są cudnie namalowane na twardych kartonikach, ale także mają podstawki, dzięki czemu będzie je można postawić! Coś pięknego!
Oprócz tego w skład zestawu wchodzą kości w liczbie ośmiu. Dotyczą one akcji związanych z potworami, a umieszczone na nich symbole zawierają punkty zwycięstwa, zdobywanej energii, ataku czy leczenia urazów. To jednak nie wszystko. 
Każdy potwór ma swoją planszę, na której w trakcie gry uczestnicy rozgrywki będą zaznaczać ile punktów zwycięstwa zdobyła ich bestia oraz ile punktów życia zyskała, bądź straciła.
Super!
Ale i to nie wszystko. 
Dodatkowo mamy tu 66 kart z przeróżnymi akcjami, bonusami i zadaniami,  28 małych żetonów - znaczników dymu, imitacji, zmniejszenia i trucizny, a także zielone kosteczki energii. 
Celem gry jest zdobywanie punktów, maksymalnie można ich zdobyć 20. Wygrywa ten gracz, który albo wspomniane punkty zdobędzie, albo jako jedyny pozostanie na placu boju. 
Grę rozpoczynamy od wyboru swojego potwora (i pasującej do niego planszy), a naprawdę jest w czym wybierać. Mamy tu: Meka Dragona, Alienoida, Krakena, Kinga, Cyber Bunny'ego oraz Giga Zaura.
Na planszy potwora punkty ustawiamy na zero. 
Karty z zadaniami należy potasować i razem z pozostałymi elementami rozłożyć na stole. 3 karty ze stosu, obrazkami do góry kładziemy obok; od tej pory będą one stanowić bank kart. 
Ten gracz, który wyda z siebie najbardziej przerażający ryk, może rozpocząć grę. W przypadku, gdyby ryki wyszły słabo, zaczynamy od najmłodszego. :)
Gracze mają do wyboru kilka działań: rzuty kostkami, wykorzystanie symboli, które na nich są, zakupienie kart czy zakończenie tury. 

Jeśli gracz zdecyduje się na rzut kostkami może wtedy wykonać maksymalnie 3 rzuty w swojej turze. Po każdym rzucie odkłada wybrane kości, a po 3 rzutach wykonuje działania, wynikające z symboli na kościach. Przykładowo mogą to być: zdobycie punktów życia, zaatakowanie wybranego gracza, czy też zajęcie jego miejsca, po tym jak ranny opuści Tokio. Na koniec tury kości zostają przekazane graczowi po lewej. 
Gracz może też zdecydować, że zakupi karty, ale musi za nie zapłacić energią. Istnieje opcja wymiany kart, jeśli graczowi nie podeszły, ale tylko wtedy, gdy ma czym za nie zapłacić. W końcu tej energii wcale tak dużo przecież nie ma, a każda akcja kosztuje. Trzeba więc mądrze gospodarować siłami życiowymi naszej bestii i uważnie śledzić poczynania innych potworów. Należy też pamiętać, że ranić możemy wszystkie bestie poza  Tokio, jeśli sami w nim jesteśmy, a jeśli jesteśmy poza Tokio, to ranimy tych w mieście. 
Jak się dostać do Tokio? Otóż należy wylosować w kościach konkretny symbol.
Potwory w Tokio to rozgrywka, która naprawdę wciąga. Gdy opanujemy już wariant podstawowy, mamy możliwość rozegrania zaawansowanego. 
Gdy za oknem mamy ni to jesień, ni to zimę i trudno o bajkowy klimat, planszówka autorstwa Richarda Garfielda zapewni tam to, czego odmawia nam aura; atmosferę walki i wyzwania, a także możliwość pokazania innym graczom, jak zaciekła bestia w nas tkwi. 
Polecam i zachęcam. Potwory w Tokio to wspaniała rozrywka nie tylko dla grupy przyjaciół, ale też dla całej rodziny!

Dziękuję!


Zostań władcą prerii.  Apacze i Komancze
Nie daj się złapać Mumia w bandażach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.