czwartek, 13 marca 2014

W pępku uczniowskich pomysłów (4)

Dziś rozmawialiśmy o naszych uczuciach, konkretnie o frustracjach. Każdy miał prawo się wypowiedzieć, pod warunkiem, że słuchał tego co mówili inni. Burza mózgów była wielka. Okazało się też, że wszystkich łączy jedno; wspólnota odczuwania i podobieństwo sytuacji.
Poniżej kilka wniosków, dotyczących dorosłych. 
Dobrze by było gdyby:
- mieli świadomość, że nauka, chodzenie do szkoły i przygotowywanie się do sprawdzianów to też ciężka praca, (nawet tytaniczna, powiedziałabym);
- nie mówili, że wyprana koszulka leży tam gdzie leży, choć sprawdzaliśmy już pięć razy i na bank jej tam nie było;
- nie wołali nas, gdy jesteśmy w piwnicy/strychu/garażu, a potem kazali tam ponownie schodzić po ogórki;
- nie wołali nas, gdy jesteśmy w piwnicy/strychu/garażu, a gdy przyjdziemy, mówili: "już nic";
- nie wychodzili po nas, gdy wracamy z koleżanką;
- nie wchodzili do pokoju w momencie, gdy jest przerwa od nauki, tylko po to, by powiedzieć, że znowu się nie uczymy;
Jak mocno by nas to nie irytowało, tak jeszcze mocniej doceniamy, że:
- karmią nas, ubierają i dbają o to, byśmy mieli dach nad głową; 
- kochają nas, choć niekiedy gderają; 
- po prostu są!

wtorek, 11 marca 2014

Nigdy nie mów żegnaj (Kabhi Alvida Naa Kehna)



Tytuł: Nigdy nie mów żegnaj
Reżyseria: Karan Johar
Obsada:  
Amitabh Bachchan jako Samarjit Singh Talwar 
Shahrukh Khan jako Dev Saran 
Rani Mukerji jako Maya Talwar 
Abhishek Bachchan jako Rishi Talwar 
Preity Zinta jako Rhea Saran
Gościnnie: Kajol, John Abraham
Czas trwania: 190 minut 
Premiera: 2007 rok
Dostępny w Polsce: tak
Gatunek: obyczajowy
Ocena:10!!!/!!!
Najważniejsze motywy: zdrada małżeńska





Na pierwszy ogień pójdzie film, który należy do moich ukochanych z tego gatunku. Oglądałam go już kilka razy i z każdym razem coraz bardziej mi się podoba. Raz dlatego, że grają w nim moi ulubieni aktorzy bollywoodzcy, dwa, że wyreżyserował go Karan Johar, a trzy, że jest dopracowany w każdym detalu i to widać, zarówno pod względem muzyki, scenerii, kostiumów, a zwłaszcza tematu. 
Ponieważ w społeczeństwie hinduskim zdrada i rozwód są tematem bardzo drażliwym, przed Karanem, jako reżyserem i scenarzystą stało trudne zadanie. Czy mu się udało? Spiewająco!
Krótko na temat treści.
Dwoje głównych bohaterów poznajemy w przełomowym dla nich momencie.
Maya szykuje się do ślubu z przyjacielem z dzieciństwa Rishim i mimo że wiele on dla niej znaczy, to Maya i tak ma wątpliwości. Zastanawia się bowiem, co zrobi, gdy prawdziwą miłość spotka, będąc już mężatką?
Drugi z bohaterów Dev, właśnie osiągnął szczyty popularności; jest świetnym piłkarzem, czeka go podpisanie wielomilionowego kontraktu.
W dniu ślubu Mayi bohaterowie spotykają się po raz pierwszy. Po krótkiej rozmowie, Maya idzie na ceremonię ślubną, a Dev zamyślony wychodzi na ulicę wprost pod koła pędzącego samochodu.
Mija 5 lat.
Maya jest żoną Rishiego; pedantyczną, poukładaną przedszkolanką. Od razu widać, że małżeństwo z Rishim nie spełniło jej oczekiwań. Mimo że on zabiega o nią bardzo, to ją te zabiegi głównie irytują. Myślę, że główną przeszkodą są ich charaktery i inne podejście do życia. Maya jest poważna, ceni sobie domowe zacisze. Rishi to człowiek sukcesu, po trosze bananowy chłopak, bywalec klubów i dyskotek.
Wypadek przerwał karierę piłkarską Deva, skazując go na pracę trenera chłopięcej drużyny, a jego samego czyniąc rozgoryczonym i złośliwym człowiekiem. Nie lubi on swojej pracy, innych ludzi; momentami wydaje się też, że nie lubi nawet swojej żony i synka. Skupiona na karierze dziennikarki Rhea, wydaje się nie dostrzegać goryczy  i bólu Deva.
Gdy Maya i Dev spotkają się ponownie, świadomi niedoskonałości ich związków, a także ich samych, postanowią na zasadzie wzajemnego wsparcia i wymiany doświadczeń, pomóc sobie, doradzić, wytknąć błędy, a może nawet coś we własnych małżeństwach ulepszyć.
Ich starania trafią jak kulą w płot. Z biegiem czasu okaże się, że to czego szukają w swoich małżonkach, odnajdują w sobie nawzajem. Odkrycie to na zawsze zmieni ich życie oraz życie ich rodzin, a ich samych zmusi do ważnych decyzji.

"Miłość ma to do siebie, że przychodzi nieproszona" -  mówi jeden z bohaterów.
Czy będąc już w poważnym związku, trwającym kilka lat, ustabilizowanym, w którym jest dziecko, można sobie pozwolić na przerwanie tego, bo człowiek właśnie się zakochał? Czy wolno złamać wcześniej złożone obietnice i zranić najbliższych? Czy może należy przemóc się i zawalczyć o ten  związek, który był pierwszy? Na to pytanie twórca filmu postara się odpowiedzieć, przedstawiając dzieje trudnej, ale pięknej miłości między Mayą a Devem.
Prawda jest bowiem taka, że tych dwoje wydaje się być dla siebie stworzonych. Ona łagodzi jego wybuchowość i złośliwość, a jego cynizm i pewność siebie, zmuszają ją do większej asertywności. W dodatku oboje się raczej domatorami i nad życie zawodowe cenią to rodzinne w domowych pieleszach.
Fabuła wydaje się raczej zwyczajna, a temat zdrady małżeńskiej i rozwodu nikogo już raczej nie zaszokuje.       W społeczeństwie indyjskim jest jednak trochę inaczej i widać z jak wielkim wyczuciem o pewnych sprawach się w filmie mówi.
Wielkim atutem filmu jest muzyka, piosenki oraz układy taneczne, które pięknie oddają nastrój i melancholię. W moim odczuciu tak właśnie miało być i jako widz i słuchacz jednocześnie, jestem bardzo z tego zadowolona. Zachwycają stroje bohaterów, w pamięć zapadła mi zwłaszcza kurtka Shahrukha z czerwoną różą na plecach.
Film jest dość długi, bo trwa blisko 3 godziny, ale wcale się tej długości nie czuje. Umiejętnie rozłożone momenty komediowe, sceny muzyczne i te bardziej dramatyczne, wszystko jest idealnie dopasowane.
Z racji drażliwości kwestii rozwodu i rozbicia rodziny, także zakończenie przedstawiono tak, aby nie było ono kompletnym wybieleniem decyzji bohaterów. Konieczna była także pewna pokuta w rodzaju trzech lat, spędzonych przez bohaterów oddzielnie, w przeświadczeniu, że ta druga osoba zdecydowała się na ratowanie swojego związku. 
Będąc posiadaczem wydania dwupłytowego (prezent na Walentynki) często wracam do tego filmu, choćby po to, by posłuchać piosenek.
Zdaję sobie sprawę, że nie każdy takie kino lubi. Jednych może ono zachwycać, drugich irytować lub śmieszyć. Jeśli jednak uda mi się choćby jedną osobę do obejrzenia tego filmu zachęcić, będzie mnie to bardzo cieszyło.
***************
To pierwsze moje wrażenia z filmu, a jednocześnie próba poszerzenia zakresu bloga. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie tu ciekawiej i kolorowiej. Miłej lektury i oglądania!

środa, 5 marca 2014

Rachel Caine: Wyklęta

Autor: Rachel Caine
Tytuł: Wyklęta
Seria: Czas Wygnania, t.1.
Stron: 350
Wydawca: AMBER
Moja ocena: 8/10




Prędzej czy później chyba każda magiczna istota doczeka się swojej serii książek. Z jednej strony może się to kojarzyć z epidemią, ale z drugiej strony może to i dobrze? W sumie, dlaczego nie, a poza tym, a nuż będzie to fajna, wciągająca i przyjemna w odbiorze seria?
Na serię z kobietą dżinnem w roli głównej czaiłam się już od jakiegoś czasu, jednak nie mając do niej stuprocentowego zaufania, zdecydowałam się na jej kupno dopiero wtedy, gdy cena była śmiesznie niska. Chyba najbardziej obawiałam się, że część przygodowa zejdzie na plan drugi, a raczej zepchnie ją tam, strona erotyczna, której niestety czasem w tego typu książkach mamy aż za dużo. 
Obecnie jestem po lekturze Wyklętej, która cykl otwiera i przyznam, że jestem mile zaskoczona.
Główną bohaterką i jednocześnie narratorką powieści jest Cassiel, niegdyś potężny i groźny dżinn, obecnie zwykła, śmiertelna kobieta o wyglądzie albinoski. W chwili, gdy poznajemy Cassiel, odmawia ona wykonania rozkazu swojego zwierzchnika Ashana. Nie wiemy, jaka była treść tego rozkazu i przez długi czas się tego nie dowiemy. Możemy się tylko domyślać, że było to naprawdę coś dużego i wymagającego, skoro Cassiel, zdecydowała się sprzeciwić i zaryzykować nienaruszalność swojego dotychczasowego życia. Mimo że dżinny często przebywają w świecie ludzkim, to sprawy śmiertelników i sami ludzie są dla nich mało znaczące. Właściwie wszystko czym żyją i kierują się ludzie, jest dla tak wiekowych i eterycznych istot jak dżinny, błahe, głupie i naiwne. 
Jeden głos sprzeciwu powoduje, że Cassiel zostaje dosłownie strącona na ziemię, pozbawiona statusu i niektórych mocy. Adaptacja do nowych warunków w ciele człowieka jest dla Cassiel niezwykle bolesna. Dodatkowo, aby żyć i móc jakoś funkcjonować bohaterka będzie odtąd musiała korzystać z pomocy Strażników Pogody, którzy za bardzo za dżinnami nie przepadają. W ten sposób Cassiel poznaje Many'ego i jego rodzinę; żonę Angelę i córeczkę Ibby. Obserwując ich wzajemne relacje i codzienne życie przekonuje się, że ludzkie emocje oraz ludzkie (na pozór banalne) odczuwanie świata nie są wcale takie proste. 
Początkowe rozdziały dotyczą odczuć bohaterki, która każdą najmniejszą zmianę odbiera mocno i w sposób bardzo osobisty. Stopniowo Cassiel przyzwyczaja się do życia w kobiecym ciele i nawet zaczyna dostrzegać pierwsze zalety, jak przykładowo, dziecięce przywiązanie czy świadomość bycia potrzebną komuś. Sielanka nie trwa jednak długo. Groźne siły wydają się zagrażać nie tylko zbuntowanej Cassiel, ale też Manny'emu. Kiedy na horyzoncie pojawia się brat Manny'ego, Luis, mający za sobą przeszłość w gangu oraz dość niejasne powiązania z dżinnami i strażnikami, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej. Gdy bohaterom wydaje się, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane, tajemniczy wrogowie uderzają ponownie. 
Cassiel, której jeszcze niedawno wydawało się, że może jakoś uda się jej przyzwyczaić do ludzkiego życia, stanie przed wielkim wyzwaniem, a uczucia, których doświadczy całkowicie nią zawładną. 
Jak już wspomniałam początkowo akcja toczy się wolno i spokojnie.  Z czasem jednak intryga gmatwa się coraz bardziej, a napięcie rośnie i dosłownie trudno się od książki oderwać. 
Warto też dodać, że opis z tyłu książki jest trochę mylący. Co prawda Luis jest tajemniczy i reprezentuje ten typ łobuza, którego nie sposób nie lubić, ale nie ma w pierwszej części niczego takiego jak "walka głównej bohaterki z namiętnością" do tegoż śmiertelnika. Niewykluczone i bardzo prawdopodobne, że w kolejnych częściach jakiś romans będzie, ale póki co autorka dobrze porządziła fabułą i nie kazała swoim bohaterom wzdychać i uprawiać gorącego, nieokiełznanego seksu. I całe szczęście, gdyż często w takim przypadku, cała fabuła zwyczajnie pada na pysk. 
Na razie ciekawsze są zmagania Cassiel i Luisa z Perłą oraz porywaczami dzieci. 
Trochę mnie zmartwił fakt, że zakończenie części pierwszej jest otwarte. Spodziewałam się raczej układu: co powieść, to kolejna sprawa, a tu wygląda na to, że wątki te będą się ciągnąć przez kolejne części. I tu pewnym mankamentem jest fakt, że w polskim wydaniu mamy trzy książki, zaś w oryginalnym cztery. No nic zobaczymy. 
Jeśli o mnie idzie, to zarówno bohaterowie, jak i świat przedstawiony wzbudzili moją sympatię na tyle, by sięgnąć po kolejne dwie części i przekonać się co dalej. 
Ze swojej strony polecam. 

poniedziałek, 3 marca 2014

Konkurs z Czarodziejem ze Świata Czarownic!

Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie organizowanym 
przez portal literacki Secretum.pl 
Nagrodami są 2 egzemplarze powieści Andre Nortona 
pt. Czarodziej ze Świata Czarownic
Tym razem zadanie konkursowe jest banalnie łatwe! 
Szczegóły i regulamin znajdują się  tutaj
Zgłaszać się można do 20 marca. 
Zapraszam!

niedziela, 2 marca 2014

Tessa Gratton: Magia krwi

Autor: Tessa Gratton
Tytuł: Magia krwi
Stron: 389
Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Moja ocena: 9/10



Gdy zobaczyłam tę okładkę w zapowiedziach, przyznam, że nie zachęciła mnie ona zbytnio. Surowa z przewagą czerni i szarości, okraszona delikatnie czerwienią tytułowej krwi.  Podobnie tytuł powieści oraz opis treści, który jakoś tak mało mówił. Ciekawość była jednak silniejsza i teraz jestem bardzo zadowolona, że jednak zdecydowałam się dać szansę tej powieści.
Zaczyna się standardowo. Małe miasteczko, osamotniona nastolatka po tragicznych przejściach i nowy chłopak w mieście. Wszyscy znamy te historie; wystarczy tylko dodać do tego jakiś sekret, przyprawić szczyptą romansu i już mamy historię, jakich obecnie w literaturze młodzieżowej mnóstwo. Tessa Gratton miała jednak na to wszystko swój własny koncept i zrealizowała go naprawdę ciekawie i oryginalnie. Szybko się bowiem okazuje, że tych kilka znanych motywów to zaledwie otoczka, zaś cała historia jest znacznie bardziej skomplikowana. 
Główna bohaterka Silla z trudem odnajduje się w nowej dla siebie rzeczywistości po tym, jak w wakacje straciła obydwoje rodziców, a dokładniej to ojciec zabił najpierw jej matkę, a potem siebie. To Silla znalazła ich w kałuży krwi i od tej pory wszyscy zastanawiają się, czy i ona okaże się tak szalona i nieprzewidywalna, jak jej ojciec, którego wcześniej wszyscy znali jako spokojnego i uczynnego sąsiada. Jedynym wsparciem dla Silli jest starszy brat Reese oraz babcia, która od niedawna z nimi mieszka. 
Drugim bohaterem jest rówieśnik Silli, Nick, który niedawno zamieszkał w sąsiedztwie z ojcem i macochą.
Któregoś dnia Silla niespodziewanie dostaje od anonimowego nadawcy, przesyłkę, w której znajduje się list oraz księga z zaklęciami. Nie są to jednak średniowieczne zaklęcia typu "czary mary", a raczej takie, które bazują na składnikach związanych z ziemią i roślinami, a podstawą każdego zaklęcia jest krew. Zaintrygowana Silla zaczyna eksperymentować z zaklęciami, wciągając w to brata oraz Nicka, poznanego na cmentarzu.
Na tym jednak nie koniec. Szybko się bowiem okazuje, że życiu nastolatków zagraża mroczna siła, która również poszukuje księgi, a obiektem jej zainteresowania jest grób rodziców Silli. 
Historię poznajemy z dwóch punktów widzenia; w rolę narratora raz wciela się Nick, a raz Silla. Opowiadają oni o swoich uczuciach i relacjonują przebieg wydarzeń. 
Ciekawość sięga zenitu jednak dopiero wtedy, gdy  co kilka rozdziałów, autorka prezentuje czytelnikowi fragmenty dziennika młodej dziewczyny, Josephine. Wpisy dotyczą początków jej znajomości z szanowanym i zdolnym lekarzem Philipem, a poznają się oni około 1900 roku. Philip ratuje Josephine od śmierci, a następnie kształci ją i uczy magii. Kolejne notatki przedstawiają dzieje ich związku, poszukiwanie sposobów na przedłużenie życia i młodości oraz stopniowy rozdźwięk pomiędzy tym, co okazuje się dla nich ważne w życiu. 
Jak historia sprzed ponad stu lat wiąże się z obecnymi wydarzeniami? Czy to możliwe aby ojciec Silli, człowiek tak rodzinny i kochający, jednak nie zabił matki, a został do tego zmuszony opętaniem? Czy matka Nicka, którą chłopak ledwie pamięta, naprawdę go opuściła i jaka była jej rola w tej historii? Kolejne eksperymenty z zaklęciami doprowadzą Sillę, Reese'a i Nicka do strasznej prawdy, a w końcu do konfrontacji z Josephine, która ukrywa się gdzieś w miasteczku. 
Lektura Magii krwi wciągnęła mnie i to bardzo. Naprawdę dawno nie czytałam czegoś tak ciekawego. Autorka powieści wprowadziła kilka kobiecych postaci i dlatego nie od razu można się domyślić, którą z nich  jest Josephine. Co prawda mniej więcej w połowie powieści już można się tego domyślić, ale związków z osobą ojca głównej bohaterki trudno się doszukać. Na uwagę zasługuje także klimat powieści; senna atmosfera miasteczka, cicha groza cmentarza i mrok lasu nieopodal. Pewnym zaskoczeniem było dla mnie też to, że autorka nie oszczędziła wszystkich bohaterów, co w książkach dla młodzieży jest raczej rzadkością. Trochę żal mi akurat tej postaci, ale z drugiej strony dzięki temu akcja potoczyła się wartko i naprawdę trzymała w napięciu do końca. 
Powieść czyta się naprawdę szybko, bo z czasem dochodzi do takiej kumulacji zdarzeń, że bardzo chce się poznać zakończenie. 
Mimo że na stronie autorki widnieją  już informacje o kolejnej powieści z krwią w tytule, a zakończenie Magii krwi wydaje się być otwarte, wydaje mi się, że nie będzie to jej bezpośrednia kontynuacja. Opis jednak jest na tyle ciekawy, że gdy pojawi się w polskiej wersji, z pewnością po nią sięgnę.
Wam natomiast polecam Magię krwi. To dobra lektura na mgliste, senne popołudnie. 


Za książkę dziękuję pani Sylwii z Grupy Wydawniczej Publicat. 
Pozdrawiam ciepło!


sobota, 1 marca 2014

W pępku uczniowskich pomysłów (3)


Lekcja z lektury "Kamienie na szaniec", 
temat:  Dywersja i sabotaż. 
Nauczycielka pyta o nazwy miejscowości, w których przeprowadzono takie akcje. 
Dla podpowiedzi dodaje, że przeważnie były one w okolicach Warszawy.  Odpowiada jej cisza. 
W końcu nauczycielka zaczyna pisać na tablicy: 
Kraków, Gdańsk, Zakopane, Lublin. Klasa gorliwie przepisuje, nikt nie zgłasza wątpliwości. Poirytowana już trochę polonistka pyta:
- Wszystko w porządku? Niczego nie brakuje? - Zgłasza się jeden uczeń: 
- Przecinków.