niedziela, 29 lipca 2012

Blake Charlton: Czaropis, tom 2.

Autor: Blake Charlton
Tytuł: Czaropis, tom 2.
Wydawca: Prószyński i S-ka
Stron: 640
Moja ocena: 10/10
Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, ile wysiłku taki czarodziej musi włożyć w rzucenie czaru lub zaklęcia?  Jak mocno musi się starać, żeby czar był silny, precyzyjny i sięgnął celu, na który został nakierowany i co najważniejsze: żeby odniósł zamierzony skutek? Oczywiście im starszy i bardziej doświadczony, tym łatwiej mu to przychodzi, ale w jakim wieku by nie był, musi czerpać ze swoich wewnętrznych rezerw, bo przecież stamtąd ta magia wychodzi.
Takich historii mamy w literaturze fantastycznej wiele. Natura żywiołu magii i umiejętne nią kierowanie to temat niezwykle wdzięczny i dający twórcom duże pole do popisu.
Blake Charlton w swoich książkach poszedł w nieco inną stronę. Ponieważ od dziecka zmagał się z dysleksją, postanowił te zmagania opisać, nadając im oprawę fantastyczną. 
Dysleksja ostatnimi czasy jest coraz bardziej powszechna  i najogólniej mówiąc objawia się specyficznymi trudnościami w czytaniu i pisaniu.
W świecie wykreowanym przez B. Charltona źródłem magii jest ludzkie ciało, a surowcem dla zaklęć słowa i język. Tylko dobra znajomość zasad pisowni i gramatyki pozwala na rzucanie poprawnych zaklęć, zaklęć twórczych, należy tu dodać. Głównym bohaterem Czaropisu jest młody adept sztuki magicznej, Nikodemus Weal. Młodzieniec jest kakografem; posiada bowiem pewną skazę, która uniemożliwia mu rzucanie poprawnych i skutecznych zaklęć. Najczęściej rzucane przez Nikodemusa zaklęcia powodują zamieszanie, chaos i wielki bałagan, który potem muszą porządkować inni. 
W pierwszej części Czaropisu (Recenzja) czytelnik śledził zmagania głównego bohatera z własną nieudolnością oraz pogoń za magicznym golemem, który z niewiadomych powodów zabijał czarodziejów akademii. Wplątany w lawinę wydarzeń Nikodemus poznał więcej szczegółów ze swojej przeszłości, co pozwoliło mu zyskać nadzieję na to, że kiedyś pozbędzie się swojej skazy, uwolni się od piętna kakografa i może nawet stanie się Zimorodkiem, czyli tym, który przywróci językowi ład i poprowadzi ku lepszej przyszłości. 
Finał części pierwszej pozostawił czytelnika z większą liczbą pytań, niż odpowiedzi. Druga część trylogii dała mi nadzieję  na rozwianie moich podejrzeń i wątpliwości co do kierunku, w którym podąży  fabuła. 
Pierwszym zaskoczeniem było dla mnie to, że autor zrobił dość duży przeskok czasowy, mianowicie oba tomy dzieli 10 lat. Zostawialiśmy Nikodemusa jako nieopierzonego czarodzieja, który swoim dotykiem sprowadzał klątwy rakowe, a teraz spotykamy go jako dojrzałego mężczyznę, zaprawionego w bojach z demonem Tajfonem oraz jego wytworami, nieco zgorzkniałego i zamkniętego w sobie. W sumie trudno mu się dziwić, skoro jego zabójczy dotyk może spowodować tyle zła, to lepiej izolować się od ludzi. 
Z jednej strony ten przeskok mi się podobał, bo to oznacza, że bohater w tym czasie nie próżnował, a z drugiej strony trochę mi z tym dziwnie, bo czułam się jakby mnie coś ominęło. Z rozmów prowadzonych przez bohaterów czytelnik może sobie złożyć dziesięcioletnią historię, w której Nikodemus i jego koboldy są tylko częścią ogromnej gry, toczącej się na szachownicy tego magicznego świata. Przez ten czas powstało kilka zwalczajacych się wzajemnie frakcji; jedni opowiadają się po stronie Zimorodka, drudzy chcą wykorzystać Nawałnika Burzowego do własnych celów. A nad tym wszystkim demon Tajfon z miną doświadczonego rozgrywającego, zyskuje sobie kolejnych zwolenników, opanowuje kolejne miasta, pracuje nad powołaniem do życia smoków i oczywiście próbuje zabić Nikodemusa.
Drugim zaskoczeniem, jak najbardziej pozytywnym było wprowadzenie nowych bohaterów: uzdrowicielki Franceski i pilota Cyrusa. Ich losy zostają splecione z losami Nikodemusa, na długo przed ich spotkaniem. Pozwoliło to czytelnikowi na rozeznanie się w sytuacji i spojrzenie na wszystko z innej, obiektywnej perspektywy.
Tutaj należy się autorowi pochwała za Francescę; jest doświadczona, bystra, pyskata i zdecydowana. Jej rola w całej historii jest duża, żeby nie powiedzieć kluczowa. Od początku zastanawiałam się, co jest z nią nie tak. Nie udało mi się tego odgadnąć, zresztą sama Francesca też dość późno się domyśliła. Olśnienie, którego stopniowo doznawałam było bardzo przyjemne. To tak, jakby rozwiązać trudną zagadkę, po długim zastanawianiu się.
Akcja części drugiej biegnie, nie, pędzi chyba jeszcze szybciej niż w części pierwszej. Już na początku opowieści zostajemy wrzuceni w sam środek tego "dziania się" i tak pozostaje do samego końca. Potyczki magiczne, pogonie, zagadki, okraszone błyskotliwymi dialogami i humorystycznymi scenami. Nad wszystkim zaś góruje język, ta niesamowita, wścibska proza, która pozwala bohaterom podróżować statkami powietrznymi, leczyć schorzenia, cenzurować umysły, upodtekstowiać,  słowem naginać rzeczywistość do swoich potrzeb. Historia stworzona przez Blake'a Charltona jest oryginalna, świeża i wciągająca, a unikatowe sprzężenie języka z umiejętnością czarowania wręcz rzuca na kolana.
W części drugiej Nikodemus wreszcie stanie przed upragnionym wyborem. Co wybierze? Odpowiedź nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. 
Nie zabrakło tu również wątku romansowego i niesamowicie podobał mi się sposób, w jaki został on poprowadzony: bez westchnień, bez nachalnej słodkości. Autor po prostu wplótł go w tok akcji, a reszta dokonała się sama. Chyba znowu zadziałała magia prajęzyka i złocistej prozy. 
Powieść czyta się lekko i szybko aż do ostatniej strony. 
Na koniec warto wspomnieć o okładce. Krwista czerwień szaty demona na okładce oraz idący za nim chaos robią wrażenie. Okładka drugiej części podoba mi się jeszcze bardziej niż ta pierwsza w tonacji szarości i granatu.
Książkę polecam nie tylko czytelnikom zaznajomionym z częścią pierwszą, ale wszystkim, szukającym czegoś nowego i odmiennego. Takiego spojrzenia na mowę, język i poprawność gramatyczną w magicznym wydaniu nie znajdziecie nigdzie indziej. 
Teraz pozostaje tylko niecierpliwie czekać na finałową część trylogii. 
Polecam, bo naprawdę warto!
Za możliwość 
odbycia tej magicznej podróży 
bardzo serdecznie dziękuję 
panu Marcinowi 
Pozdrawiam!

14 komentarzy:

  1. Zastanawiam się nad tomem pierwszym i jestem coraz bardziej na TAK :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z chęcią, z chęcią
    ale wpierw tom 1 poproszę ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre książki ostatnio czytasz, gratuluję :D Ja w sumie też czytam dobre, nie chwaląc się, ale z zupełnie innego gatunku - od jakiegoś czasu katuję romanse i tym podobne^^ Ale w końcu muszę po jakąś porządną fantastykę sięgnąć, oj muszę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiła mnie ta książka i chyba sięgnę po pierwszy tom (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie do czytania tej pozycji zachęciły już recenzje pierwszego tomu. Niestety, ale chodź stoi u mnie na półce, nie miałam jeszcze okazji go przeczytać. Tak więc jak tylko znajdę chwilę przeczytam pierwszy tom, a potem zapewne drugi. Te dwie książki bardzo mnie ciekawią.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawi mnie "Czaropis", fabuła książki działa mi na wyobraźnię, dlatego muszę się zdopingować i dopaść wreszcie ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią bym przeczytała, ale napierw trzeba znaleźć pierwszą część

    OdpowiedzUsuń
  8. Oba tomy właśnie do mnie pędzą! Jak wpadną w moje łapki to po Twojej recenzji od razu się za nie zabrać muszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety, książka nie dla mnie.
    Ale bardzo podoba mi się Twoja recenzja :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Z pewnością książkę przeczytam, bo jak mogłoby być inaczej po tak zachęcającej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Czaropis" to jest seria, którą bardzo chciałabym przeczytać :) Strasznie mnie zaintrygowała już pierwsza Twoja recenzja, druga tylko upewniła mnie, że warto sięgnąć po te książki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Może i się skuszę. Czasami lubię sięgać po takie lektury:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam już o tej trylogii i ostrzę sobie na nią pazurki, by zakupić cały pakiet w prezencie dla bratanka na urodziny. Mam nadzieję, że się ucieszy:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tej trylogii, a Twoja recenzja wręcz "zmusiła" mnie do zapoznania się z pierwszą częścią. Opis brzmi niezwykle intrygująco...

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.