poniedziałek, 16 lipca 2012

Taylor Anderson: W oku cyklonu, Krucjata, Malstrom (recenzja zbiorcza)

Autor: Taylor Anderson
Tytuł cyklu: Niszczyciel
Tytuł:
Część 1. W oku cyklonu (470 s.)
Część 2. Krucjata (424 s.)
Część 3. Malstrom (476 s.)
Wydawca: Rebis
Moja ocena: 8/10
Na lekturę Niszczyciela T. Andersona już dawno miałam wielką ochotę.  Zachęcały mnie do tego nie tylko atrakcyjne okładki, ale też opisy wydawcy oraz ciekawostki znajdujące się na oficjalnej stronie internetowej autora. Liczyłam, że książki będące odzwierciedleniem hobby i zainteresowań autora będą dopracowane, pełne ciekawych szczegółów i wciągające. Czy spełniły moje oczekiwania? Od razu muszę powiedzieć, że tak, choć łatwą lekturą nie były, tym bardziej, że tematyka morska jest raczej skierowana do mężczyzn niż do kobiet. Ale po kolei. 
Akcję swoich powieści umieścił Anderson w czasach II wojny światowej. Wszystko zaczyna się od bitwy morskiej na Morzu Jawajskim pomiędzy flotą japońską a amerykańską. Wynik tej bitwy jest z góry przesądzony i załoga amerykańskiego niszczyciela "Walkera" powoli szykuje się na pewną śmierć. Bitwę dodatkowo utrudnia zła pogoda i zbliżający się szkwał. W ten właśnie szkwał wpływa "Walker". Cała załoga na czele z kapitanem Mathew Reedym jest świadkiem dziwnych zdarzeń meteorologicznych, a po wypłynięciu na spokojne wody okazuje się, że po japońskich statkach nie ma ani śladu. Marynarze odkrywają, że mimo że wciąż znajdują się na Ziemi, to nie jest to ten sam świat, w którym jeszcze kilka minut temu walczyli o życie. Pod względem geograficznym wszystko wygląda łudząco podobnie, ale cywilizacyjnie to już zupełnie co innego.
W tym świecie nie ma ludzi, po prostu nigdy nie mieli szansy zaistnieć. W tym świecie żyje za to cała masa groźnych stworzeń przypominających dinozaury, łagodne podobne do lemurów istoty oraz ich śmiertelni wrogowie krwiożerczy grikowie (podobni do jaszczurów). 
Załoga Walkera ma mało czasu na spokojną asymilację z otoczeniem, oto bowiem grikowie atakują lemury i amerykańscy żołnierze postanawiają atakowanym pomóc, angażując się w ten sposób w stary i historyczny już w tym świecie konflikt. 
Lemury nie potrafią skutecznie walczyć, ani się bronić. Lata temu grikowie wygonili ich z naturalnych siedlisk i obecnie lemury żyją w tzw. pływających domach, a ich społeczeństwo funkcjonuje na zasadzie klanów. Stworzenia nazwane przez Amerykanów kotowatymi są jednak naprawdę sympatyczne, chcą się uczyć i bardzo szybko przyjmują do wiadomości, że jedynym sposobem na ocalenie jest czynna walka. 
Grikowie to wyrośnięte jaszczury, bardzo krwiożercze, a ich jedynym celem życiowym jest walka i podbój kolejnych krain. Nie biorą jeńców, nie znają uczucia litości; swoich wrogów zwyczajnie pożerają. Przybywają w tysiącach, giną bez żalu i strachu, a po nich przybywają kolejni.
Sytuacja wydaje się naprawdę beznadziejna. Jednak pojawienie się Walkera, a jak się niedługo okazuje także jego siostrzanej jednostki Mahona może zmienić losy tej wojny. Amerykanie dysponują bowiem bronią palną i działami artyleryjskimi, co w tym świecie jest kompletnym novum. 
W kolejnych rozdziałach czytelnik śledzi nie tylko działania wojenne, tworzenie planów, opracowywanie strategii, ale też próby zadomowienia się w tym obcym, zupełnie innym świecie. 
Część pierwsza W oku cyklonu opisuje pojawienie się Amerykanów w tym świecie, ich początkową dezorientację i honorowe podejście do sprawy wojny, która przecież mogłaby nie być ich sprawą. 
Część druga Krucjata rzuca nieco więcej światła na wrogów lemurów grików. Okazuje się też, że oprócz Walkera i Mahona, do tego uniwersum trafił też japoński krążownik Amagi, a jego kapitan opowiedział się po stronie girków. 
Część trzecia Malstrom przedstawia jedną z większych bitew tej wojny, wręcz totalną inwazję grików na główne miasto lemurów oraz dramatyczną, bohaterską obronę połączonych sił Amerykanów i kotowatych.
Nie będę się tu rozpisywać na temat treści, bo zabrałoby mi to za dużo czasu, przejdę więc do rzeczy, o których należy wspomnieć, bo są to niewątpliwe zalety tego cyklu. 
Po pierwsze koncepcja świata przedstawionego. Jak mówi autor w posłowiu autorskim trochę pogdybał w temacie dotyczącym ewolucji gadów i tego, co działoby się na ziemi, gdy nie pojawili się na niej homo sapiens. 
Po drugie, ponieważ książki są ściśle związane z osobistym hobby autora, jakim jest stara broń palna, batalistyka oraz historia, powieści są pełne szczegółów marynistycznych, terminów związanych z okrętami oraz życia członków załogi na pokładzie. Czyni to opowiadaną historię prawdziwą i naprawdę wciągającą. Warto wspomnieć, że Walker, Mahon i Amagi istniały naprawdę.
Po trzecie całość jest umiejętnie wyważona, tzn. oprócz zabiegów wojennych i toczenia bitew, bohaterowie poznają także nowe otoczenie oraz zawiązują przyjaźnie z lemurami. Adaptacja w tym środowisku jest dla nich trochę smutną koniecznością, jednak wobec groźby jaką są grikowie, nie ma czasu na zbędne wzdychania i płacze, że jest się tu, a chciałoby się do domu. Amerykanie zresztą zdążyli się już zmęczyć toczoną z Japonią wojną, a powrót (przy założeniu, że jest możliwy) oznaczałby jej kontynuację i pewną śmierć. Tutaj są komuś potrzebni i mają wybór, choć niełatwy. 
W pewnych momentach książki przywodziły mi na myśl Robinsona Crusoe D. Defoe, a w innych Zaginiony świat A. Conan Doyle'a. Ten klimat i przymus urządzania się w nowym świecie miał na mnie jako czytelnika taki wpływ, że czułam się jakbym sama tam była.
Na uwagę zasługują także kreacje bohaterów, zarówno ludzi jak i lemurów. Kapitan Reedy staje przed wyzwaniem życia, mianowany mistrzem kampanii wojennej przeciw grikom, a jego troska o załogę i umiejętność planowania naprawdę mi imponowały. Jego przeciwieństwem jest kapitan Kurokawa, który jest tak zaślepiony nienawiścią do Amerykanów, że zaprzedaje własną załogę grikom, byle tylko pokonać znienawidzonych przeciwników. 
Oprócz tego mamy tutaj całą plejadę ciekawych postaci: łobuzowatego Silvę, Myszowatych, pielęgniarki z korpusu medycznego, Chacka, Kejego i wielu innych. Tworzą oni prawdziwą  mozaikę charakterów. 
Zastrzegłam na początku, że lektura Niszczyciela nie była dla mnie łatwa. Z czasem jednak wciągnęłam się i z coraz większym zaangażowaniem śledziłam walkę ze strasznymi grikami. Co będzie dalej, tego na razie nie wiadomo. Trzecia część kończy się bowiem wielką bitwą, co jednak nie oznacza końca inwazji grików. Poza tym pojawia się kwestia innych ludzi; czy są gdzieś jeszcze w tym świecie? Czy Amerykanie i lemury zdołają się przygotować na kolejny atak?
Niecierpliwie będę oczekiwała na kolejną część cyklu i mimo, że podobna tematyka jako kobiecie mogłaby mi być raczej obca, to jestem zafascynowana wykreowanym przez pana Andersona światem. 
Cykl polecam wszystkim miłośnikom historii światów alternatywnych, morskich podróży, bitew i innych przygód. Polubicie kotowatych i załogę Walkera i będziecie im kibicować, tak jak to robiłam ja. 
Polecam!
Za możliwość 
odbycia podróży 
na pokładzie Walkera 
i śledzenia losów 
jego załogi 
bardzo serdecznie dziękuję 
Panu Bogusławowi 
z Domu Wydawniczego Rebis
Pozdrawiam serdecznie!


20 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawie i mimo że pierwszy raz słyszę o tym cyklu (i autorze...), to jeśli wpadłoby mi w ręce, to nie odmówiłabym przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tym cyklu książek, ale jak widzę t o warto by było się z nimi zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba raczej tym razem to nie dla mnie seria :)
    być może przypadłaby do gustu mojemu mężowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, panowie zdecydowanie znajdą tu coś dla siebie. Zwłaszcza ci, którzy lubią morskie przygody.

      Usuń
  4. Zapowiada się ciekawie. A te okładki... Piękne jak dla mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, okładki super. :)

      Usuń
  5. Podziwiam cie za to, że lubisz takie fantastyczne książki osadzone w czasach II wojny światowej. Dla mnie stanowią one czarną magię, ale to wszytko zależy od gustu danej osoby.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, ja mam pytanie małe. Czy byłabyś zainteresowana umieszczeniem w Katalogu Czytelniczym? Wystarczy tylko, że dodasz Katalog do linków i napiszesz w komentarzu bądź w mailu, żebym wpisała na listę Twojego bloga. :) Oczywiście, do niczego nie zmuszam.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawie, jednak sięgnę dopiero, gdy już dokończę zaczęte cykle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pamiętaj o nich, gdy już pokończysz to co czytasz teraz. :)

      Usuń
  8. Niestety, nie moje klimaty. Ale dla miłośników gatunku z pewnością interesujące pozycje;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładki piękne, ale fabuła mimo Twojej pozytywnej recenzji jakoś mnie nie zachęca... To chyba nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chyba też będę musiała umieścić w jednej recenzji kilka książek, bo się nie wyrobię...
    A teraz jeszcze Ty mi dokładasz kolejne książki do przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie nie dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładki bardzo ładne, przyciągają wzrok. W sumie mam dylemat, bo z jednej strony brzmi nawet ciekawie, a z drugiej mnie do zainteresowania bronią i wojną daleko. Myślę jednak, że jak kiedyś natknę się na te książki w bibliotece to wypożyczę i spróbuję poczytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdybym miała kiedyś nadmiar czasu, pewnie sięgałabym po nie.

    OdpowiedzUsuń
  14. {Przyznam, że trzy pierwsze części po prostu "połknąłem"- teraz czekam na czwartą i ewentualnie następne...

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się z wymienionymi tutaj pozytywami i również polecam - zwłaszcza zainteresowanym światami alternatywnymi. Natomiast mogę tylko wyrazić ubolewanie, że autor pisze kolejne tomy szybciej niż
    są tłumaczone i wydawane przez REBIS... (dotychczas autor napisał już siedem części tego cyklu).

    OdpowiedzUsuń
  16. A kiedy ma byc 4 część ?? bo juz sie nie moge doczekać;D

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.