wtorek, 10 lipca 2012

Jon Sprunk: Syn Cienia - Przedpremierowo!

Autor: Jon Sprunk
Tytuł: Syn Cienia
Tytuł cyklu: Trylogia Cieni
Wydawca: Papierowy Księżyc
Premiera: 18. 07.2012
Moja ocena: 8/10
Znane wszystkim powiedzenie mówi, żeby nie oceniać książki po okładce, ale wiadomo, że człowiek jest wzrokowcem i to co ładne z wierzchu automatycznie wydaje mu się wartościowe również w środku. Do lektury Syna Cieni zachęciła mnie właśnie okładka, na której znajduje się tajemniczy mężczyzna w kapturze i z mieczem, a nad jego lewym ramieniem unosi się srebrzysta dziewczyna. Ilustracja zasugerowała mi, że oto czeka mnie łotrzykowska przygoda i muszę przyznać, że tym razem moja intuicja mnie nie zawiodła. Książka dotarła do mnie wczoraj, a ja poszłam spać dość późno i dziś jestem już po lekturze, to chyba całkiem dobra rekomendacja. Jak sądzicie?
Akcja powieści J. Sprunka toczy się w epoce przypominającej nasze średniowiecze, w mieście o nazwie Othir. Dawniej było to imperium rządzone przez rodzinę cesarską, obecnie zaś rządzą duchowni, a ich metody i postępowanie zamiast być wzorem dla innych, budzi strach i grozę. Duchowni bowiem dawno zapomnieli o swoich powinnościach, teraz liczy się dla nich tylko władza, dominacja i pieniądze. Rozprzężenie, do którego doszło bardzo przypomina średniowieczny kościół, w którym panował nepotyzm i symonia, w którym łamano złożone śluby, a duchowni niczym nie różnili się od zwykłych obywateli i tak samo jak oni posiadali żony, dzieci i kochanki, a do załatwiania spraw wynajmowali płatnych zabójców. 
Poza tym Othir poznaje czytelnik z tej gorszej strony; odwiedza karczmy, domy publiczne, obserwuje powierzanie zadań, odbieranie płatności za dokonane morderstwa, przy czym aż krztusi się od nieprzyjaznych zapachów bijących  z gorszych dzielnic. Othir jest skorumpowane, każdy tutaj dba tylko o własny interes, a o przyjaźni czy lojalności mowy nie ma. Najlepiej ufać tylko sobie.
Główny bohater dwudziestoparoletni Caim jest płatnym zabójcą, w branży nazywanym Nożownikiem. Swoją profesję bohater traktuje dość obojętnie; wykonuje zadanie, odbiera zapłatę i przechodzi nad wszystkim do porządku dziennego. Posiada również pewną tajemnicę, a właściwie nawet dwie. Pierwsza to Kit, srebrzysta dziewczyna z okładki. Nie zdradzę, kim jest, bowiem odkrycie tego samemu będzie nie lada przyjemnością. Natomiast druga tajemnica Caima, to dziwaczna zdolność wtapiania się w tło otoczenia, w chwilach, gdy jego życie jest zagrożone lub nie ma innej drogi ucieczki. Inaczej mówiąc młodzieniec staje się niemal niewidoczny. Nietrudno się domyślić, że taka umiejętność bardzo mu wiele rzeczy ułatwia, a dodatkowo czyni go bezkonkurencyjnym w branży. Caim nie jest do końca pewien, skąd się te umiejętności w nim wzięły i korzysta z nich bardzo niechętnie, ponieważ ma wrażenie, że im częściej to robi, tym większą kontrolę one nad nim zyskują.
Akcja powieści rozpoczyna się w momencie, gdy Caim po wykonaniu jednego zlecenia dostaje następne. Przyjmuje je dość niechętnie i gdyby nie naciski człowieka, który mu te zadania zleca, odmówiłby. Decyduje się jednak zabić wskazanego człowieka, zakładając, że potem zmieni otoczenie i na jakiś czas wycofa się z interesu. Kiedy jednak przybywa na miejsce, okazuje się, że jego cel już nie żyje, w dodatku ma jeszcze córkę, która staje się mimowolnym świadkiem całej sytuacji, a żeby było ciekawiej po chwili do drzwi pukają żołnierze, gotowi aresztować Caima i co dziwne zabić Joesy, bo tak ma na imię córka zamordowanego. 
Trochę wbrew sobie Caim ratuje Joesy, zabierając ją ze sobą, co nie tylko przysporzy mu dodatkowych kłopotów, ale też zmieni jego pogląd na wiele spraw. 
Bohater szybko orientuje się, że został wrobiony i że w całą sprawę wmieszani są najważniejsi ludzie imperium, zaś on stał się tylko nic nie znaczącym pionkiem, który jednak wielu osobom przeszkadza.
Po takim wstępie autor zabiera czytelnika w szaloną, pełną emocji, pogoni, pojedynków podróż i nie pozwala nawet na chwilę oddechu. Kłopoty z nieufną i kapryśną początkowo Joesy, przymówki złośliwej Kit, ścigający go nie tylko stróże prawa, ale i groźne, obce cienie przybierające straszliwe postaci oraz wspomnienia własnej, pogrzebanej w mrokach niepamięci przeszłości. Z tym wszystkim Caim będzie musiał się zmierzyć. Czy zdemaskuje spiskowców i autorów intrygi? Czy  dowie się, dlaczego cienie odgrywają tak istotną rolę w jego życiu? I co najważniejsze, czy znajdzie innych podobnych do siebie? A może okaże się, że jest jedyny?
Na te i wiele innych pytań daje odpowiedź J. Sprunk w swojej książce Syn Cieni. 
Akcja toczy się wartko i nie ma zbędnych dłużyzn. Czyta się szybko i bez wytchnienia aż do końcowej sceny. Intryga jest dobrze i solidnie zbudowana, zawiera odpowiednią ilość dramatyzmu i zgrabną klamrą spina bogatą historię Imperium. Jeśli o mnie idzie, to nie domyśliłam się, dlaczego człowiek pozornie bez wrogów został zamordowany, tym milej byłam zaskoczona, gdy w trakcie czytania stopniowo poznawałam motywy. Powieść zawiera również delikatnie zaznaczony wątek romansowy, co tylko dodaje historii smaku, bo kimże byłby główny bohater, bez pięknej kobiety u swojego boku?
W części wątków i w niektórych postaciach tkwi spory potencjał, którego autor nie wykorzystał, zważywszy jednak na fakt, że jest to trylogia, można mieć nadzieję, że w drugiej części zostanie to nadrobione. W części pierwszej autor zamyka pewne wątki, nie robi tego jednak definitywnie, dlatego  w kolejnych częściach niektóre czarne charaktery na pewno jeszcze dadzą o sobie znać. Bardzo jestem również ciekawa, co odkryje Caim w mrokach własnej przeszłości i jaką drogę wybierze, dlatego naprawdę z wielką niecierpliwością czekam na drugą część cyklu. 
Powieść polecam miłośnikom historii łotrzykowskich i fantasy, ale nie tylko. Każdy, kto lubi ciekawe historie z odrobiną romansu i dużą dawką sensacji również będzie zadowolony. 
Zapraszam Was zatem do miasta Othir, gdzie za każdym rogiem czają się cienie, gdzie należy strzec zawartości swojej sakiewki, koniecznie chronić gardło i to nie przed przeciągami. Dajcie się porwać wielkiej intrydze i razem z Caimem, Kit i Joesy zasmakujcie wielkiej przygody. 
Na pewno się nie zawiedziecie. Polecam, bo naprawdę warto!
Za egzemplarz          
do recenzji 
bardzo serdecznie dziękuję 


15 komentarzy:

  1. Książka wydaje się być naprawdę ciekawa, więc właściwie - czemu by nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka rewelacyjna. Trylogia zapowiada się interesująco, więc może wato ulec chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  3. brzmi całkiem zachęcająco :)
    zapamiętam tytuł!
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Swoją recenzją narobiłaś mi ogromnej ochoty na bliższe poznanie tej historii. Z całą pewnością sięgnę po nią najszybciej jak się da :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za to mnie okładka zniechęciłaby do sięgnięcia po "Syna Cienia". ;-) Z kolei Twoja recenzja sprawia, że chętnie przeczytałabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście okładka porywa, jest bardzo ładna. Z recenzji wydaje mi się, że spełniłaby moje oczekiwania, bo lubię książki w takim typie. Jeśli na nią trafię, to kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię taką tematykę ;) teraz tylko czekać na premierę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się ten miks gatunkowy w książce :D postaram się poszukać tej pozycji po premierze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. I znowu recenzujesz ciekawą książkę, ąż zazdrość bierze, jakie ty masz genialne wydawnictwa!

    OdpowiedzUsuń
  10. No no, nie dość że przedpremierowo, to jeszcze tak optymistycznie :) Myślę, że za jakiś cza si ja po tę powieść sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ze złodziejską fantastyką ostatnio mi nie po drodze, dlatego pewnie i po tę nie sięgnę, chociaż brzmi całkiem ciekawie... Ale może kiedyś, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo chcę przeczytać tę książkę, recenzja mnie urzekła!
    A korzystając z okazji, mogę Ci polecić serię "Niecni Dżentelmeni" o podobnej tematyce, która mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O! Na dodatek udało Ci się przeczytać tę książkę przedpremierowo - super :) Teraz wiem, że jest warta przeczytania... oby tylko udało mi się ją dostać po premierze, bo zrobiłaś mi na nią ochotę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Z opisu brzmi interesująco, nawet przez chwilę trzymałam w łapce, ale jednak zdecydowałam się odstąpić. Fajnie, że Papierowyksiężyc wreszcie otworzył się na nowe współprace. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ją na oku od momentu ukazania się jej zapowiedzi ;) Z tego co piszesz chyba się nie rozczaruję ;)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.