czwartek, 21 sierpnia 2014

Cassandra Clare: Miasto szkła

Autor: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto szkła
Cykl: Dary Anioła, t.3
Stron: 526
Wydawca: MAG





W finale części drugiej Clary niespodziewanie dowiaduje się, jak obudzić ze śpiączki Jocelyn. Wymaga to jednak wizyty w legendarnym Idrisie, ojczyźnie wszystkich Nocnych Łowców. Do miasta nie da się wejść ot tak, wymagane jest zaproszenie rady, oprócz tego należy otworzyć portal, by móc się tam przemieścić. Już na wstępie wszystko jednak idzie nie tak. Lightwoodowie zostają zaatakowani przez demony, Jace, chcąc nie chcąc musi zabrać ze sobą Simona, a Clary razem z Lukiem przechodzi przez zupełnie inny portal, bo na pierwszy nie zdążyła. To jednak nie koniec kłopotów. 
Nastroje w Idrisie nie są najweselsze. Krążą plotki o tym, że Valentine powrócił i ma w swym posiadaniu już dwa z trzech darów Razjela. Do kompletu, który tworzą Kielich i Miecz brakuje mu tylko Lustra. Jak to zwykle bywa, doświadczeni Łowcy niechętnie w to wierzą, a młodych nikt nie chce słuchać. Zapowiada się bardzo ciekawa przeprawa. 
Z przyjemnością stwierdzam, że trzecia część cyklu, która zamyka pierwszą trylogię, jest równie dobra, co jej poprzedniczki. Czytałam ją z zapartym tchem aż do finału, a potem głowa mi nie chciała przestać pulsować od nadmiaru wrażeń. 
Głównym wątkiem trzeciego tomu jest zrównanie wszystkich ras w prawach oraz ich zjednoczenie w walce ze wspólnym wrogiem. Prawda jest taka, że Nocni Łowcy to tylko jedna z ras, są jeszcze przecież lykantropy, wampiry oraz faerie. Tylko solidarna walka ramię w ramię, odrzucenie uprzedzeń i niechęci, przyniesie im zwycięstwo z armią demonów Valentine'a. Dużą rolę odegrają tu umiejętności Clary. 
Oprócz tego czytelnik zyskuje kolejne informacje na temat przeszłości Jocelyn, Luke'a oraz innych członków Kręgu, a więc pośrednio dowiadujemy się coraz więcej na temat samego Valentine'a. 
Na scenę wchodzą nowe postaci, z których największą rolę odegra tajemniczy Sebastian. 
Tymczasem Clary i Jace wciąż nie mogą dojść do porozumienia ze sobą i tym, co ich łączy. Podskórnie czują, że nie są spokrewnieni, nie potrafią przestać się kochać, a jednocześnie niepewni prawdy, wciąż się ranią. Jace dodatkowo przeżywa rozterki związane ze swoim pochodzeniem; czy faktycznie jego przeznaczeniem jest być tym złym? 
W części trzeciej każda z postaci otrzymuje to, na co zasłużyła. Wszystkie wątki zostają zgrabnie pokończone i znów na uwagę zasługuje poprowadzenie postaci Simona, który przeszedł naprawdę długą drogę oraz Aleca, który wykazał się dużą odwagą. Trochę mało w tym wszystkim było Isabelle, a szkoda, bo uważam, że z tej postaci sporo można by jeszcze wyłuskać.  Mam nadzieję, że autorka nadrobi to w kolejnych częściach.
Według mnie do najlepszych scen, oprócz tych końcowych związanych z walką, należy ta, w której Valentine rozmawia z Razjelem. Tak właśnie sobie to wyobrażałam i bardzo mi się to podobało. 
Ci, którzy kibicowali wątkowi romansowemu także będą usatysfakcjonowani, wszystko zostaje ładnie wypowiedziane i dopowiedziane. 
Epilog zawiera pewne drobne aluzje, które jednak łatwo zignorować. Gdyby nie powstały kolejne części, cykl mógłby się spokojnie zakończyć na tym właśnie tomie. Do tego momentu nie wiedziałam, że są to dwie trylogie, dlatego lekko się zaskoczyłam.
Książki Cassandry Clare czyta się lekko i aż strony furkoczą. Takiej lekkości, dowcipu, sympatycznych postaci i zwrotów akcji życzyłabym sobie w każdej czytanej serii. Te książki aż chce się czytać i naprawdę trudno się od nich oderwać, celem dopełnienia domowych obowiązków. 
Na koniec wyznam, że martwi mnie tylko jedna rzecz: tom ostatni ukazuje się pod koniec września. Nie mam pojęcia jak wytrzymam tak długo, więc może to, że zaczęłam czytać tak późno ma jakiś plus. Z tej dziwacznej perspektywy czekam teraz choć trochę krócej. 
Wciągnęło mnie, wiem. I bardzo mnie to cieszy!

7 komentarzy:

  1. Rzeczywiście wciągająca ta seria :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię pierwszą trylogię. Obecnie czytam piąty tom i niestety nie jest już tak dobrze. Szkoda, że autorka nie poprzestała na trzech tomach, czasami co za dużo to niezdrowo ;) Czytałaś może serię "Diabelskie maszyny"? Jak dla mnie jest zdecydowanie lepsza niż druga trylogia "Darów Anioła". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Diabelskie maszyny dopiero przede mną :) Zabieram się do nich jesienią. :)

      Usuń
  3. Kolejna bardzo pozytywna opinia o tej serii, a u mnie na półce wciąż leży niezaczęte "Miasto Kości". Chyba muszę w końcu się zmobilizować i przeczytać tę cudną serię. ;)

    ksiazkowo-ewelinowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Całą tę serię mam jeszcze przed sobą, ale mam zamiar ją rozpocząć. ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. No ale właśnie tu skończyła się ta dobra część serii - teraz będzie gorzej. Czwarty tom jest jeszcze w miarę ok, ale piątka to porażka. Nawet, jeśli czyta się to wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już dawno przeczytałam ten tom, jestem także po lekturze części 5, teraz czekam na finał :)

    oxu-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.