wtorek, 16 lipca 2013

Steven Erikson: Przypływy nocy

Autor: Steven Erikson
Tytuł: Przypływy nocy
Seria: Opowieść z Malazańskiej Księgi Poległych, t.5.
Stron: 806
Wydawca: MAG
Moja ocena: 10/10



Przypływy nocy to 5 już część 10-tomowej sagi ze świata Imperium Malazańskiego, można więc śmiało stwierdzić, że oto jesteśmy na półmetku całej podróży. Sporo się już wydarzyło, ale z pewnością dużo jeszcze przed nami. 
Piąty tom tej wielowątkowej i rozbudowanej opowieści przenosi nas w świat Tiste Edur, rasy o długiej tradycji, rasy dumnej i świadomej własnych często wybujałych ambicji, które kumulują się w osobie rządzącego nimi tajemniczego władcy króla - czarnoksiężnika, Hannaga Mossaga. Władca ten jest nie tylko tajemniczy, otacza się Widmami, w swojej świcie jako zakładników ma synów książęcych, ale też ma naprawdę dalekosiężne plany, chce bowiem wygrać wojnę z Imperium Letheru, jak dotąd niepokonanym. W tym celu wysyła najbardziej zaufanych ludzi w niebezpieczną wyprawę po dar od nieznanego bohaterom sprzymierzeńca. Podróż ta nie zakończy się zgodnie z przewidywaniami, a magiczny artefakt, który okaże się być magicznym mieczem, zmieni losy wszystkich Tiste Edur.
W piątej części nie spotykamy znanych nam z poprzednich części bohaterów. Są to nieliczne wyjątki, które tym razem pozostają bez wpływu na główne wydarzenia, uzupełniają jedynie wiedzę czytelnika na temat wcześniej zadzierzgniętych wątków. Mimo to autorowi udało się mnie zaskoczyć i mam tu na myśli nie tylko atrakcyjną fabułę i ciekawe wątki oraz nietuzinkowe postaci. W Przypływach nocy po raz pierwszy autor ujawnia swój pisarski talent komiczny. Oprócz bohaterów tragicznych, obłożonych klątwą, uwikłanych w stare konflikty między bóstwami czy też targanych przeróżnymi ambicjami i żądzami, mamy tu dla równowagi, a pewnie i dla urozmaicenia, postaci nadzwyczaj komiczne.
Jednym z głównych wątków są oczywiście plany podboju Letheru najpierw przez Hannaga Mossaga, a potem przez targanego obłędem i magią Rhulada Sengara oraz przeplatające się i zderzające ze sobą spiski na obu dworach. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo przecież nie wszystko co ważne dzieje się na szczytach władzy. 
Czasem równie istotne są warstwy niższe i tym razem ci właśnie pozorni szaraczkowie zapewniają czytelnikowi nie lada rozrywkę. Na arenę wchodzi komizm, wynikający z dialogów i sytuacji oraz sprytnie zaprawiony odrobiną makabry i brzydoty. Mamy zatem pana i sługę, parę która nie może bez siebie być, a która często niemal zamienia się rolami. Na dokładkę mamy martwą złodziejkę, która wróciła do życia i ma niespożyty apetyt seksualny, jej kompana, również martwego, który marzy, by mieć kły jak wampir, dziewczynkę o imieniu Imbryk, oczyszczającą ulice z rzezimieszków oraz całą grupę innych, tak że długo by wymieniać. Zabawne są nie tylko dążenia bohaterów i próby spełnienia takich czy innych marzeń. Najzabawniejsze są dialogi, które (autentycznie) wywoływały u mnie głośny śmiech.
Piąta część cyklu jest zatem tragiczna (do czego autor zdążył nas już przyzwyczaić): leje się krew, magia obraca w perzynę całe armie, noże i miecze bezlitośnie są wbijane w plecy. Tragiczny jest młody Rhulad Senger, który niezależnie od siebie staje się igraszką w ręku Ascendentów i ma coraz mniejszą kontrolę nad własnym życiem. Ale oprócz krwawych utarczek jest tu wiele zabawnych momentów, które równoważą, choć nie pozwalają zapomnieć o tym, że za tą błazeńską zasłoną toczy się naprawdę brutalna i bezpardonowa walka o władzę. Na największą ironię zakrawa fakt, że ci, którzy tak bardzo chcą panować i podbijać, swoimi wybujałymi ambicjami tylko dają bóstwom pretekst, by wtrącać się w sprawy śmiertelników. 
Przypływy nocy to moim zdaniem jedna z lepszych i mocniejszych części cyklu. Autor bardzo wysoko stawia poprzeczkę i pozwala czytelnikowi oczekiwać naprawdę ciekawych rozwiązań i śmiałych posunięć. 
Naprawdę mi się podobało!
Za książkę serdecznie dziękuję
pani Katarzynie z Wydawnictwa MAG.
Pozdrawiam ciepło!




Recenzja opublikowana także na:
Księgarnia Gandalf
Księgarnia Matras
Księgarnia Fabryka.pl

7 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze przyjemności z cyklem, ale nadszedł czas by to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od jakiegoś czasu mam ochotę na ten cykl, ale jakoś mi si niem nie po drodze. Może kiedyś uda mi się dorwać gdzieś pierwszy tom... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam o tym cyklu, muszę szukać pierwszej części

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie bardzo przemawia do mnie tak lektura, choć kiedy tak jest to przeważnie jestem zachwycona po przeczytaniu, więc pewnie sięgnę i tak po nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam książek Stevena Eriksona, ale na pewno zmienię to w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też nie przeczytałem żadnej książki tego autora, więc czas to zmienić. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę musiała rozejrzeć się za pierwszym tomem:)

    OdpowiedzUsuń

Co jednemu się podoba, drugiemu nie musi i na odwrót. Szanujmy się wzajemnie wyrażając własne opinie.
Wszystkie komentarze o treści obraźliwej, wulgarnej i tym podobnej będą usuwane.
Jeśli nie potrafisz wyrazić własnego zdania, bez obrażania drugiej osoby, to lepiej nie wyrażaj go wcale.

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.